Umowa CETA – Co oznacza dla Polski?

Umowa CETA (Fot. – PE)
Umowa CETA w jej części handlowej obowiązuje od wczoraj. 21 września 2017 roku rozpoczął się nowy rozdział w stosunkach UE i Kanady. Portal Money.pl postanowił przyjrzeć się zmianom, jakie przyniesie porozumienie dla mieszkańców naszego kraju. Trzeba pamiętać, że wprowadzenie porozumienia wiązało się z licznymi protestami środowisk zaniepokojonych między innymi jego negatywnymi skutkami dla standardów żywności dostępnej w Europie.
Umowa CETA (Comprehensive Economic and Trade Agreement) została wprowadzona tylko częściowo. Jej pełne wejście w życie wymaga ratyfikacji przez wszystkie kraje członkowskie Unii Europejskiej. Jednak Komisja Europejska zadecydowała, że od września bieżącego roku wprowadzi jej handlową część po ratyfikacji przez Parlament Europejski.
Jak podkreśla Money.pl, negocjacje dotyczące porozumienia trwały 8 lat, a to między innymi przez protesty jego przeciwników. Jednak w ocenie przedstawicieli polskiego rządu nasz kraj może tylko zyskać na umowie. Wiceminister rozwoju Tadeusz Kościński powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że nasz eksport do Kanady zwiększy się dzięki CETA o 450 mln zł.
Bruksela natomiast szacuje, że przedsiębiorcy z Unii Europejskiej zaoszczędzą dzięki umowie na samych tylko cłach 500 milionów euro rocznie. Jednak umowa otwiera również kanadyjski rynek na usługi i umożliwia firmom europejskim startowanie w przetargach publicznych.
Jeśli chodzi o przeciętnego Polska, krótkotrwały wpływ porozumienia będzie minimalny – pisze Money.pl. Kanada nie jest tak dużym krajem jak Stany Zjednoczone, więc nie można spodziewać się, że umowa CETA spowoduje pojawienie się na polskim rynku dużej ilości tańszych towarów.
Natomiast w dalszej perspektywie może ona przyczynić się do spadku jakości produktów oferowanych w sprzedaży. Tak twierdzi cytowany przez Money.pl Marcin Wojtalik – ekspert Instytutu Globalnej Odpowiedzialności. Wskazuje on, że za spadek jakości odpowiadać będzie zapis o współpracy w zakresie regulacji prawnych.
Umowa CETA i GMO
Według wiceministra Kościńskiego nie ma powodu do obaw w związku z możliwością pojawienia się w Polsce żywności modyfikowanej genetycznie, ani mięsa z hormonami. Porozumienie nie przewiduje zmiany standardów w tych dziedzinach. Wojtalik zwraca jednak uwagę, że niektóre produkty modyfikowane genetycznie nie podlegają oznaczeniu w Kanadzie.
Ekspert Instytutu Globalnej Odpowiedzialności twierdzi, że artykuły, które nie zostały oznaczone jako zawierające składniki modyfikowane genetycznie, mogą trafiać na unijny rynek, ponieważ nie stworzono dotychczas mechanizmów weryfikacji ich jakości.
Jako przykład podaje kanadyjskiego łososia. Mimo że jest on modyfikowany genetycznie, nie trafił on do kategorii podlegającej oznaczeniu. Krytycy umowy podkreślają ponadto, że może ona negatywnie wpłynąć na przepisy dotyczące ochrony środowiska.
Przeciwko umowie protestowali między innymi rolnicy. Obawiali się oni na przykład pojawienia się w Europie tańszego mięsa. Dzięki stosowaniu modyfikowanych genetycznie pasz, produkcja mięsa w Kanadzie jest tańsza. Pasze takie powodują szybszy przyrost masy ciała u zwierząt. Obawy dotyczą też innych skutków. Umowa CETA może stanowić precedens dla negocjowania takiego samego porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi. Chodzi o kontrowersyjną umowę TTiP.
Czy Stany Zjednoczone wykorzystają CETA?
Umowa CETA według eksperta Instytutu Globalnej Odpowiedzialności może stanowić furtkę dla pojawienia się na europejskim rynku towarów pochodzących z USA. Chodzi o transfer żywności do firm z Kanady a następnie wysyłanie jej na eksport do Europy.
Jednak w umowie zawarto wymóg, by produkt importowany z Kanady był w tym kraju wytworzony lub przetworzony. Nieprzetworzone produkty rolne muszą pochodzić z tego kraju. Produkty przetworzone muszą uzyskać tam zmianę klasyfikacji. Mięso natomiast ma pochodzić ze zwierząt urodzonych i hodowanych w Kanadzie.
Zniesienie ceł nie dotyczy pewnych grup towarów i usług wrażliwych dla gospodarki Polski. Częściowo wprowadzono na nie 5 lub 7-letni okres przejściowy, w którym będą obowiązywać cła. Na część z nich zostały ustalone kontyngenty. Natomiast mięso drobiowe i jaja całkowicie wyłączono z umowy o bezcłowym handlu.
Trzeba też pamiętać, że umowa wchodzi w życie tylko w jej handlowej części. Na pozostałe postanowienie będą jeszcze musiały wyrazić zgodę parlamenty wszystkich krajów Unii Europejskiej, w tym Sejm RP. Może to zająć jednak jakiś czas. Jak powiedział wiceminister rozwoju Tadeusz Kościński, rząd chce przyjrzeć się, jak funkcjonuje porozumienie w sferze handlowej, zanim podejmie decyzję o ratyfikacji.
Czy polskie firmy mają szansę na kanadyjskim rynku?
Portal Money.pl rozmawiał z prezesem firmy Bakalland Markiem Moczulskim. Firma produkująca bakalie i obecna jest już na wielu światowych rynkach, między innymi w RPA, Hongkongu oraz na Tajwanie. Dla niej CETA będzie oznaczać między innymi obniżenie ceny na żurawinę, którą importuje z Kanady i USA.
Jednak Moczulski zwraca uwagę, że w porozumieniu nie zostały zawarte żadne regulacje dotyczące produktów regionalnych. Jego niepokój budzi również to, że umowa liczy kilka tysięcy stron, a negocjacje w jej sprawie zostały utajnione. Generalnie jednak uważa, że umowa CETA będzie miała korzystny wpływ na gospodarkę.
Polska obecnie notuje nadwyżkę w handlu z Kanadą. Można więc przypuszczać, że na porozumieniu zarobią również nasi eksporterzy. Nadwyżka polskiego eksportu wynosi w tej chwili 400 milionów euro, więc może się ona jeszcze zwiększyć.
Do czasu ratyfikacji całości umowy mają zostać rozwiązane inne poważne wątpliwości. Dotyczą one międzynarodowego arbitrażu, który ma rozstrzygać spory pomiędzy inwestorami a rządami poszczególnych państw. Według krytyków CETA daje on większe prawa inwestorom zagranicznym niż firmom krajowym.
Trzeba tu dodać, że – obok ceł – umowa CETA przewiduje również zniesienie opłat taryfowych i liberalizację rynku usług. Na jej wprowadzeniu mogą zyskać między innymi firmy działające w branżach: telekomunikacyjnej, energetycznej, bankowej i ubezpieczeniowej.
Sama Komisja Europejska przewiduje, że dla gospodarki Wspólnoty zysk z liberalizacji handlu wyniesie 5,8 miliardów euro. Dla europejskich firm otworzy się również rynek zamówień publicznych w Kanadzie. Dotyczy to zarówno szczebla centralnego, jak i lokalnego. Ma to duże znaczenie między innymi dla działających w Polsce producentów autobusów.
Źródło – Money.pl

























Dodaj komentarz