Menu

Menu

Umowa w sprawie brexitu zaakceptowana przez Izbę Gmin

Umowa w sprawie brexituPo trzech latach debat i sporów nadszedł czas formalnego wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Umowa w sprawie brexitu została właśnie zaakceptowana przez brytyjską Izbę Gmin. Jak jednak pisze dziennik “Gazeta Prawna”, wyjście z UE będzie stanowić dopiero początek trudnych negocjacji rządu w Londynie z Brukselą.

Umowa w sprawie brexitu zaakceptowana została głosami 330 posłów, natomiast 231 posłów głosowało przeciwko. Jak zaznacza dziennik, wynik taki stanowi efekt zwycięstwa Partii Konserwatywnej w ostatnich wyborach parlamentarnych. Kolejnym krokiem będzie przesłanie ustawy do Izby Lordów.

Ustawa reguluje wiele trudnych kwestii, które przez ostatnie lata próbowano bezskutecznie rozwiązać w czasie poprzednich kadencji Izby Gmin. Jak pisze dziennik “Gazeta Prawna”:

Między innymi uchyla ustawę, na mocy której Zjednoczone Królestwo w 1973 roku dołączyło do państw Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, w okresie przejściowym daje podstawę prawną do przekazywania płatności do budżetu UE, wyjaśnia kwestie związane z granicą między Irlandią Północną a Irlandią oraz tłumaczy w jaki sposób Wielka Brytania będzie podlegać jurysdykcji Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Otwartym pozostaje natomiast pytaniem, w jaki sposób uregulowane zostaną wzajemne stosunki Zjednoczonego Królestwa z Unią Europejską po tak zwanym okresie przejściowym? Rząd w Londynie – podkreśla dziennik “Gazeta Prawna” – nie chce pozostania ani we wspólnym rynku ani w unii celnej. Konieczna więc będzie negocjacja przyszłej umowy handlowej.

Umowa w sprawie brexitu stanowi dopiero początek rozmów na temat przyszłych relacji między Londynem a Brukselą

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej oznacza, że oba podmioty będą musiały wynegocjować jakąś umowę regulującą ich relacje. Może to być porozumienie podobne do tego, jakie łączy UE z Kanadą – przewiduje dziennik “Gazeta Prawna”.

Jak powiedział cytowany przez dziennik Michael Dembinski z Brytyjsko-polskiej Izby Handlowej: Różnica polega jednak na tym, że ta umowa nie dotyczy usług, tak jak w przypadku z Kanadą. Możemy więc mówić, że przyszłe porozumienie będzie tzw. Kanadą Plus. Usługi dla Wielkiej Brytanii są bardzo istotne, pokazują to dane, które mówią o wzajemnym handlu. Warto jednak pamiętać, że Kanada nigdy nie była związana z Unią Europejską. Inaczej jest z Wielką Brytanią, była w gronie państw unijnych ponad 40 lat i do tej pory pozostaje.

Przynależność Wielkiej Brytanii do UE oznacza, że prowadzone rozmowy toczyć się będą o oparciu o istniejące już relacje. Umowa w sprawie brexitu rozpocznie cały szereg konsultacji zmierzających do uregulowania konkretnych kwestii związanych z przyszłymi wzajemnymi relacjami. Może chodzić nawet o 750 umów regulujących konkretne obszary.

Rozmowy mogą być trudne. Na razie nie ma nawet zgody między Londynem a Brukselą w sprawie czasu potrzebnego na negocjacje. Boris Johnson twierdzi, że okres przejściowy może trwać 11 miesięcy. Oznacza to, że wszelkie ustalenia muszą zakończyć się przed 31 grudnia 2020 roku. Taka data została nawet wpisana do umowy o wyjściu z Unii. Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen uważa natomiast, że okres ten jest zbyt krótki.

Czy Boris Johnson pójdzie na ustępstwa?

Jak mówi cytowany przez dziennik “Gazeta Prawna” Dembinski: Boris Johnson udowodnił, że jest elastyczny. Mówił, że do brexitu dojdzie 31 października, a jednak rozwód z UE został przesunięty o kolejne trzy miesiące. Brytyjczykom udało się uniknąć twardego lądowania teraz i chyba uda się z końcem okresu przejściowego.

Może to oznaczać, że większość porozumień między Unią Europejską a Wielką Brytanią zostanie wynegocjowana do końca roku. Z drugiej strony Johnson wydaje się twardym negocjatorem. Podczas wizyty von der Leyen w Londynie nie dał się przekonać do jej pomysłu wydłużenia okresu przejściowego.

Twarde stanowisko brytyjskiego premiera wywołało spekulacje prasowe, czy Unii bardziej zależy na porozumieniu ze Zjednoczonym Królestwem niż Londynowi na porozumieniu z Brukselą?

Jednak zdaniem cytowanego przez dziennik “Gazeta Prawna” dr Jarosława Wiśniewskiego wszelkie doniesienia prasowe mówiące, że brytyjski premier gotowy jest na rozwód bez porozumienia nie oznaczają, że Johnson zdecyduje się na taki ruch. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można traktować twarde stanowisko jako strategię negocjacyjną.

Na korzyść brytyjskiego premiera przemawia układ w Izbie Gmin. Po ostatnich wyborach jego partia uzyskała znaczącą przewagę. Dzięki temu przegłosowana została umowa w sprawie brexitu, co w poprzedniej kadencji okazywało się niemożliwe do zrealizowania.

Brak porozumienia byłby szkodliwy dla Wielkiej Brytanii

Brak porozumienia z Unią – zdaniem dziennika “Gazeta Prawna” – miałby poważne konsekwencje dla brytyjskiej polityki wewnętrznej.

Chodzi między innymi o status Szkocji. W przyszłym roku odbędą się tam wybory do lokalnego parlamentu. Całkowite zerwanie z Unią może mieć poważne konsekwencje związane z pragnieniem Szkotów, by pozostać w zjednoczonej europie.

Zaakceptowana przez parlament brytyjski umowa w sprawie brexitu odkłada w czasie, ale nie rozwiązuje wielu problemów. Do końca roku niewiele się zmieni, gdy chodzi o podstawowe płaszczyzny współpracy gospodarczej.

Jak pisze dziennik “Gazeta Prawna”: W tym okresie UE będzie traktować Zjednoczone Królestwo jako państwo członkowskie. Będzie obowiązywać swobodny przepływ osób, jednak rząd brytyjski nie będzie miał swoich przedstawicieli w instytucjach unijnych oraz nie będzie brał udziału w procesach decyzyjnych UE.

Wprawdzie Wielka Brytania uzyska możliwość negocjowania umów handlowych z innymi krajami, jednak wejść w życie będą one mogły dopiero od 1 stycznia 2021 roku, pod warunkiem, że okres przejściowy nie zostanie przedłużony.

Autor: Wojciech Ostrowski
Źródło: dziennik “Gazeta Prawna”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.