Czy pokój na Ukrainie oznacza większe zaangażowanie USA na Bliskim Wschodzie?
Amerykański Prezydent Donald Trump gotowy jest do znacznych ustępstw na rzecz Rosji w trwającym już 3 lata konflikcie z Ukrainą. Ta informacja pojawiła się niedługo po innej zapowiedzi, która również wstrząsnęła opinią publiczną w różnych krajach. Podczas konferencji prasowej, którą Trump odbył wspólnie z izraelskim premierem, amerykański prezydent zapowiedział przejęcie przez USA Strefy Gazy i uczynienie z niej „riwiery Bliskiego Wschodu”. Można postawić pytanie, czy obie zapowiedzi stanowią odsłony szerszego planu, który realizuje Waszyngton?

Realizacja zapowiedzi Trumpa co do Strefy Gazy wiązałaby się z wysiedleniem jej mieszkańców do Jordanii i Syrii. Oba kraje stanowczo nie zgadzają się na ten pomysł. Jak jednak twierdzi Jonathan Panikoff, dyrektor Atlantic Council’s Scowcroft Middle East Security Initiative, zapowiedź przejęcia Strefy Gazy nie koniecznie musi oznaczać istnienie takiego planu. Może to być jedynie próba ustalenia odpowiednich pozycji wyjściowych do rozmów z krajami arabskimi.
Gdyby jednak plan został zrealizowany, oznaczałoby to ogromne zaangażowanie ekonomiczne i militarne w regionie. Biorąc pod uwagę, że odbudowa Strefy Gazy może potrwać kilkanaście lat, zaangażowanie takie byłoby długoterminowe i wymagałoby gigantycznych nakładów finansowych. Wymagałoby również stałego usunięcia z tego miejsca Palestyńczyków.
Wcześniej świat zaskoczony został błyskawicznym upadkiem wspieranego od lat przez Rosją prezydenta Baszszar al-Asada w Syrii i rajd izraelskiej armii na południe Libanu. Czy wydarzenia te mają związek z nagłą zmianą postawy Stanów Zjednoczonych w sprawie wojny na Ukrainie?
Jak powiedział Polskiemu Radiu 24 generał Bogusław Pacek: Wszystko wskazuje na to, że znajdujemy się w fazie przygotowawczej do czegoś, co jest ważniejsze z punktu widzenia USA. Amerykanie policzyli swoje możliwości. Nie są w stanie uczestniczyć jednocześnie w kilku konfliktach. Podejrzewam, że Donaldowi Trumpowi chodzi o zneutralizowanie Rosji, by nie doszło do połączenia jej możliwości z Chinami.
Negocjacje pokojowe z Rosją jak Novosibirsk
Donald Trump ogłosił, że rozmowy z Rosją rozpoczną się natychmiast. Jednak nie można zakładać, że mówimy o całkowitym poddaniu się. Jak pisze Business Insider, powołując się na „Wall Street Journal”: Według J.D. Vance’a, Stany Zjednoczone dysponują szeroką paletą narzędzi, które mogą zostać wykorzystane w zależności od rozwoju sytuacji. W wywiadzie dla „TWJ” podkreślił, że są różne narzędzia nacisku, jeśli prezydent Rosji Władimir Putin nie zgodzi się na porozumienie pokojowe z Ukrainą, gwarantujące długoterminową niepodległość Kijowa. „Istnieją ekonomiczne narzędzia nacisku, istnieją oczywiście militarne narzędzia nacisku”.
Generał Bogusław Pacek powiedział Polskiemu Radiu 24, że nie ma na razie mowy o porzuceniu Ukrainy, ale taka możliwość istnieje, gdy USA zaczną realizować jakiś ważniejszy cel. Jego zdaniem częściowe odwrócenie się od Ukrainy miało miejsce już za czasów prezydentury Joe Bidena. Uczestnikom szczytu w Wilnie poprzedni prezydent przekazał, że nie zgadza się na zaproszenie Ukrainy do NATO. Trump mówi zatem tylko wprost o tym, co jego poprzednik realizował po cichu.
Jak powiedział Pacek: Głównym przeciwnikiem USA są Chiny. Trump przygotowuje się do starcia z Państwem Środka, zimna wojna USA-Chiny już trwa. To jest kwestia być albo nie być dla Chin i USA – kto będzie dominował w świecie? (cytat za Polskim Radiem 24)
Obecnie Amerykanie nie mają możliwości uczestniczenia w wielu konfliktach, dlatego wygaszają wojnę na Ukrainie. Obok Chin ich celem są Iran i Korea Północna – twierdzi generał.
Terenem konfrontacji z Chinami może stać się – bardziej niż Tajwan – region Bliskiego Wschodu. Amerykanom zagraża obecnie coraz większe zaangażowanie Chin w tym regionie. To Chińczycy doprowadzili w ubiegłym roku do porozumienia sił palestyńskich. Ich zainteresowanie regionem wynika ze stale rosnącego zapotrzebowania na paliwa i chęci poszukiwania sojuszników w świecie. Jednak ten region targany jest przez wiele konfliktów. Pekin zmuszony więc będzie do wybrania sobie partnerów, co sprawi, że USA zostaną zmuszone do wsparcia ich przeciwników.
Wojciech Ostrowski

























Dodaj komentarz