Menu
  • Menu

    Suzuki Baleno – miejskie podróże z hybrydą w tle

    Suzuki, czyli japoński producent samochodów osobowych, motorów i jachtów, swoją pozycję na rynku samochodów osobowych zawdzięcza głównie niewielkim, lecz ekonomicznym modelom, dobrze wycenionym i świetnie odnajdującym się w ruchu miejskim. Swift, Alto, Jimny, Vitara czy Baleno to modele, których chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Tym razem zwróćmy uwagę na bardzo udanego przedstawiciela klasy B, czyli Suzuki Baleno.

    Suzuki Baleno

    Suzuki Baleno

    Japoński producent po ponad 10 latach postanowił nawiązać do bardzo dobrze przyjętego modelu, jakim w latach 1995–2007 okazało się Baleno. Nowa koncepcja obejmowała między innymi zmianę klasy, w której pozycjonowane jest najnowsze Suzuki. Pierwsza generacja była kompaktem, aktualna określana jest przez producenta jako B+. W gamie oferowanych silników zdecydowano się na umieszczenie mikrohybrydy. Czym jeszcze chcą nas przekonać do zakupu?

    Baleno – atrakcyjna sylwetka i obszerne wnętrze

    Już samo spojrzenie na ten samochód wystarczy, by uśmiech zagościł na naszych ustach. Samochód wygląda smukło i lekko, a przy tym radośnie i nowocześnie. Choć dość mocno nawiązuje stylistyką do swojego kraju pochodzenia, Japonii, dostrzec możemy pewne elementy dodane z myślą o europejskim odbiorcy. Samo nadwozie odróżnia się od pozostałych modeli w gamie, będąc pierwszym modelem opartym o filozofię „Liquid Flow” – łączącym płynne linie nadwozia ze sportowym charakterem i dobrą aerodynamiką.

     

    Suzuki Baleno

    Suzuki Baleno

    Wnętrze samochodu z pewnością zaskakuje pod względem pojemności. Choć technicznie jest to model klasy B (samochód miejski), producent konsekwentnie określa go mianem B+ (subkompakt), co znajduje odzwierciedlenie w ilości miejsca, jaką oddano do dyspozycji użytkowników. Umożliwia dosyć komfortową podróż nawet czterem dorosłym pasażerom, o wzroście powyżej 1,8 m, co w tej klasie nie jest takie oczywiste. Wracając zaś do samego wnętrza – jest ono dość proste, co trudno jednak zaliczyć do wad. Na środku kokpitu usytuowano ekran i sterowanie multimediami (opcjonalnie dotykowe). Pod nim znajdziemy sterowanie klimatyzacją automatyczną. Nieco niżej są włączniki start&stop (tylko w wersji hybrydowej) i Radar Brake Support (hamowanie awaryjne). Drugi wyświetlacz znajdziemy pomiędzy zegarami. Służy on do przedstawiania najważniejszych danych podczas jazdy.

    Niestety, jakość plastików użytych do wykonania elementów kabiny nie powala. Rysy zaczęły się pojawiać niemal od samego początku testu. Nie można jednak odmówić jej schludnego i atrakcyjnego wyglądu, a także ergonomii –  wszytko jest w zasięgu ręki i bardzo czytelne.

    Na uwagę zdecydowanie zasługuje pokaźnych rozmiarów bagażnik, który zdecydowanie odróżnia ten model od pozostałych przedstawicieli klasy B. 355 litrów to wartość więcej niż zadowalająca, choć dostęp mógłby być lepiej rozplanowany. Cieszy podwójna podłoga, haczyki na zakupy i niezłej jakości oświetlenie.

    Hybryda według Suzuki, czyli silniki

    Japończycy postanowili wyposażyć swój subkompakt w zaledwie trzy jednostki 1.0 BoosterJet, 1.2 DualJet i hybrydową jednostkę 1.2 DualJet SHVS. Ta pierwsza, z racji doładowania, rozwija 110 KM, dwie jednostki 1.2 po 90 KM. Nam przypadł w udziale hybrydowy wariant.

    Uczucia mamy mieszane. Z jednej strony samochód bardzo delikatnie zapala i gaśnie, więc obecności systemu start-stop niemal nie zauważamy. Z drugiej strony ciężko dostrzec jakiś sensowny powód, by dopłacać ok. 7000 złotych do wersji hybrydowej, która praktycznie nie różni się spalaniem, jak i osiągami. Samochód nie oferuje jazdy wyłącznie na silniku elektrycznym, który i tak byłby do tego za słaby. Jego zadaniem jest wspomagać przyspieszanie w niskim i średnim zakresie obrotów, ale porównując obie jednostki, dostrzeżenie różnic nie przychodzi łatwo.

    Abstrahując od obecności wspomagania elektrycznego, o samym silniku, przyspieszaniu i elastyczności trudno powiedzieć coś złego. Samochód jest bardzo żwawy – w dużej mierze zawdzięcza to niskiej masie własnej, poniżej tony. Spalanie na trasie to niewiele ponad 4 litry, w mieście mniej niż 6 litrów, a przy maksymalnej prędkości autostradowej – 7,5 litra. To dobre rezultaty.

    Suzuki Baleno

    Suzuki Baleno

    Jak się prowadzi nowe Suzuki Baleno?

    Suzuki zdecydowało się na unikatowe połączenie – sztywne i lekkie nadwozie i miękki układ jezdny. Ta swoista próba połączenia dwóch światów zapewniła całkiem pozytywne rezultaty. Po niewielkim przyzwyczajeniu do lekkich przechyleń samochód staje się przewidywalny i nie strach nim rozwijać nawet prędkości autostradowe. Zakręty pokonuje się z przyjemnością, nawet przy większych prędkościach. Nie cierpi na tym przesadnie komfort podróżowania. W skrócie można powiedzieć, że jest dobrze, a zważywszy na pozycjonowanie samochodu, jest bardzo dobrze.

    Ceny – czy nadal atrakcyjnie?

    Podstawowa wersja, wyposażona w silnik 1.2 90 KM, 6 poduszek, ABS, EBD, BAS, ESP, TCS, TPMS, ISOFIX, klimatyzację, dzienne światła LED, centralny zamek i elektryczne szyby z przodu, kosztuje niespełna 44.000 złotych. Zważywszy na liczbę opcji, radość z jazdy i walory użytkowe to bardzo rozsądnie wyceniony samochód. Wersja hybrydowa, z najbogatszym wyposażeniem, radiem, rozbudowanym systemem multimedialnym to wydatek rzędu 66.000 zł i jest to jedna z najtańszych hybryd na rynku. Dający najwięcej radości z jazdy doładowany silnik 1.0 znajdziemy od 59.000 zł. W tym przedziale cenowym trudno o rozsądniejsze opcje.

     

    Jedna odpowiedź do “Suzuki Baleno – miejskie podróże z hybrydą w tle”

    1. ernest pisze:

      Nigdy więcej Suzuki – na słowo Vitara mam odruch wymiotny

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *