Kanada, Kanał Panamski i Grenlandia – dlaczego Trump straszy aneksją?
Po groźbach radykalnego podniesienia ceł amerykański prezydent elekt Donald Trump wystąpił z kolejnymi pomysłami, które wzbudziły zaniepokojenie na świecie. Zażartował tylko, że Kanada powinna stać się 51 stanem USA, ale już bardziej poważnie mówił, że Stany Zjednoczone powinny przejąć ponownie kontrolę nad Kanałem Panamskim. Powtórzył też swoją deklarację z czasów pierwszej prezydentury, by USA przejęły kontrolę nad należącą do Danii Grenlandią. Komentatorzy próbują odpowiedzieć na pytani o przyczynę publikowania takich wypowiedzi.

Brytyjska telewizja BBC twierdzi, że nie ma większych szans, by Stany Zjednoczone przejęły kontrolę nad wymienionymi obszarami. Podobne deklaracje mają jedynie podkreślić, że realizacja polityki „Ameryka na pierwszym miejscu” zawiera w sobie okazywanie siły supermocarstwowej za granicą dla zabezpieczenia interesów ekonomicznych i bezpieczeństwa USA.
Trump oskarża Panamę o stosowanie wygórowanych opłat za przepływ kanałem dla amerykańskich statków. Kanał Panamski został zbudowany przez Amerykanów na początku XX wieku. Dzięki niemu znacznie skrócona została droga morska z Atlantyku na Pacyfik. Strefa Kanału Panamskiego znajdowała się pod jurysdykcją amerykańską, a od 1979 roku wspólną amerykańsko-panamską. W roku 1999 kontrolę nad kanałem całkowicie przejęła Panama.
Oderwanie Panamy od Kolumbii w 1903 roku było inspirowane przez Stany Zjednoczone, by ułatwić im kontrolę nad kanałem, którego budowa rozpoczęła się w 1904 roku. Wielokrotnie USA interweniowały zbrojnie w Panamie, by zabezpieczyć tam swoje interesy. Groźby Trumpa nie są więc niczym nowym.
Prezydent elekt twierdzi, że nie chce, by przeprawa dostała się w „niepowołane ręce”. Chodzi o Chiny, dla których Kanał Panamski ma kluczowe znaczenie. Są one obecnie drugim największym klientem korzystającym z kanału. Jak zauważa telewizja BBC, w 2017 roku Panama zerwała stosunki dyplomatyczne z rządem Republiki Chińskiej na Tajwanie i nawiązała je z Chińską Republiką Ludową, co stanowiło wielki sukces Pekinu.
Strategiczne znaczenie Kanału Panamskiego i Grenlandii
Kanał Panamski ma kluczowe znaczenie dla amerykańskiej gospodarki, jak również ogromne znaczenie strategiczne. W razie konfliktu zbrojnego tędy właśnie wiedzie najkrótsza droga, którą można przemieścić siły morskie.
Jak pisze portal dorzeczy.pl Obecnie amerykańscy eksperci ostrzegają, że Chiny mogą osadzić swoją technologię nadzoru w infrastrukturze Kanału Panamskiego, która mogłaby być używana do monitorowania amerykańskich ruchów morskich i handlowych”. Ponadto zauważa, że ten potencjał szpiegostwa zwiększa ryzyko strategiczne i może zapewnić Chinom kluczowe informacje na temat amerykańskiej logistyki i operacji wojskowych.
Jak natomiast podaje portal forsal.pl, Donald Trump napisał niedawno na platformie X: Wesołych Świąt wszystkim, w tym wspaniałym żołnierzom z Chin, którzy z miłością, ale nielegalnie, obsługują Kanał Panamski (gdzie straciliśmy 38 000 osób w trakcie jego budowy 110 lat temu), zawsze upewniając się, że Stany Zjednoczone wpłacają miliardy dolarów na +naprawę+, ale nie mają absolutnie nic do powiedzenia w +niczym+.
Obecność chińskich żołnierzy w Panamie nie została potwierdzona. Wiadomo natomiast, że Państwo Środka zainwestowało w tym kraju znaczny kapitał. Między innymi administruje dwoma z pięciu tamtejszych portów. Trump – chcąc zapobiec zwiększeniu chińskiej obecności w tym miejscu – stwierdził, że umowa z Panamą umożliwia ponowne przejęcie kanału przez Amerykanów.
Również Grenlandia ma znaczenie strategiczne dla Stanów Zjednoczonych. Już teraz posiadają one tam swoją bazę wojskową Pituffik Space Base. Grenlandia posiada bogate złoża surowców mineralnych w tym metali ziem rzadkich. Ponadto zmiany klimatu umożliwiają otwarcie północnych szlaków handlowych. Zarówno Rosja jak i Chiny dostrzegają w tym ogromną szansę dla swoich gospodarek.
Choć deklarowana chęć przyłączenia Kanady była żartem, powtarza się ona dość często w wypowiedziach Trumpa. Niedawno nazwał kanadyjskiego premiera gubernatorem i stwierdził, że Kanadyjczycy zaoszczędziliby 60 procent na podatkach, gdyby przyłączyli się do USA.
Podobne deklaracje wywołały sprzeciw prezydenta Panamy oraz premierów Kanady, Danii i autonomicznego rządu Grenlandii. Czy jednak te deklaracje ze strony przyszłego prezydenta Stanów Zjednoczonych mają racjonalne przyczyny? Zdaniem niektórych komentatorów mogą być one przykrywką mającą na celu ukrycie rzeczywistych celów Trumpa w polityce międzynarodowej, lub mogą służyć zmniejszeniu przewidywalności przyszłych działań, by utrudnić ich udaremnienie.
Wojciech Ostrowski

























Dodaj komentarz