Menu
Siedlisko Milachowo
Menu

Postęp musi być zgodny z intencjami człowieka

Motywacja ekonomiczna bardzo często eliminuje dyskusje poświęcone etycznemu wymiarowi postępu technologicznego i rozwoju gospodarczego. Ważniejsze są produktywność i dochód. Wierzę, że rozmowy o zagrożeniach są najlepszym punktem wyjścia do tego, żeby tym zagrożeniom przeciwdziałać – mówi Natalia Hatalska, założycielka i CEO infuture.institute, ekspertka w dziedzinie badania trendów.

Natalia Hatalska

Natalia Hatalska, założycielka i CEO infuture.institute, eksertka w dziedzinie badania trendów. Fot. Renata Dąbrowska

Jakie trendy obserwowane we współczesnym świecie wskazałaby pani jako kluczowe dla przyszłości społeczeństwa i gospodarki?

Natalia Hatalska: W obszarze prognozowania wyróżniamy trendy i megatrendy. Megatrendy to duże zmiany, które są niesterowalne, czyli nie mamy na nie wpływu. Wśród nich warto wymienić np. napięcia geopolityczne oraz rozwój AI. W ramach megatrendów znajdują się trendy. Jeżeli chodzi o AI, to jednym z ważniejszych trendów jest tu chociażby bezrobocie technologiczne. Jeszcze niedawno w kontekście rozwoju sztucznej inteligencji mówiło się, że człowiek będzie w jego centrum.

Dziś już wiemy, że ludzie będą tracić pracę na skutek upowszechniania się AI. Po raz pierwszy w historii rozwoju technologicznego mamy do czynienia z sytuacją, w której im wyższe stanowisko, tym wyższe ryzyko utraty pracy. Do tej pory technologia automatyzowała zawody związane z pracą fizyczną, maszyny po prostu odciążały ludzi. Dziś maszyny automatyzują głównie pracę umysłową, stąd też im bardziej rozwinięta gospodarka, tym większe ryzyko utraty pracy. Rozwinięte gospodarki w większości opierają się bowiem na pracy umysłowej. W Europie i innych krajach wysoko rozwiniętych, ryzyko automatyzacji szacuje się dziś na poziomie 60 proc., podczas gdy w krajach rozwijających się jest ono na poziomie 30 proc.

Musimy przygotować się na scenariusz, który zakłada, że to, co dziś w mniejszej skali obserwujemy na rynku IT, a więc masowe zwolnienia specjalistów, wydarzy się na całym rynku pracy. Wyzwaniem będzie kwestia wynagrodzenia − co w sytuacji, gdy ludzie nie mają zatrudnienia, a muszą przecież za coś żyć. Jednak wymiar ekonomiczny to nie jedyna konsekwencja. Posiadanie pracy wpływa również na nasz dobrostan – nastrój, poczucie własnej wartości itp. Jak budować społeczeństwo, które nie pracuje, ale wciąż się rozwija, a nie doprowadza się do autodestrukcji?

Równolegle obserwujemy tzw. postępujący analfabetyzm funkcjonalny. Na skutek rozwoju sztucznej inteligencji ludzie tracą swoje kompetencje poznawcze. Badania pokazują, że nadmierne, niewłaściwe korzystanie z AI wpływa negatywnie na naszą zdolność krytycznego myślenia, czytania ze zrozumieniem, pisania. Trend ten też będzie zmieniać społeczeństwo.

Skoro − paradoksalnie − sięgając po innowacyjne narzędzia, wybieramy drogę na skróty i cofamy się jako istoty myślące, to czy zasadna jest negatywna ocena AI przez pryzmat zagrożenia dla ludzkiej kreatywności?

Natalia Hatalska: Zaskakujące jest to, że sztuczna inteligencja wchodzi w obszary, które wydawały się niezagrożone. W latach 60. XX w. kanadyjski futurolog, Hans Moravec, stworzył krajobraz z górami i jeziorem jako symbol kompetencji AI. Jezioro – jako sztuczna inteligencja – stopniowo podnosi poziom i zalewa coraz wyższe partie wzniesień. Dziś widzimy, że sztuczna inteligencja osiąga nadludzkie efekty w wielu obszarach, które do tej pory były domeną człowieka.

Czy sztuczna inteligencja dorówna kiedyś inteligencji człowieka?

Natalia Hatalska: W wielu obszarach AI już przekroczyła kompetencje człowieka. Przykładem mogą być szachy czy gra go. To był zresztą jeden z najważniejszych przełomów w rozwoju AI − gra go bazuje na intuicji i kreatywności. Co ciekawe, system wygrał z człowiekiem w go w 2016 r. – 10 lat wcześniej, niż się tego spodziewano. Człowiek nie dorównuje już systemom w rozpoznawaniu obrazów, mowy i ręcznego pisma, analizie zbiorów danych i wielu innych wąskich obszarach. Jednak naszą siłą wciąż pozostaje ogólny poziom inteligencji. Steve Woźniak, jeden z założycieli Apple, stwierdził, że AI osiągnie ogólny poziom inteligencji, jeśli zda tzw. test kawy. Polega on na tym, że AI będzie w stanie zrobić sobie kawę, to znaczy wejść do przypadkowego domu, znaleźć czajnik lub ekspres, nalać wodę, wsypać kawę i tak dalej.

Sztuczna inteligencja to szanse, ale i zagrożenia. Jak wykorzystać optymalnie jej możliwości, a ustrzec się przed ryzykami – tymi, o których pani wspomniała, i tymi, z którymi spotykamy się chociażby w mediach, związanymi z manipulacją, fake newsami itd.?

Natalia Hatalska: Sztuczna inteligencja w przeciwieństwie do innych technologii, które znamy, może realizować swoje własne cele, które mogą być sprzeczne z intencją człowieka. Dlatego też dużo mówi się w tym kontekście o uspójnieniu sztucznej inteligencji z wartościami ludzi. To bardzo trudne zadanie. Człowiek na przykład nie zawsze potrafi na tyle precyzyjnie zdefiniować swój cel, na ile potrzebuje tego technologia. Dobrym przykładem może tu być samochód autonomiczny, który otrzymuje polecenie dowiezienia nas jak najszybciej z punktu A do punktu B. Jeśli ten cel nie będzie bardzo dokładnie określony, system może to zrobić, nie przestrzegając oczywistych dla nas reguł, a więc jadąc z maksymalną prędkością, zabijając po drodze ludzi itd.

Co ważne, systemy oparte na AI uczą się same, a strategia, którą samodzielnie opracowują, może być sprzeczna z intencją człowieka. Jeśli np. zlecimy sztucznej inteligencji wyeliminowanie wszystkich nowotworów na Ziemi, system może wpaść na pomysł, że najlepiej spełni ten cel, eliminując wszystkich ludzi. Nie chodzi tu o o to, że AI będzie zła, ale właśnie o to, że strategia, którą przyjmie do realizacji celu, będzie niezgodna z tym, czego człowiek będzie oczekiwał.

Czy na obecnym etapie rozwoju AI wciąż można uniknąć tych błędów i nie dopuścić do tego, aby technologia na pewnym etapie wymknęła się spod kontroli?

Natalia Hatalska: Jest masa rozwiązań, które mają temu zapobiegać. Budujemy np. systemy korygowalne, które – nawet jeżeli są autonomiczne – pozwalają na wprowadzanie bieżących zmian. Kolejną ważną kwestią jest to, kto rozwija AI. Aby AI była dobroczynna, nad technologią nie mogą pracować wyłącznie inżynierowie. Jej rozwój wymaga współpracy z filozofami, etykami, humanistami.

W swojej pierwszej książce, w 2021 r. pisałam, że technologii nie da się kontrolować. Jedyne, co możemy robić, to ukierunkowywać jej rozwój tak, aby była zgodna z wartościami ludzi. Na co dzień korzystamy z elektryczności − to technologia, która jest uregulowana, ale już jako dzieci musimy nauczyć się, że nie wolno wkładać palców do kontaktu, używać suszarki w wannie itd. We współczesnym świecie oprócz regulacji najbardziej potrzebujemy powszechnej, właściwie ukierunkowanej edukacji.

Czyją rolą jest edukacja w tym obszarze?

Natalia Hatalska: Wszyscy muszą dorzucić swoją cegiełkę: rząd, szkoły, rodzice – powinno na tym zależeć całemu społeczeństwu.

Czy dostęp do wiedzy jest wystarczający, aby wszyscy zainteresowani – od przedsiębiorców, którzy wdrażają nowe technologie, po zwykłych obywateli, którzy na co dzień mają styczność z AI – mieli świadomość zagrożeń i wiedzieli, jak się przed nimi bronić?

Natalia Hatalska: Niestety biznes nie ma takiej wiedzy, a ci, którzy tworzą technologie, są w dużej mierze zorientowani na zarabianie pieniędzy. Przedsiębiorcy mają większe wsparcie w zakresie rozliczania podatków niż tworzenia czy właściwego wykorzystania technologii, które mają realny wpływ na przyszłość ludzkości.

AI

Czy stosowane metody badawcze pozwalają na wiarygodne prognozowanie?

Natalia Hatalska: My stosujemy w prognozowaniu triangulację danych, a więc opieramy się na wielu danych jakościowych i ilościowych z różnych źródeł. Tak naprawdę, technologia jest praktycznym zastosowaniem nauki. Żeby więc wiedzieć, jaka technologia może w długiej prespektywie powstać, analizujemy m.in. artykuły naukowe czy patenty. Miesięcznie to łącznie około 500 000 rekordów. Wciąż jednak najważniejszym źródłem informacji jest drugi człowiek.

Trzeba również pamiętać, że w prognozowaniu nie chodzi o przewidzenie przyszłości, raczej o zmapowanie pewnych zmian, które mogą się wydarzyć. Wszystko po to, żeby mieć czas coś zmienić, jeśli przewidywane scenariusze są niekorzystne. Przyszłość wynika z naszych działań tu i teraz. Dlatego wierzę, że rozmowy o zagrożeniach to najlepszy punkt wyjścia do tego, żeby im przeciwdziałać.

Skoro potrafimy analizować dane i przewidywać trendy, dlaczego nie przygotowujemy się na nie i nie przeciwdziałamy zagrożeniom?

Natalia Hatalska: Myślę, że to wynika z faktu, że żyjemy w świecie zorientowanym na zarabianie pieniędzy. Open AI, która stworzyła Chat GPT, powstała z myślą o tworzeniu dobroczynnej sztucznej inteligencji. Dziś wiemy, że niekoniecznie tak jest. OpenAI jest nastawiona na zarabianie pieniędzy, a wokół zespołu odpowiedzialnego za uspójnienie AI z wartościami ludzi było sporo kontrowersji. Najpierw taki zespół był powołany, potem zwolniony.

Czy postęp i pogoń za innowacjami uzależniają?

Natalia Hatalska: Mamy dziś do czynienia z wojną technologiczną, widoczną przede wszystkim między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, choć Europa próbuje znaleźć w niej swoje miejsce. Motywacja ekonomiczna eliminuje jednak dyskusje poświęcone etycznemu wymiarowi rozwoju technologicznego. Ważniejsze są produktywność i dochód. W pewnym sensie jest to więc zrozumiałe − dlaczego firma ma płacić człowiekowi, skoro maszynie można zapłacić wielokrotnie mniej za szybszą, nieprzerwaną pracę?

Czy wizje znane z filmów futurystycznych, w których roboty są codziennością, są realne? Czy perspektywa dominacji maszyny nad człowiekiem jest bliska?

Natalia Hatalska: W mediach społecznościowych już teraz jest więcej botów niż ludzi. Roboty to niekoniecznie androidy. Mogą to być systemy działające w sieci, które dominują w sferze tworzenia treści, pozbawionych myśli ludzkiej. Na podstawie tych treści uczą się z kolei bardziej zaawansowane systemy. W mojej ocenie ten scenariusz, do niedawna zarezerwowany dla science fiction, już się wydarzył. Jednocześnie wierzę, że możemy zapanować nad ciemnymi stronami postępu, dbając o własny umysł i kompetencje człowiek

Czy sztuczna inteligencja może być pomocna na polu walki − nie tylko w wymiarze militarnym, jako śmiercionośna broń, ale także strategicznym, jako narzędzie planowania manewrów?

Natalia Hatalska: Oczywiście, to obecnie jeden z głównych obszarów wykorzystywania sztucznej inteligencji. AI zmienia sposób prowadzenia wojen. Ponieważ jednak broń oparta na AI to broń o dużym poziomie autonomii, często niepotrzebująca człowieka do podejmowania decyzji, mamy dziś wiele ruchów protestujących przeciwko niej. To zresztą pytanie do nas jako społeczeństwa – czy maszyna może podjąć decyzję o tym, żeby kogoś zabić?

A jak to wygląda w medycynie, w przypadku której wielu ludzi wiąże z AI duże nadzieje?

Natalia Hatalska: Sztuczna inteligencja znacznie przyspieszy chociażby produkcję nowych leków. Dziś niestety zarówno branża medyczna, jak i farmaceutyczna, są ukierunkowane na zysk, stąd wiele chorób rzadkich pozostaje nieleczonych, bo po prostu nieopłacalne jest tworzenie leku dla bardzo małej grupy odbiorców. Dzięki wykorzystaniu sztucznej inteligencji proces opracowywania leków będzie szybszy i tańszy, co podniesie ich dostępność. Wiele korzyści zastosowania AI widzę też w sferze edukacji.

Sztuczna inteligencja jest nową technologią, więc naturalnie budzi wiele obaw. I choć jest to inna technologia niż te, z którymi mieliśmy do czynienia wcześniej, to oprócz wyzwań, które przed nami stawia, ma ona również wiele atutów. Jeśli zostaną właściwie wykorzystane, będą wpływać na dobro społeczeństwa.

Rozmawiała Małgorzata Szerfer-Niechaj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.