Menu
Siedlisko Milachowo
Menu

Wahania cen ropy po atakach na Saudi Aramco i lockdownie w Szanghaju

W piętek – podaje portal Market Watch – ceny kontraktów długoterminowych na dostawę ropy wzrosły tydzień do tygodnia o 12 proc. Przyczyną były ataki na składy naftowe Saudi Aramco w Arabii Saudyjskiej. Jemeńska milicja Huti zbombardowała przy użyciu rakiet i dronów między innymi składy koncernu w mieście Dżudda, położonym nad Morzem Czerwonym. W wyniku ataku zapaliły się dwa zbiorniki z paliwem. Rynek zareagował strachem związanym z możliwością ograniczenia dostaw. Jak jednak podała w poniedziałek BBC, ceny ropy znów spadły po decyzji chińskich władz o zamknięciu części Szanghaju w związku z nową falą zakażeń koronawirusem.

Saudi Aramco

Jak pisze Market Watch, wcześniej ceny ropy obniżały się po tym, jak państwa Unii Europejskiej nie doszły do porozumienia w sprawie zaprzestanie importu z Rosji. Po atakach na składy w Arabii Saudyjskiej cena wzrosła po raz pierwszy od trzech tygodni. Składy były już wcześniej celem ataków. Ostatnie zwiększyły natomiast niepokój na rynku, który i tak w ostatnim okresie ma do czynienia z największą od lat groźbą zmniejszenia dostaw.

Wspierana przez Iran milicja Huti walczy w Jemenie z siłami wiernymi  Abd Rabbuh Mansur Hadiemu popieranemu przez koalicje państw z Arabią Saudyjską na czele. W wojnę angażują się również Stany Zjednoczone, które nie chcą dopuścić do wzrostu wpływów Iranu w regionie. Pociski spadły niedaleko toru wyścigowego formuły pierwszej, gdzie w miniony weekend zaplanowana była druga runda wyścigu o Grand Prix Arabii Saudyjskiej.

Obecnie Unia Europejska nie jest w stanie całkowicie wstrzymać importu z Rosji ze względu na duże uzależnienie od rosyjskiego surowca. Dodatkowo ataki w Arabii Saudyjskiej uświadomiły, że proirańscy bojownicy z Jemenu mogą doprowadzić do ograniczenia dostaw od największego eksportera ropy na świecie.

Jak dotąd tylko Wielka Brytania i Stany Zjednoczone zapowiedziały wstrzymanie importu rosyjskiej ropy. Same tylko Stany Zjednoczone – podaje Market Watch – mogą jednak nie być zdolne do pokrycia zapotrzebowania Europy, ponieważ zapasy tego kraju ciągle się kurczą, a w przyszłości trzeba być przygotowanym na kolejne wstrząsy na rynku. Jeszcze w piątek przewidywano, że ceny ropy mogę więc utrzymywać się na obecnym poziomie, a nawet wzrosnąć, kiedy Chiny złagodzą restrykcje związane z pandemią. Tymczasem doniesienia z Szanghaju zweryfikowały te prognozy.

Jak pisze portal Interia: Od poniedziałku do końca marca lockdownem objęta została część miasta położona na prawym brzegu Huangpu, łącznie z nowoczesnym centrum biznesowym Pudong.  W tym czasie przeprowadzone zostaną tam badania przesiewowe. Od 1 do 5 kwietnia w analogiczny sposób zamknięte będą obszary na lewym brzegu Huangpu, w tym stare dzielnice kolonialne i słynna promenada Bund.

W poniedziałek BBC poinformowała, że ceny ropy brent spadły o ponad 4,5 USD za baryłkę. Spadek spowodowany był obawami rynku związanymi z możliwością zmniejszenia popytu. Mimo jednak spadku ceny ropy, jest ona ciągle o 80 procent, droższa niż przed wybuchem wojny na Ukrainie. Jak na razie, fabryki w Szanghaju pracują normalnie, co może oznaczać, że nie zostaną zakłócone łańcuchy dostaw, a zapotrzebowanie nie spadnie znacząco.

Saudi Aramco partnerem PKN Orlen

Orlen podpisał z Saudi Aramco długoterminową umowę na dostawę ropy dla spółek swojej grupy kapitałowej. W jej efekcie do Polski ma trafiać od 200 do 337 baryłek dziennie. Dostawy od Saudyjczyków mają zostać jeszcze zwiększone tak, by możliwe stało się całkowite uniezależnienie od importu z Rosji. Należąca do Orlenu litewska rafineria ma całkowicie przestawić się na dostawy od Saudi Aramco w ciągu najbliższych tygodni.

Trudno powiedzieć, na ile ataki w Arabii Saudyjskiej wpłyną na podaż ropy. Jak podaje Al Jazeera, bojownicy Huti twierdzą, że celem ataków były również kluczowe instalacje w saudyjskiej stolicy Rijadzie. Ataki miały też miejsce w innych miastach, zniszczono między innymi część infrastruktury energetycznej kraju.

Zaatakowana instalacja w Dżuddzie odpowiada za jedną czwartą dostaw paliwa dla Arabii Saudyjskiej. Przechowuje się tam też olej napędowy, benzynę i paliwo lotnicze przeznaczone dla miasta. Odbiorcy ropy w innych krajach są także zaniepokojeni sytuacją, w której problemy polityczne mogą zakłócić dostawy od dwóch największych eksporterów ropy, Rosji i Arabii Saudyjskiej.

Władze Arabii Saudyjskiej twierdzą natomiast, że ataki nie wpłyną na podaż ropy. Jak jednak pisze na swoim portalu „Business Today”, światowe zapasy paliwa są obecnie najniższe od 2014 roku, co sprawia, że rynek jest bardzo podatny na wszelkie informacje o ewentualnych zagrożeniach. Nic więc dziwnego, że cena ropy brent wzrosła w piątek do 120 USD za baryłkę. W poniedziałek cena wyniosła już nieco ponad 115 USD za baryłkę.

Press TV, anglojęzyczna telewizja państwowa Iranu, zamieściła w piętek wypowiedź przedstawiciela jemeńskiej milicji. Zapowiedział on dalsze ataki, dopóki koalicja, której przewodzi Arabia Saudyjska nie wstrzyma operacji wojskowej w Jemenie. Piątkowe ataki doprowadziły do podniesienia alertu również w sąsiednich Zjednoczonych Emiratach Arabskich, które należą do koalicji.

Wojciech Ostrowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.