Menu

Menu

Cena paliwa rośnie, choć ropa tanieje. Z czego to wynika?

Cena paliwa to wieczny problem każdego kierowcy. Benzynowe „ściany płaczu” zbliżają się już do pięciu złotych za litr, choć ceny ropy naftowej w dalszym ciągu są niskie. Dlaczego więc dochodzi do podwyżek?

cena paliwa

Cena paliwa jest złożona

Aktualne ceny baryłki ropy kształtują się na poziomie 60 dolarów. W tym samym czasie litr paliwa kosztuje blisko 5 złotych. Podobne ceny widzieliśmy na stacjach, gdy baryłki ropy kosztowały 100 dolarów. Dlaczego więc cena paliwa utrzymuje się na wysokim poziomie?

Analizując taki stan rzeczy musimy skupić się na tym, jakie wypadkowe przekładają się na cenę paliwa. Rozkład opłat jest w tym wypadku najważniejszą kwestią.

Przede wszystkim trzeba pamiętać, że w cenie paliwa na stacji benzynowej, cena ropy stanowi maksymalnie 40 proc. Czyli, nawet jeśli ropa zdrożeje dwukrotnie, to może mieć to niewielki wpływ na ostateczną cenę paliwa – tłumaczy dla „Wprost” profesor Wojciech Suwała z Wydziału Energetyki i Paliw Akademii Górniczo-Hutniczej.

Biorąc pod uwagę słowa eksperta dojdziemy do wniosku, że cena ropy nie stanowi choćby połowy końcowej opłaty za paliwo na stacjach benzynowych. Warto więc zwrócić uwagę choćby na marże pobieranie przez rafinerie.

Marża rafinerii może być procentowo dużo wyższa, gdy ropa jest tania, a stosunkowo niska przy wysokich cenach surowca. Wtedy bowiem nawet przy niższej marży rafineria uzyskuje wyższe przychody. Podobnie jest w przypadku stacji benzynowych – wyjaśnia profesor Wojciech Suwała.

Kolejną dużą opłatą jest naturalnie akcyza. To między innymi ona sprawia, że nawet niższe ceny ropy nie obniżają skutecznie cen na stacjach benzynowych. W przypadku akcyzy opłata waha się od 24 do blisko 32 procent ceny. To jednak nie koniec podatków, bowiem dochodzi jeszcze ponad 18 procentowy VAT. Mało? Doliczmy sobie jeszcze opłatę paliwową, opłatę emisyjną, a także marżę stacji benzynowej.

Część podatków to opłaty stałe, ale już marże stacji, marże rafinerii, czy w końcu ceny ropy naftowej są bardzo zmienne. Wszyscy, którzy są w tym łańcuchu, mają możliwości manewru. Czasem może im się opłacać obniżyć swój procentowy udział w cenie, aby sprzedać więcej paliwa – podkreśla ekspert w rozmowie z „Wprost”.

Dlaczego cena paliwa poszła do góry?

Surowców nie brakuje. Pandemia sprawiła, że producenci starali się pozbyć ropy naftowej możliwie jak najszybciej. Gospodarki światowe zatrzymały się, ropa nie była więc potrzebna. Producenci wydobywali więc surowiec, jednak zapotrzebowanie na niego było niewielkie. Dlatego też szybko doszło do problemów z jego magazynowaniem. Koniec końców doszło do sytuacji, w której producenci… dopłacali aż 38 dolarów za baryłkę, byle tylko zwolnić miejsce w magazynach. Procesu wydobycia nie opłacało się bowiem zatrzymywać.

Gospodarka zaczyna odbudowywać się po lockdownach spowodowanych pandemią. Działania ekonomiczne mają to do siebie, że liczy się nie tylko sytuacja bieżąca, ale również oczekiwania. Jeżeli wszyscy oczekują, że gospodarka w końcu ruszy, to producenci ropy widzą, że będzie wzrastał na nią popyt, więc windują ceny. W ten sposób chcą sobie także zrekompensować straty z czasów niskich cen. Są to normalne, racjonalne ekonomicznie działania przedsiębiorców, którzy są obecni w łańcuchu obrotu, przetwarzania i sprzedaży produktów ropy naftowej – wyjaśnił w rozmowie z „Wprost” profesor Wojciech Suwała.

Cena paliwa będzie tylko większa?

Niestety, nie mamy dla kierowców dobrych wiadomości. Gdy światowe gospodarki zaczną odrabiać straty po lockdownie, producenci ropy naftowej będą chcieli odrobić poniesione straty. Osoby zmotoryzowane muszą więc liczyć się z tym, że ceny paliwa będą tylko i wyłącznie większe. Możliwe jednak, że nie będą to znacznie większe kwoty od tych, które widujemy obecnie.

Nie należy się także spodziewać ewentualnego spadku cen. Na nie często największy wpływ mają zmiany na rynku amerykańskim – tu jednak w tej chwili sytuacja wygląda stabilnie. Kierowcy muszą się więc przygotować na głębsze sięganie do kieszeni. Jak to mawiają, dobrze już było. Cena paliwa będzie więc dalej kojarzyć się z popularnymi „ścianami płaczu” na stacjach benzynowych.

Piotr Nowacki 

 

4 odpowiedzi na “Cena paliwa rośnie, choć ropa tanieje. Z czego to wynika?”

  1. BOSS pisze:

    Dalej głosujmy na PIS to będzie paliwo po 10 złotych

  2. Mirosław Aleksander Kamiński pisze:

    Z konieczności sfinansowania zakupu prasy przez Obajtka – na dzisiaj to onże ustala ceny paliw w Polsce, czyż nie?

  3. Bożenna pisze:

    Może w końcu truciciele przesiądą się na komunikację miejską.

  4. Hugo pisze:

    @Piotr Nowacki
    Temat bardzo interesujący, a artykuł całkiem merytoryczny, choć na Pana 20 letnie doświadczenie oraz nazwę portalu spodziewałem się dokładniejszego przedstawienia sytuacji. Uważam że, należałoby w nim zawrzeć parę dodatkowych informacji, z których „dzisiejszy” czytelnik może nie zdawać sobie sprawy. Zacząłbym od informacji na temat samej baryłki ropy co się składa na ropę w baryłce, wspomniałbym o kosztach rafinacji oraz całej infrastrukturze potrzebnej do tego procesu. Nie wspominając o bezpiecznym magazynowaniu produktów ropopochodnych, kosztach utrzymania sieci dystrybucji, rurociągów. Kolejną sprawą nie poruszoną w artykule jest powolne odchodzenie od silników typu diesla(ogólnie spalinowych ale to nie temat na nowe źródła energii). Wyobraźmy sobie sytuację w której za powiedzmy 10 lat z europy znikłoby 70% tego typu samochodów, albo inaczej o 70% zmniejszylibyśmy wykorzystanie tego typu paliwa. Wiadomo istnieją metody krakingu(rozbijania) i reformingu(wzbogacania) frakcji, ale myślę że nie byliby w stanie przepuścić aż tyle przy dzisiejszej infrastrukturze.

    Z 1 wysokiej jakości baryłki ropy naftowej zawierającej 42 galony (czyli 160l) otrzymujemy około 45 galonów produktów ropopochodnych tj. ojej napędowy~28%, benzyna ~42%, gaz LPG ~4%, paliwo rakietowe~ 10%, Inne ~16%. (Dane pochodzące z EIA)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.