Rejestracja fundacji rodzinnych i ASI to dziś tor przeszkód.
Rejestracja fundacji rodzinnej lub Alternatywnej Spółki Inwestycyjnej (ASI) w Polsce przypomina obecnie prawdziwy tor przeszkód. Zatory w sądach rejestrowych sięgają już 14 miesięcy, a Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) znacznie uważniej prześwietla każdy nowy wniosek. Te zjawiska drastycznie wydłużają czas tworzenia wehikułów inwestycyjnych i zmuszają przedsiębiorców do zmiany pierwotnych planów. O nowych realiach prawnych, rosnących wymaganiach regulatorów oraz praktycznych sposobach na sprawne przejście przez ten żmudny proces rozmawiamy z radcą prawnym Andrzejem Sałamachą.
Czy rynek rzeczywiście „wraca” do ASI i odchodzi od fundacji rodzinnych?
Andrzej Sałamacha: Tę tezę trudno obronić. Na pewno widać pewne przetasowanie na rynku, ale by to zrozumieć potrzebny jest szerszy kontekst. Od mniej więcej 2019 r. niektóre zamożne rodziny zaczęły wykorzystywać ASI jako prywatny wehikuł inwestycyjny. Kiedy kilka lat później pojawiły się fundacje rodzinne w naturalny sposób przejęły ten trend i w całości go zagospodarowały. Teraz w 2026 mamy praktycznie paraliż rejestracji nowych fundacji rodzinnych. Sąd w Piotrkowie jest bardzo dociążony – na całą Polskę orzeka tam tylko 3 referendarzy. Ostatnio doszedł 4 ale to niewiele zmienia, a wniosków przybywa.
W efekcie w marcu 2026 rozpatrywane są dopiero wnioski ze stycznia 2025. Czyli zaległości sięgają już 14 miesięcy! Tymczasem, wnoszenie aktywów do fundacji w organizacji tj. przed jej wpisem do rejestru niesie ze sobą ryzyko podatkowe. To wszystko ma swoje konsekwencje. Jedni po prostu rezygnują. Drudzy zakładają fundację i wnoszą do niej aktywa akceptując ryzyko podatkowe. Jeszcze inni szukają innych rozwiązań. Wśród alternatyw jest ASI, którą w dobrze prowadzonym procesie można zarejestrować już nawet 3 miesiące.
Na ile szybkość uruchomienia struktury realnie wpływa na biznes? Czy inwestorzy tracą okazje przez brak gotowego wehikułu? Czy ASI wygrywa dziś właśnie dlatego, że pozwala działać „tu i teraz”?
Andrzej Sałamacha: Szybkość uruchomienia struktury oczywiście ma duże znaczenie, ale w przypadku ASI nie jest ono zasadnicze.Zazwyczaj, kiedy pojawia się okazja biznesowa jest duża presja, aby biznes „odpalić” jak najszybciej, ale praktyka, negocjacje i inne procesy też trochę trwają. To oznacza, że te dwa procesy mogą iść równolegle, szczególnie, że dziś można dość szybko postawić strukturę ASI. To się w ostatnich latach znacząco zmieniło na korzyść inwestorów. Przykładowo 5-6 lat temu postawienie prostego wehikułu wewnętrznej zarządzanej ASI trwało około 6-8 miesięcy. Teraz realnie da się to zrobić w 3 miesiące. To powoduje z kolei, że na atrakcyjności straciły tzw. gotowe wehikuły do przejęcia.
Dzieje się tak nie tylko ze względu na ryzyko biznesowe czy cenę ich przejęcia, ale także z uwagi na ryzyko regulacyjne. W ostatnim czasie KNF zaczęła bardzo restrykcyjnie pochodzić do zarządzających ASI, którzy nie prowadzą działalności. Jeżeli KNF odnotuje taki udokumentowany przypadek to po prostu wszczyna procedurę wykreślenia takiego zarządzającego ASI z rejestru. Jak wyczytałem w raporcie z działalności KNF za rok 2024 wykreśliła ona więcej zarządzających ASI niż wpisała. I to nie dlatego, że nie było dużo nowych zgłoszeń, ale dlatego, że KNF „czyści” rejestr z nieaktywnych podmiotów. Stosunek wykreślonych do zarejestrowanych wynosił bodajże 26 do 23.
W jakich sytuacjach ASI jest lepszym rozwiązaniem niż fundacja rodzinna? Czy to różnica między ochroną majątku a jego aktywnym pomnażaniem?
Andrzej Sałamacha: Niewątpliwie przewagą ASI będzie możliwość skorzystania z kapitału innych inwestorów. W ramach ASI zarządzający może lokować kapitał w interesie inwestorów i pomnażać go uzyskując efekt skali. Zatem ASI jest lepszym rozwiązaniem od fundacji, kiedy zarządzający zamierza bardzo aktywnie zarządzać kapitałem. Drugą przewagą ASI może być jej nazwijmy to charakter – całkowicie odmienny od charakteru fundacji rodzinnej. Już wyjaśniam co mam na myśli – w przypadku fundacji rodzinnych, wśród organów podatkowych dominuje podejście, zgodnie z którym fundacja ma służyć jako długoterminowa perspektywa zabezpieczenia majątku rodzinnego.
Zatem z założenia wykluczone jest jej wykorzystywanie do agresywnych optymalizacji w ramach M&A. Tymczasem ASI zostały zaprojektowane właśnie do tego. Po spełnieniu wymogów ustawowych dochody (przychody) ASI uzyskane ze zbycia udziałów (akcji) są zwolnione z opodatkowania. Zgodnie z art. 17 ust. 58a ustawy CIT warunki te są następujące: posiadanie przed dniem zbycia bezpośrednio nie mniej niż 5% udziałów (akcji) w kapitale spółki praz nieprzerwany okres dwóch lat. Są to jasne kryteria, których brak w przypadku fundacji rodzinnych.
Co najczęściej zaskakuje inwestorów po jej założeniu?
Andrzej Sałamacha: Inwestorów zakładających ASI zaskakuje chyba przede wszystkim wiele różnych dodatkowych wymogów compliance, które musi spełniać nie tylko ASI, ale w ogóle jakikolwiek podmiot rynku finansowego. Są to przede wszystkim wymogi AML (tj. z zakresu przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu), KYC (czyli konieczność weryfikacji tożsamości klientów), wymogi z zakresu cyberbezpieczeństwa, ochrony danych osobowych itp. Tych wymogów jest naprawdę dużo i stale ich przybywa, zaś instytucje kontrolujące coraz chętniej sięgają po środki kontrolne i sankcje z tym związane.
W którą stronę pójdzie rynek? Jakie struktury będą wygrywać w najbliższych miesiącach?
Andrzej Sałamacha: Myślę, że pod tym względem sytuacja jest dość ustabilizowana. Coraz wyraźniej widać jednak, że na znaczeniu systematycznie zyskuje inny element, który jeszcze kilka lat temu bywał traktowany bardziej formalnie niż realnie – mianowicie konieczność zapewnienia rzeczywistej, a nie jedynie deklaratywnej substancji biznesowej w obszarze działalności wehikułu.
W praktyce oznacza to, że sama zgodność „na papierze” z wymogami ustawowymi czy strukturalnymi przestaje być wystarczająca. Zarówno organy podatkowe, jak i regulator coraz częściej analizują, czy ASI faktycznie prowadzi działalność inwestycyjną w sposób aktywny i uzasadniony gospodarczo – tj. czy posiada odpowiednie zaplecze decyzyjne, realne zarządzanie inwestycjami, adekwatne zasoby (osobowe lub organizacyjne), a także czy kluczowe funkcje nie są w całości outsourcowane w sposób podważający sens istnienia samego wehikułu.
Brak takiej substancji może prowadzić do istotnych ryzyk – w szczególności zakwestionowania prawa do zwolnienia podatkowego przy wyjściu z inwestycji (np. w oparciu o klauzule przeciwko unikaniu opodatkowania), ale także do wątpliwości regulacyjnych co do faktycznego charakteru działalności ASI. W tym sensie kierunek zmian jest dość jednoznaczny: ciężar oceny przesuwa się z formalnej struktury na rzeczywistą treść ekonomiczną i operacyjną działalności.


























Dodaj komentarz