Menu
Siedlisko Milachowo
Menu

Banki spółdzielcze: jedna osoba = jeden głos

W 54,5 tys. placówek zatrudniają w Europie około 860 tys. ludzi. Od innych banków odróżnia je to, że są własnością swoich klientów, którzy mogą stać się właścicielami banków przy stosunkowo niewielkiej inwestycji

Igor Stokłosalogo FAKTY male

Zarządzający bankami spółdzielczymi zapewniają, że podstawową misją banków spółdzielczych jest tworzenie długoterminowej relacji zaufania w przeciwieństwie do podejścia ukierunkowanego na maksymalizację zysku w bankach komercyjnych. Działają przy tym zgodnie z wymogami prawa bankowego i spółdzielczego w swoich krajach, a kluczową zasadą jest: jedna osoba = jeden głos. To pozwala ich członkom na sprawowanie nad nimi kontroli i utrzymanie równowagi na każdym poziomie działalności. Minimalizuje ryzyko i pozwala na szybką diagnozę i reakcje na potrzeby klientów. Banki spółdzielcze mają też wysoki poziom kapitalizacji, stabilne dochody z działalności detalicznej i zdywersyfikowany portfel kredytowy. Dobrą kondycję finansową potwierdza raport Komisji Nadzoru Finansowego. Z informacji o sytuacji bankowego sektora spółdzielczego w III kwartale 2014 roku wynika, że wynik finansowy netto sektora banków spółdzielczych zwiększył się o 11,3 proc. w stosunku do III kwartału 2013 roku. Także porównując wynik odsetkowy na koniec III kwartału 2014 roku, z analogicznym okresem roku ubiegłego, stwierdzono wzrost wyniku. I tak od osób prywatnych o 265,1 mln zł; od przedsiębiorstw o 86,7 mln zł; od instrumentów dłużnych NBP i Skarbu Państwa o 76,8 mln zł; od rolników zaś o 30,1 mln zł.

– W rezultacie wynik odsetkowy zwiększył się o 193,3 mln zł (o 8,2 proc.), co przy wzroście wyniku pozaodsetkowego o 3,2 proc. da-ło przyrost wyniku działalności bankowej o 6,9 proc. Jednocześnie przyrost kosztów operacyjnych (o 2,6 proc.) był dużo niższy i mimo znacznego zwiększenia salda rezerw (w tym rezerw celowych) nastąpił stosunkowo wysoki wzrost wyniku finansowego brutto i netto – podaje KNF.

Instytucja nadzoru finansowego zauważa też, że w bankach spółdzielczych utrzymuje się wysoka i kosztowna nadpłynność, wynikająca z szybkiego przyrostu depozytów, zwłaszcza sektora niefinansowego. Według urzędników jest to skutek wysokiego oprocentowania depozytów, braku mechanizmu dystrybucji wolnych środków wewnątrz zrzeszeń oraz braku limitów depozytów złożonych przez banki w bankach zrzeszających.

– Kwestia ta jest obecnie jednym z ważniejszych problemów sektora bankowości spółdzielczej z punktu widzenia jego bieżących wyników finansowych, ale również w perspektywie długofalowej, zwłaszcza, uwzględniając możliwości akumulacji kapitału niezbędnego do modernizacji sektora. Długofalowe rozwiązanie problemu nadwyżki depozytów nad kredytami, a ściśle biorąc, minimalizacja jej negatywnego wpływu na wyniki banków, jest konieczne, zwłaszcza w sytuacji niskich stóp procentowych NBP oraz WIBOR/WIBID – przestrzega KNF.

Stabilność i solidarność

Zarządzający bankami spółdzielczymi uważają, że są w stanie stawić czoła nowym wyzwaniom po kryzysie, ponieważ ich model biznesowy jest odpowiedzią na obecne potrzeby i oczekiwania.– Banki spółdzielcze przyczyniają się do stabilności dzięki świetnej znajomości swoich klientów. Udzielają kredytów w czasach dobrych i złych, finansują gospodarstwa domowe i małe oraz średnie przedsiębiorstwa. Są ich podporą i głównym źródłem kredytowania. Cechują się odpowiedzialnością i solidarnością. Podkreślają wagę współdziałania. Po to zostały kiedyś stworzone i kontyn uują misję zwalczania wykluczenia społecznego, wspomagania, zaufania, ochrony. Zaufanie jest kluczem do relacji między bankiem a jego klientami. W przypadku banków spółdzielczych oznacza to, że ich działalność ma w pierwszym rzędzie służyć interesom klientów. Jest to możliwe, gdyż maksymalizacja zysku nie jest głównym celem – czytamy na stronie internetowej jednej z takich instytucji.

Czesława Kosturek, wieloletnia prezes Banku Spółdzielczego w Wołczynie, obecnie przewodnicząca jego rady nadzorczej, przypomina, że jest to jedna z najstarszych form spółdzielczości działającej w Polsce – liczy już bowiem ponad 150 lat.

– Spółdzielczość zawsze była ważną formą organizacji gospodarki i społeczeństwa. Była także formą umacniania bytu narodowego w czasach, gdy nie było państwa polskiego. Powstała na wzorach stworzonych w innych krajach, ale rozwinęła się na ziemiach polskich, adaptując formy i metody działania spółdzielczości do rodzimych warunków – przypomina Kosturek.

Choć w swojej długiej historii spółdzielczość bankowa w Polsce przeszła przez krańcowo różne ustroje polityczne, zawirowania gospodarcze, to przetrwała. – Przybierała w tym czasie także różne formy; od organizacji kredytu poprzez spółdzielnie kredytowe, gminne kasy spółdzielcze, spółdzielnie oszczędnościowo-pożyczkowe (SOP), banki spółdzielcze wraz z państwowym Bankiem Gospodarki Żywnościowej, niezależne struktury spółdzielczości bankowej budowane oddolnie przez banki spółdzielcze w latach 1990–1991, aż po struktury bankowości spółdzielczej funkcjonujące obecnie – podkreśla Kosturek.

Jednak najnowsze dane pokazują, że liczba banków spółdzielczych stale się zmniejsza i obecnie wynosi 565, z których 360 zrzeszonych jest w Banku Polskiej Spółdzielczości SA w Warszawie; 204 w Spółdzielczej Grupie Bankowej SA w Poznaniu; a jeden bank – Krakowski Bank Spółdzielczy – działa samodzielnie, choć współpracuje z Bankiem Polskiej Spółdzielczości SA na mocy szczególnej umowy cywilnoprawnej.

– Należy podkreślić, że funkcjonujący obecnie system spółdzielczości bankowej w Polsce opiera się przede wszystkim na doświadczeniu i dorobku polskiej spółdzielczości kredytowej, choć w pewnym stopniu korzysta też z doświadczeń podobnych instytucji w zachodnich krajach europejskich o wysoko zaawansowanej gospodarce rynkowej – uważa Kosturek.

Gdy mowa o historii polskiej spółdzielczości bankowej nawiązuje się do lat 1859–1962, z którymi wiąże się powstanie najstarszych: Spółdzielczego Banku Ludowego w Śremie (1859) i Towarzystwa Pożyczkowego w Brodnicy (1862). Jednak formy pomocy kredytowej były znane już dawniej. Warto przypomnieć, że na ziemiach polskich pierwsze próby w tym zakresie podejmowane były już w XV wieku. W XVI wieku znana była działalność księdza Wawrzyńca Białobrzeskiego i księdza Piotra Skargi, a w początkach XIX wieku – księdza Stanisława Staszica. W XVI wieku zaczęły powstawać w Polsce tzw. banki pobożne, oparte na wzorach utworzonych w południowej i zachodniej Europie kilkadziesiąt lat wcześniej. Miały one udzielać kredytu ubogiej ludności, aby uchronić ją przed koniecznością korzystania z pożyczek lichwiarskich. Zachodzące w XIX wieku przemiany gospodarcze, a szczególnie rozwój ustroju kapitalistycznego sprawiły, że zaistniała potrzeba wprowadzenia takiej formy organizacji gospodarczej i społecznej, która służyłaby pomocą różnym warstwom społecznym i zawodowym, szczególnie drobnym i średnim producentom i konsumentom.

– Zrodziła się więc potrzeba organizacji podmiotów, które zapełniłyby tę lukę – kas pożyczkowych. Głównym celem powoływania do życia kas pożyczkowych było więc umożliwienie kupcom, rzemieślnikom i drobnym producentom z miast uniezależnienie się od lichwiarskich pożyczek, a w środowiskach wiejskich przezwyciężenie niedorozwoju ekonomicznego i biedy. Czynniki te spowodowały, że wykształcona forma spółdzielczości kredytowej pojawiła się właśnie w XIX wieku – stwierdza Kosturek.

Historyczne losy

Najstarsze polskie spółdzielnie bankowe powstały w zaborze pruskim. Najwcześniej, bo w 1859 roku, powstał wspomniany już Spółdzielczy Bank Ludowy w Śremie. Kolejne było Towarzystwo Pożyczkowe dla Przemysłowców miasta Poznania utworzone w stolicy Wielkopolski w 1861 roku, które po dwudziestu latach przekształciło się w Bank Przemysłowy. W 1862 roku powstały kolejne Towarzystwa Pożyczkowe w Brodnicy i w Golubiu oraz w 1864 roku – Spółdzielnia Kredytowa w Środzie Wielkopolskiej. Nieprzerwanie działają banki spółdzielcze w Brodnicy, Golubiu i Środzie Wielkopolskiej, zaś Bank Spółdzielczy w Śremie reaktywował swoją działalność po krótkiej, dwuletniej przerwie.

Warto odnotować, że przed wybuchem I wojny światowej, na ziemiach polskich znajdujących się pod panowaniem trzech państw zaborczych działało 5029 spółdzielni oszczędnościowo-pożyczkowych, które zrzeszały ponad 2131 tys. członków. Jednak pierwsza wojna światowa przerwała ich działalność i dalszy rozwój.

– Te spółdzielnie, które przetrwały, odegrały znaczącą rolę w walce o granice odradzającej się po okresie niewoli Polski, były bowiem instytucjami ukształtowanymi, działającymi w ramach sprawdzonych struktur organizacyjnych oraz skupiającymi wykwalifikowaną kadrę działaczy spółdzielczych – stwierdza Kosturek.

W okresie międzywojennym polski ruch spółdzielczy należał do najbardziej dynamicznych w ówczesnej Europie i odegrał istotną rolę w rozwoju ekonomicznym kraju. Najważniejszym celem było stworzenie jednolitych podstaw prawnych dla polskiego ruchu spółdzielczego, które znalazły się w uchwalonej przez Sejm 1920 roku Ustawie spółdzielczej. Ustawa ta wprowadziła uniwersalną definicję spółdzielni: „za spółdzielnię uważa się zrzeszenie nieograniczonej liczby osób o zmiennym kapitale i składzie osobowym, mające na celu podniesienie zarobku lub gospodarstwa członków przez prowadzenie własnego przedsiębiorstwa”.

Lata międzywojenne to okres prosperity, ale i kryzysu spółdzielni kredytowych, których początkowy rozwój zahamował kryzys ekonomiczny lat trzydziestych. W 1937 roku działało 3400 polskich spółdzielni bankowych skupiających 1061 tys. członków. I znowu, rozwój polskiej spółdzielczości bankowej przerwał wybuch II wojny światowej i okupacja niemiecka, która pozbawiła spółdzielnie kredytowe ich dorobku finansowego z okresu dwudziestolecia międzywojennego.

– Okres ten przyniósł niemal całkowite zniszczenie podstaw materialnych spółdzielczości kredytowej. Polskie spółdzielnie oszczędnościowo-pożyczkowe na terenach przyłączonych do Rzeszy uległy całkowitej likwidacji. Zlikwidowano także polskie spółdzielnie kredytowe funkcjonujące wcześniej na terenie Niemiec oraz te, które działały na terenach zajętych we wrześniu 1939 roku przez Armię Czerwoną – przypomina Kosturek.

Dodaje, że okres komunizmu to „w zasadzie czas zaniku ruchu”, choć na fali liberalizacji po roku 1956 powstawały rozwiązania hybrydowe, które nazywano stowarzyszeniami, spółdzielniami lub związkami. Ich działalność okazywała się często bardzo pożyteczna, jednak charakteryzowała się bardzo silnym uzależnieniem od państwa. Po likwidacji Banku Gospodarstwa Spółdzielczego funkcję centrali organizacyjnej, rewizyjnej i finansowej przejął nad kasami najpierw Bank Rolny, a od 1953 roku Narodowy Bank Polski. Bank Rolny stał się bankiem finansującym działalność inwestycyjną na wsi. Istniał do 1975 roku, do czasu powołania Banku Gospodarki Żywnościowej.
Dopiero wielki przełom roku 1989, związany z reformą polskiego systemu politycznego, społecznego i gospodarczego, rozpoczął wyjątkowy okres w dziejach polskiej bankowości spółdzielczej.

– Spółdzielczość, która wyrosła z gospodarki rynkowej, teraz poddana została totalnej krytyce jako twór poprzedniego systemu gospodarczego i politycznego. W kręgach decyzyjnych zwyciężył pogląd, że związki centralne, krajowe i regionalne należy zlikwidować, by w przyszłości w sposób naturalny mogły powstać nowe struktury autentycznej spółdzielczości – wspomina Kosturek.

Już w styczniu 1990 roku, po uchwaleniu ustawy z dnia 20 stycznia 1990 roku o zmianach w organizacji i działalności spółdzielczości, uaktywniła się kadra kierownicza części banków spółdzielczych i ich działaczy samorządowych, szczególnie z terenu centralnej, zachodniej i południowej części Polski. Dochodziło do częstych spotkań w mniejszych i większych grupach banków spółdzielczych, do których dołączali – w formie doradztwa – przedstawiciele znaczących struktur spółdzielczych z zachodniej Europy, np. z francuskiego Credit Mutuel i Credit Agricole, holenderskiego Rabobank czy Banku Światowego. Przedstawiciele tych organizacji dostarczali wzorów do działania, a także udzielali niezbędnego wsparcia organizacyjnego i szkoleniowego. Ich pomoc i wsparcie było bardzo znaczące dla zbudowania od podstaw niezależnych struktur bankowości spółdzielczej.

Przy tworzeniu banków zrzeszających banki spółdzielcze angażowały przede wszystkim własne środki. Uzyskały także pomoc z Funduszu Kapitałowego, będącego wspólnym przedsięwzięciem rządów Polski i Stanów Zjednoczonych. Pomoc polegała na finansowaniu zakupu każdej drugiej akcji nowo powstałych banków zrzeszających. Pierwszym bankiem, który powstał z inicjatywy i woli banków spółdzielczych, był Gospodarczy Bank Wielkopolski SA w Poznaniu.

Restrukturyzacja

Ostatnie ćwierćwiecze charakteryzuje się nieustającym reformowaniem spółdzielczego sektora bankowego. – Charakterystyczny w całym ćwierćwieczu jest fakt, że zawsze ustawodawca wiedział lepiej jak „uzdrawiać” sektor od samych zainteresowanych. Jednak ćwierćwiecze pokazało, że polskie banki spółdzielcze wychodziły z kolejnych eksperymentów obronną ręką, a dzięki rozsądnie prowadzonej działalności finansowej, dobrze zorganizowanemu systemowi zarządzania i nadzoru obroniły się same przed kryzysem finansowym lat 2008–2010, nie otrzymując żadnej publicznej pomocy – zaznacza Kosturek.

Bywały też momenty trudne. W 1994 roku na 1612 działających banków spółdzielczych ponad 300 spełniało ustawowe warunki do ogłoszenia upadłości. Ostatecznie do 2004 roku upadło 131 banków spółdzielczych, przy czym najwięcej, bo 33 upadłości, zanotowano w latach 1993–1994 i 57 upadłości w latach 1995–1997. Podobnie najwięcej likwidacji banków spółdzielczych miało miejsce w latach 1993–1997, gdzie zlikwidowano 41 banków spółdzielczych, a do końca 2004 roku łącznie 49 banków spółdzielczych.

Przeciwstawieniem się kryzysowi była masowa akcja połączeń banków spółdzielczych zapoczątkowana w 1993 roku. Rozpoczęto prace zmierzające do restrukturyzacji sektora zakończone uchwaleniem ustawy z dnia 24 czerwca 1994 r. o restrukturyzacji banków spółdzielczych i BGŻ. Istotnym novum w sposobie organizacji sektora było wprowadzenie – w odróżnieniu od ustawy o restrukturyzacji – możliwości łączenia się banków zrzeszających i regionalnych pomiędzy sobą i z innymi bankami. W tym ostatnim przypadku w celu zachowania ich spółdzielczego charakteru wprowadzono zasadę uniemożliwiającą przejęcie kontroli nad nimi przez podmioty spoza sektora. Otwarta została też droga do szybszego rozwoju sektora, a łączenie banków zrzeszających i regionalnych uznano za jedną z metod szybkiej racjonalizacji struktury zrzeszeń i ponoszonych przez nie kosztów.

Obecnie banki spółdzielcze są spółdzielniami, które prowadzą działalność bankową. W związku z tym podstawą prawną ich organizacji jest prawo spółdzielcze z dnia 16 września 1982 r. (a także ustawa z dnia 7 grudnia 2000 roku „o funkcjonowaniu banków spółdzielczych, ich zrzeszaniu się i bankach zrzeszających”, zwana również ustawą „milenijną”), które określa, że spółdzielnia jest dobrowolnym zrzeszeniem nieograniczonej liczby osób, o zmiennym składzie osobowym i zmiennym funduszu udziałowym, prowadzącym w interesie swoich członków wspólną działalność gospodarczą na zasadach rozrachunku gospodarczego i mogącym prowadzić także na ich rzecz działalność społeczną i oświatowo-kulturalną. Z takiego określenia celu działalności spółdzielni wynika, że nadrzędny cel banku spółdzielczego jest różny od celów działalności banków w formie spółek akcyjnych czy przedsiębiorstwa państwowego, które dążą przede wszystkim do maksymalizacji zysku. W banku spółdzielczym maksymalizacja zysku powinna być jedynie środkiem do realizacji celów członków spółdzielni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.