Menu
Siedlisko Milachowo
Menu

Rex Tillerson: stosunki amerykańsko-chińskie – „historyczny moment”

stosunki amerykańsko-chińskieBrytyjski tygodnik „The Economist” zastanawia się, czy w związku z wizytą amerykańskiego sekretarza stanu Rexa Tillersona w Chinach dyskutowano o nowych podstawach na jakich będą się opierać stosunki amerykańsko-chińskie? Podczas podróży do Państwa Środka Tillerson powiedział, że nadszedł „historyczny moment” w relacjach między obiema potęgami. Dodał, że należy na nowo przedyskutować, na jakich podstawach będą się one odbywać przez najbliższych 50 lat?

Największa sensacja miała jednak miejsce podczas konferencji prasowej, podczas której Tillerson odpowiadał na pytania wraz z chińskim Ministrem Spraw Zagranicznych Wang Yi. Amerykański sekretarz stanu powiedział na temat wzajemnych relacji gospodarczych, że opierać się one będą na „unikaniu konfliktów, wzajemnym poszanowaniu i zasadzie obopólnych korzyści”. Jest to formuła od kilku lat bezskutecznie proponowana przez Chiny.

Wcześniej była ona odrzucana przez administrację Baracka Obamy. Chodziło o stwierdzenie „wzajemne poszanowanie”. Użycie tego sformułowania może bowiem oznaczać uznanie przez USA kluczowych interesów Chin, takich jak na przykład ich dominacja na Morzu Południowochińskim.

Nic więc dziwnego, że użycie tego sformułowania spowodowało gwałtowna reakcje niektórych polityków w USA. Jeden z doradców Obamy napisał na Twitterze, że był to „wielki błąd”. Natomiast chińskie media państwowe przyjęły wypowiedź Tillersona z dużą aprobatą.

Przyjęcie tej frazy było kluczowym celem polityki, jaką prowadził przewodniczący ChRL Xi Jinping. Próbował on bezskutecznie przekonać do tego Amerykanów już podczas szczytu w 2013 roku. „The Economist” zastanawia się: Czy to możliwe, że – skoro administracja Obamy nie zgodziła się na stosowanie formuły – może ją zaakceptować administracja Trumpa?

Czy stosunki amerykańsko-chińskie będą lepsze?

Jeśli Trump będzie chciał zaakceptować nową formułę, na pewno napotka na spore trudności. Po pierwsze większość pracowników administracji w tym Departamentu Stanu, to ludzie zatrudnieni jeszcze przez Obamę. Po drugie przedstawiciele samej administracji Trumpa prowadzą polityki zmierzające w zupełnie różnych kierunkach.

Na przykład Peter Navarro, dyrektor National Trade Council jest zwolennikiem stosowania zasad protekcjonizmu i konfrontacji z relacjach handlowych z Chinami. Natomiast Gary Cohn, dyrektor National Economic Council opowiada się za wzajemną współpracą gospodarczą opartą na zasadach wolnego handlu.

Stosunki amerykańsko-chińskie są też obciążone dużymi rozbieżnościami w sferze polityki zagranicznej. Podczas wizyty Tillersona nie udało się na przykład dojść do porozumienia w sprawie Korei Północnej. W przeddzień jego wyjazdu do Chin administracja amerykańska przygotowywała nowy kontrakt na sprzedaż broni Republice Chińskiej na Tajwanie. Takie transakcje zawsze budzą ostra protesty ze strony Chińskiej Republiki Ludowej.

Trudno powiedzieć w którą stronę będzie zmierzać administracja Trumpa? Jak podaje Reuters, Chiny przygotowują kroki odwetowe na wypadek wprowadzenia przez USA polityki protekcjonizmu. Mówi się bowiem o zwiększeniu amerykańskich ceł w tych sektorach, gdzie Chiny notują znaczącą nadwyżkę w handlu zagranicznym ze Stanami Zjednoczonymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.