Menu
Menu

Co ma wspólnego wojna w Afryce z Twoim smartfonem?

Jeśli posiadasz smartfon, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że niewielka jego cząstka pochodzi z Demokratycznej Republiki Konga – pisze na swoim portalu brytyjska telewizja BBC. To właśnie o ten kawałek telefonu toczy się wojna domowa rozpętana przez Ruch 23 Marca (M23) – kongijską organizację rebeliancką. O tej organizacji znów zrobiło się głośno w ostatnim tygodniu. Rzecz, o którą toczy się wojna to tantal, rzadki pierwiastek z grupy tzw. metali przejściowych.

Demokratyczna Republika Konga

Ilość tantalu w telefonie jest znikoma, ale bez niego nie może on sprawnie funkcjonować, podobnie jak wiele innych urządzeń elektronicznych. Jego zaletą jest to, że nie zmienia swoich własności w różnych temperaturach, co czyni go idealnym składnikiem miniaturowych kondensatorów.

Złoża tantalu znajdują się między innymi w Rwandzie, Brazylii i Nigerii, ale aż 40 lub więcej procent światowych dostaw pochodzi z Demokratycznej Republiki Konga. Najwyraźniej najnowsza odsłona wojny domowej jest kolejnym etapem walki o kontrolę nad wydobyciem tego właśnie metalu.

Ostatnia fala walk w Demokratycznej Republice Konga zaczęła się wiele miesięcy temu. Jednak uwagę świata przykuł atak rebeliantów na miasto Goma, stolicę prowincji Kiwu Północne, Miasto leży przy granicy z Rwandą i jest istotnym hubem transportowym, a także regionalnym centrum dla przemysłu wydobywczego.

W roku 2024 rebelianci z M23 poczynili znaczące postępy na wschodzie kraju w rejonach bogatych w złoża mineralne. W obszarach tych występuje między innymi koltan – ruda tantalu i niobu. W kwietniu rebelianci przejęli miasto Rubaya ze znajdującymi się w okolicy kopalniami, które dostarczają największą ilość koltanu w Demokratycznej Republice Konga.

Jak zauważa BBC, złoża w tym rejonie nie są w posiadaniu wielkich międzynarodowych korporacji, ale drobnych, lokalnych biznesmenów, którzy tworzą mnóstwo małych kopalń odkrywkowych, gdzie wydobywa się rudę przy pomocy prostych narzędzi.

Od momentu przejęcia tych obszarów rebelianci wydają licencje na wydobycie i pobierają za nie opłaty, Jednocześnie zdecydowali o podniesieniu wynagrodzeń pracownikom kopalń, by nie opuszczali pracy. Wszystko to odbywa się przy współpracy z ekspertami Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Kim są członkowie Ruchu 23 Marca?

Członkowie M23, znanego także Kongijską Armią Rewolucyjną pochodzą z plemienia Tutsi, zamieszkującego również Rwandę, gdzie stanowią elitę władzy. W siłach zbrojnych organizacji służą głównie dezerterzy z armii Demokratycznej Republiki Konga. Podobnie jak cały kraj, również jego armia ma charakter wieloetniczny, co utrudnia jej obronę i sprawia, że wielu żołnierzy przechodzi na stronę rebeliantów. Liderzy M23 zapowiadają, że będą kontynuować walkę i uderzą na stolicę kraju, Kinszasę. Organizacja wspierana jest przez rząd rwandyjski.

Jak pisze portal defence24: To nie pierwsze zwycięstwo małej terytorialnej Rwandy w starciu z olbrzymem afrykańskim jakim jest Demokratyczna Republika Konga. W czym tkwi siła 14-milionowej Rwandy, która robi, co chce ze 100-milionowym DRK? Rwanda pomimo różnic etnicznych zunifikowała kraj i postawiła na centralizm władzy. DRK to państwo zbyt duże, ludne i pokryte dżunglą, by komuś udał się eksperyment realnej władzy centralnej. Zwłaszcza, że obecny rząd w Kinszasie, sięga nawet po pomoc Federacji Rosyjskiej, co świadczy, że staje się politycznym pariasem. Rwanda postawiła na rozwój kraju, utrzymuje dobre relacje z zagranicznymi inwestorami.

Rwanda postawiła na współpracę z Zachodem, modernizację kraju i zakup zachodniego uzbrojenia. Armia Demokratycznej Republiki Konga – choć liczy 100 tysięcy żołnierzy – jest zbyt mała, by kontrolować rozległe i poprzecinane dżunglą terytorium wieloetnicznego kraju. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że w walkach uczestniczy również wojsko rwandyjskie. Kraj ten jednak dementuje tę informację.

Na wieść o sytuacji we wschodniej części kraju w Kinszasie wybuchły zamieszki. Tłum atakował kompleks ONZ oraz ambasady Rwandy, Kenii, Francji i Stanów Zjednoczonych. Mieszkańcy stolicy oskarżają Zachód i część krajów afrykańskich o wspieranie rebeliantów.

Wojciech Ostrowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.