Problemy branży budowlanej
Problemy branży budowlanej mają swoją genezę jeszcze w czasach przygotowań do Euro 2012. Jak pisze Puls Biznesu, od ogłoszenia w 2007 roku, że Polska wraz z Ukrainą zorganizują turniej do jego zakończenia giełdowy indeks WIG-Budownictwo stracił aż 85 proc. W tym czasie problemy dotknęły nawet największe spółki, również notowane na giełdzie jak PBG, Polimex czy DSS.
Jak podaje Puls Biznesu, podczas przygotowań do Euro znacznie wzrosło zadłużenie spółek a problemy branży budowlanej najbardziej dotknęły firmy związane z koleją.
Według cytowanego przez Puls Biznesu Piotra Zybały, analityka Domu Maklerskiego mBanku, niekorzystną i niepewną sytuację w branży potwierdzają wyniki spółek budowlanych za II kwartał 2018 roku. Dla inwestorów najbardziej zaskakujące były złe dane na temat Elektrobudowy i Erbudu.
Elektrobudowa ma do zapłacenia 60 mln zł za opóźnienia przy realizacji umowy dla PKN Orlen. W skutek tego akcje firmy spadły do najniższego poziomu od 12 lat. Akcje Erbudu spadły natomiast do poziomu najniższego w całej historii notowań giełdowych spółki.
Jak powiedział cytowany przez Puls Biznesu Dariusz Grzeszczak, prezes Erbudu: Odczuliśmy to samo, co cała branża budowlana w Polsce i Europie. Szczególnie dotkliwa okazała się gorsza dostępność siły roboczej i materiałów, co przełożyło się na wzrost kosztów.
Problemy branży budowlanej związane z brakiem pracowników
Od 2012 roku zatrudnienie w budownictwie spadło o 15 – 20 proc. Bezrobocie w naszym kraju zmniejszyło się w tym czasie o 50 proc. Jak twierdzi Piotr Zybała, bez istotnego wzrostu wynagrodzeń mało prawdopodobne wydaję się zwiększenie zatrudnienia przez polskie firmy budowlane.
Problemy branży budowlanej związane z brakiem ludzi stają się coraz bardziej palące, ponieważ liczba nowych zamówień zmusza do pozyskiwania pracowników. Tymczasem oczekiwania płacowe samych inżynierów są o 20 procent wyższe od możliwości finansowych firm.
Chociaż dynamicznie rośnie liczba zamówień, problemy nie wydają się maleć. Jak podaje Puls Biznesu, portfel zamówień spółek giełdowych, które monitorowane są przez mBank osiągnął w tym roku rekordową wartość 23,6 mld zł. Rekordowe jest też wykorzystanie mocy przerobowych.
Mimo tak dużych zamówień firmy borykają się z kłopotami finansowymi. Dzieje się tak z powodu rosnących cen materiałów budowlanych i coraz większej presji płacowej, w wyniku czego marża spółek spadła o jedną trzecią do poziomu 5,1 procenta a może jeszcze się obniżyć.
Problemy branży budowlanej wynikają również ze zmniejszonej liczny dużych ofert przetargowych Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad – pisze Puls Biznesu. W porównaniu do 2017 roku liczba otwieranych dużych przetargów spadła o 50 proc.
Jak mówi Piotr Zybała: Niska liczba nowych przetargów na rynku sprawia, że konkurencja pozostaje relatywnie wysoka. W ubiegłorocznych przetargach pojawiało się średnio 8 ofert. Z podobną aktywnością wykonawców mamy do czynienia w tym roku. Ponadto, na przetargach można zauważyć obecność nowych oferentów, szczególnie aktywnych w dużych przetargach. (cytat za Pulsem Biznesu)
Tani oferenci w przetargach na budowę dróg
Wśród oferentów składających oferty do GDDKiA ceny znacznie zaniżają Włosi i Chińczycy. Jeśli chodzi o firmy z Chin, są one jak dotąd odrzucane z powodu niezgodności ze SIWZ. Inaczej jest z włoskimi spółkami. Jednak oferty składane przez Włochów i Chińczyków znacznie zaniżają możliwości uzyskania odpowiedniej marży. Są one aż o 14 procent tańsze niż firm zajmujących drugie miejsce pod względem ceny.
Inną bolączką jest czas między otwarciem przetargów a podpisaniem umowy, co działa na niekorzyść firm budowlanych ze względu na stale rosnące koszty. Przy ustalonej w ofercie cenie usługi oznacza to mniejszy zysk dla wykonawców a często spadek wartości kontraktu poniżej kosztów.
W skutek ograniczonych możliwości GDDKiA oraz częstych odwołań wnoszonych przez odrzucone przedsiębiorstwa, miedzy rozstrzygnięciem przetargu a podpisaniem umowy wykonawca rezygnuje ze zlecenia. W wielu przypadkach podpisanie następuje z firmą, która zajęła piąte lub szóste miejsce. Decyzje takie podejmowane są z powodu wycofania się najtańszych oferentów.
Problemy branży budowlanej związane z inwestycjami kolejowymi
Wzrastające koszty są również przyczyną częstego unieważniania przetargów na inwestycje kolejowe. W wielu przypadkach bowiem budżety przygotowane zostały, zanim ceny materiałów i koszty pracy osiągnęły aktualny poziom.
Jak podkreśla Piotr Zybała, w drugim i trzecim kwartale 2018 roku najkorzystniejsze oferty były wyższe od budżetu PKP PLK średnio aż o 50 proc. Spowodowało to unieważnienie przetargów na łączną kwotę 5,4 mld zł. W sumie unieważniono 70 procent przetargów z powodu zbyt niskich środków w stosunku do cen proponowanych przez wykonawców.
W tym samym czasie znacznie wzrosło zadłużenie spółek zajmujących się infrastrukturą kolejową. Tylko trzy z nich – Torpolu, Trakcji i ZUE zwiększyły swoje należności do poziomu 600 mln zł co stanowi aż 12 procent ich rocznych przychodów.
Może to oznaczać, że spółki budowlane zbyt nisko szacują koszty w przypadku długotrwałych inwestycji. Mimo więc wzrostu nakładów na remonty kolei problemy firm z nią związanych cięgle rosną.
Autor: Sebastian Bujak
Źródło – Puls Biznesu


























Dodaj komentarz