Menu

Menu

Polski dług publiczny przekroczył 1 bilion zł – czy powinniśmy się martwić?

Polski dług publicznyPod koniec dekady Gierka polski dług publiczny osiągnął wartość 20 mld dolarów. Była to straszna suma, którą musieliśmy spłacać przez następne 30 lat. (Umowy przewidywały rozłożenie spłaty na taki właśnie okres) Po 30 latach od upadku komunizmu zadłużenie przeliczone na dolary jest nominalnie ponad dziesięciokrotnie wyższe. Czy powinniśmy się bać?

Jak pisze “Business Insider”: Nie powinniśmy zbytnio przejmować się 1 bilionem złotych polskiego długu publicznego. Choć to olbrzymia okrągła kwota, która może robić wrażenie, powinno się ją rozpatrywać w relacji do produktu krajowego brutto, a Polska w tym kontekście nie wypada źle. Kwestią, której nam jednak nie wolno ignorować, to perspektywa kilku najbliższych lat, bo problem z finansami naszego kraju może pojawić się już w 2021 r.

Portal publikuje opinie ekspertów, między innymi prof. Dariusza Filara, byłego członka RPP, na temat polskiego zadłużenia. Jak stwierdził Filar, w samym tylko okresie rządów PiS polski dług publiczny zwiększył się o 110 mld zł. Oznacza to, że rósł on o 3 mld zł każdego miesiąca.

Jednocześnie w tym czasie intensywnie rósł Produkt Krajowy Brutto, co sprawiło, że relacja długu do PKB poprawiła się. Nie wyglądamy pod tym względem najgorzej w porównaniu z innymi krajami. Relacja długu do PKB wynosi według aktualnych danych Głównego Urzędu Statystycznego 48,9 proc. Ministerstwo Finansów określa ten poziom jako bezpieczny.

Polski dług publiczny na tle innych krajów Unii Europejskiej

Jak podkreśla resort finansów, jedynie 14 z 28 państw UE może pochwalić się wartością długu publicznego na poziomie niższym niż 60 procent PKB. Chociaż w traktatach europejskich ustalono taki właśnie próg zadłużania się, tylko połowa krajów UE spełnia uzgodnione postanowienia. Poziom długu publicznego w całej Unii wynosi aż 80 procent, natomiast w strefie euro 85,1 procenta PKB.

W Polsce notuje się również spadek wartości odsetek związanych z obsługą długu w relacji do PKB. W roku 2018 stanowiły one 1,4 procenta PKB. Był to najlepszy wynik od 30 lat.

Jak pisze Ministerstwo Finansów: Zwolenników analizowania wielkości nominalnych może ucieszyć wiadomość, że również w ujęciu nominalnym koszty obsługi długu spadają: wydatki budżetu na ten cel obniżyły się z 32,1 mld zł w 2016 r. do 29,6 mld zł w 2017 r. i 29,5 mld zł w 2018 r. Tegoroczny limit w budżecie wynosi 29,2 mld zł, a zatem będzie można mówić o trzecim z rzędu roku spadku nominalnych wydatków na obsługę długu. (cytat za “Business Insider”)

Mimo wzrostu zadłużenia na jego spłatę wydaje się coraz mniej pieniędzy. Jakub Sawulski ze Szkoły Głównej Handlowej mówi, że dzieje się tak dzięki rekordowo niskim stopom procentowym. Ponieważ Rada Polityki Pieniężnej w najbliższym czasie nie planuje podniesienia stóp procentowych, koszty obsługi zadłużenia nie będą znacząco rosły.

Czy są powody do niepokoju?

Chociaż polski dług publiczny jest przerażająco wysoki, koszty jego obsługi w relacji do PKB są najniższe w historii III RP – zauważa “Business Insider”. Nie należy jednak bagatelizować problemu zadłużenia. Dopóki koniunktura na świecie jest dobra, nie ma problemów ze spłatą. Większość krajów świata stosuje politykę rolowania długu, co oznacza zaciąganie nowych kredytów na spłatę starych.

Problemy mogą pojawić się jednak w momencie załamania koniunktury. Przykład stanowi Grecja. Kraj ten przez lata dobrze radził sobie mimo wysokiego zadłużenia. Jednak ostatnie załamanie koniunktury na świecie doprowadziła ten kraj do prawdziwego krachu.

Jak powiedział cytowany przez “Business Insider” Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Bank Polska: Problem długu publicznego jest jak najbardziej realny. Jeśli relacja długu publicznego do PKB wynosi np. 50 proc. to całkowita spłata długu publicznego w ciągu 25 lat, oznaczałaby konieczność wypracowania nadwyżek budżetowych w wysokości ok. 2 proc. PKB rocznie.

Możliwe byłoby to jedynie w warunkach dobrej koniunktury gospodarczej utrzymującej się przez dwie i pół dekady oraz utrzymywania przez przynajmniej 6 kolejnych rządów restrykcyjnej polityki fiskalnej. Niestety, oba warunki wydają się mało prawdopodobne do spełnienia.

Czy polski dług publiczny może okazać się problemem w 2021 roku?

Cytowany przez “Business Insider” Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao twierdzi, że stabilność budżetowa zapewniona jest do 2020 roku. Mają jednak na to wpływ w dużej mierze czynniki jednorazowe. Chodzi o pobór opłaty przekształceniowej z OFE, sprzedaż pozwoleń na emisję CO2 oraz sprzedaż częstotliwości 5G.

Te przychody mają zostać wykorzystane do sfinansowania piątki Kaczyńskiego. Jej koszt wyniesie 40 mld zł rocznie. W dalszej perspektywie konieczne są działania mające zapewnić trwałą stabilność budżetową. Pierwszy test na stabilność polskiego budżetu nastąpi więc w roku 2021.

Według projekcji Morawca przy wzroście gospodarczym na poziomie 3 procent w roku 2021 deficyt budżetowy zwiększy się do 2,8 PKB. Gdyby wzrost okazał się niższy wartość ta będzie większa.
Bardziej optymistyczne są prognozy Ministerstwa Finansów. Uważa ono, że nawet po wyeliminowaniu czynników jednorazowych można zakładać, że do roku 2022 deficyt budżetowy spadnie do poziomu 0,7 procenta PKB.

Pozytywnym czynnikiem dla naszego kraju jest również struktura zadłużenia. Polski dług publiczny tylko w połowie stanowi zadłużenie u zagranicznych wierzycieli. Druga połowa znajduje się w polskich rękach.

Jak mówi Jakub Sawulski: Podczas załamania gospodarczego ci pierwsi zachowują się bez sentymentów, czyli przelewają kapitał z jednego kraju do drugiego. To duże zagrożenie, dlatego należy dążyć do sytuacji, w której większość rodzimego długu będzie w rękach polskich. Rząd takie działania podejmuje i to jest dobra wiadomość. (cytat za “Business Insider”)

Autor: Wojciech Ostrowski
Źródło: “Business Insider”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.