Menu

Menu

Danuta Hübner – Ile Polska może stracić na Brexicie?

Danuta Hübner

Danuta Hübner

Artykuł 50 Traktatu o Unii Europejskiej ma chronić Unię a nie państwo, które z niej wychodzi powiedziała przewodnicząca Komisji Spraw Konstytucyjnych Parlamentu Europejskiego Danuta Hübner podczas Seminarium w Brukseli dla dziennikarzy telewizji, radia i Internetu 2017 zorganizowanego przez Biuro Informacyjne Parlamentu Europejskiego w Polsce. Jednak – jak dodała – decyzja podjęta w brytyjskim referendum wpłynie negatywnie na budżet unijny, a przez to również na wysokość środków otrzymywanych przez Polskę.

Według polskiej posłanki wynik negocjacji w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty nie jest wcale przesądzony. Wszystkie czynności powinny zakończyć się do 29 marca 2019 roku, kiedy to upływa okres 2 lat od rozpoczęcia procedury wyjścia z UE. Negocjacje powinny się zakończyć najpóźniej w październiku przyszłego roku, by ich wynik został przegłosowany w Parlamencie Europejskim. Ten jednak może nie zaakceptować porozumienia.

Nie jest również do końca pewne – jak podkreśla Danuta Hübner – czy ewentualne przedłużenie procedury wyjścia z UE jest zgodne z Traktatem Lizbońskim? Jeśli porozumienie nie zostanie zawarte, wówczas Brytyjczycy będą zmuszeni negocjować przyszły układ z Unią jako obce państwo, a to wymagać będzie ratyfikacji przez wszystkie parlamenty krajów członkowskich.

Według europosłanki skutki referendum już są odczuwalne na Wyspach. Jednym z najważniejszych jest pogarszająca się sytuacja gospodarcza kraju. Opuszczenie wspólnego rynku jeszcze pogorszy sytuację, bo obecność w nim generowała znaczną część wzrostu brytyjskiego PKB.

Kwestie związane ze zobowiązaniami finansowymi i Irlandią Północną

Brytyjczycy przystępowali do negocjacji głosząc zasadę „Lepszy brak porozumienia, niż złe porozumienie”. Oznaczało to między innymi sprzeciw wobec rozpoczynania negocjacji od kwestii zobowiązań finansowych. Zagrozili nawet, że nie będą podejmować rozmów, jeśli te rozpoczną się od należnych pieniędzy.

Jak jednak stwierdziła Danuta Hübner, w procesie wyjścia niezbędny będzie okres przejściowy trwający 2 – 3 lat, bowiem gwałtowne wyjście z Unii, bez żadnej umowy oznaczać będzie straty dla obu stron. Straty te będą o wiele większe dla samych Brytyjczyków. W okresie przejściowym rząd w Londynie powinien wywiązywać się z podjętych zobowiązań finansowych i respektować prawo europejskie.

Prawdopodobnie zdając sobie sprawę ze skutków nagłego opuszczenia Unii, brytyjscy negocjatorzy zdecydowali, że możliwe jest negocjowanie Brexitu w formie narzuconej przez Unię Europejską, która chce najpierw rozmawiać o zobowiązaniach finansowych. Do kwestii tych zalicza się płacenie składek w aktualnej perspektywie budżetowej, ale również kwestie takie jak pokrycie kosztów przeniesienia central europejskich instytucji do innych krajów.

Londyn korzysta również z preferencyjnych kredytów Europejskiego Banku Inwestycyjnego. W razie wycofania swych udziałów z tej instytucji może zostać zmuszony do spłaty wszystkich kredytów przed 29 marca 2019 roku.

Drugim poważnym zagadnieniem jest status Irlandii Północnej. Dotychczas praktycznie nie istniała granica między obiema częściami wyspy. Brak kontroli na granicy Irlandii i Irlandii Północnej sprzyjał lokowaniu produkcji przemysłowej i rolnej w obu obszarach.

Na przykład jedna z firm działających w Irlandii i posiadająca swych kooperantów w Irlandii Północnej musi korzystać z usług ponad 20 tys. pracowników stale przekraczających granicę. Wprowadzenie kontroli, a nawet wiz, może oznaczać poważne utrudnienia i straty finansowe, a nawet podział gospodarstw rolnych. Dlatego kwestia granicy irlandzkiej będzie jedną z kluczowych, a brukselscy negocjatorzy zdecydowani są bronić interesów Dublina

Danuta Hübner o prawach Polaków w Wielkiej Brytanii

Jedną z kluczowych kwestii poruszanych w negocjacjach jest status obywateli Unii mieszkających na terytorium Zjednoczonego Królestwa. Danuta Hübner stwierdziła, że zdaniem ekspertów rząd brytyjski już w tej chwili nie przestrzega wszystkich praw obywateli unijnych mieszkających na Wyspach Brytyjskich. Dodaje ona, że Parlament Europejski zamierza z całą stanowczością bronić interesów obywateli Unii.

Z oficjalnych statystyk wynika, że w tej chwili Wyspy zamieszkuje ok. 900 tysięcy Polaków. Mówi się jednak o znacznie wyższej liczbie osób przebywających tam stale lub czasowo. Może ona sięgać nawet 1,5 miliona. Wielu polityków w samym Londynie podkreśla, że nie można prowadzić polityki, która wywołuje poczucie niepewności wśród imigrantów.

Wpływ Brexitu na wysokość funduszy europejskich

W chwili obecnej składki brytyjskie stanowią 15% unijnego budżetu. Wyjście tego kraju ze Wspólnoty – jak podkreśliła Danuta Hübner – wymagać będzie podjęcia decyzji, czy zwiększać składki członkowskie, czy ograniczać budżet?

Oczywiście po Brexicie zmniejszą się również unijne wydatki. Najwięcej straci brytyjska rodzina królewska, która otrzymuje ogromne dotacje z funduszy wspólnej polityki rolnej. W stanowisku Unii mówi się jednak wyraźnie, że Wielka Brytania powinna płacić jeszcze składki do końca aktualnej perspektywy budżetowej.

Podobne głosy płyną ze strony brytyjskich instytucji korzystających ze środków unijnych. Zaprzestanie płacenia składek oznaczać będzie bowiem wstrzymanie dotacji z aktualnej perspektywy budżetowej dla brytyjskich podmiotów i przerwanie rozpoczętych już projektów realizowanych na Wyspach.

Gdyby jednak Wielka Brytania zdecydowała się na wyjście z Unii bez żadnej umowy i zaprzestała płacenia składek, może okazać się, że nie wystarczy środków w budżecie unijnym na realizacje wszystkich podjętych zobowiązań w perspektywie do 2020 roku. Wtedy konieczne mogą się okazać cięcia wydatków, lub poniesienie składek. Jak podkreśla Danuta Hübner, nie zapadła jeszcze decyzja, które rozwiązanie przyjmą kraje Wspólnoty?

Komentarz – Polska jednak dostanie mniej.

W chwili obecnej największą część budżetu unijnego pochłaniają: wspólna polityka rolna – 40% i polityka spójności – 40%. Według Wiceprzewodniczącego PE i członka Komisji Kontroli Budżetowej, Bogusława Liberadzkiego, który również był gościem seminarium, nie ma w tej chwili klimatu politycznego, by podnosić składkę. Dzieje się tak, mimo że wzrost ten wyniósłby zaledwie 0,1 punktu procentowego z 1% do 1,1% PKB. Również wspólna polityka rolna budzi zbyt duże emocje wśród rolników, by ograniczyć jej zakres.

Najbardziej więc prawdopodobne cięcia dotyczyć będą polityki spójności, której Polska jest znaczącym beneficjentem. Również niekorzystne dla Polski są zmiany na mapie i pojawienie się we wspólnocie biedniejszych państw bałkańskich, co przyniesie przesunięcie funduszy w tamte rejony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.