Menu
Siedlisko Milachowo
Menu

Polski biometan – potencjał, który potrzebuje wsparcia

Polska ma jeden z największych w Europie potencjałów do zrównoważonej produkcji biometanu, który szacuje się na 4 mld m3, z opcją na 8 mld m3 rocznie. Tymczasem w kraju działa tylko jedna biometanownia, a wykorzystanie tego gazu jest symboliczne. Takie wnioski płyną z debaty zorganizowanej przez DISE Energy. Zdaniem ekspertów bez stabilnych regulacji i wsparcia operacyjnego ze strony państwa potencjał produkcyjny biometanu może zostać zmarnowany. Oznaczałoby to stratę dla bezpieczeństwa energetycznego kraju i skutecznej gospodarki emisjami wielu sektorów, zwłaszcza rolnictwa.

debata DISE Energy

Fot. PAP/ M. Kmieciński

Dr inż. Agata Romanowska z Dolnośląskiego Instytutu Studiów Energetycznych (DISE Energy) w ramach otwarcia debaty podsumowała prowadzony w DISE Energy projekt „Uruchomienie potencjału polskiego biometanu”. Pokazuje on, że z jednej strony w kraju istnieje ogromny potencjał do produkcji odnawialnego gazu, ale z drugiej tylko symboliczne wykorzystuje się to, co już wyprodukowano w jedynej działającej w Polsce biometanowni.

Choć Polska dysponuje jednym z największych w Europie potencjałów do produkcji biometanu, szacowanym na 3−4 mld m3, a nawet 8 mld m3 rocznie, sektor wciąż praktycznie nie istnieje. W kraju działa dziś zaledwie jedna biometanownia, a setki projektów utknęły na etapie analiz i pozwoleń − podkreśliła ekspertka.

Szerokie pole możliwości

Wykorzystanie biometanu mogłoby mieć kluczowe znaczenie pod względem uniezależniania się od ryzyk geopolitycznych związanych z importem gazu, rozpraszania źródeł odnawialnej energii − w przeciwieństwie do innych OZE niezależnych od pogody i łatwych w magazynowaniu i transporcie, a także dekarbonizacji wielu sektorów polskiej gospodarki. W miarę zazieleniania krajowego miksu energetycznego oraz rozwoju technologii w energetyce rozwiązania będą coraz bardziej dostępne. Ważne, aby już na początku rozwoju rynku biometanu wiedzieć, gdzie jego zastosowanie będzie najrozsądniejsze.

Jak dodała Agata Romanowska, odpowiadają za to: niestabilna polityka energetyczna kraju, bariery administracyjne, brak dialogu i edukacji energetycznej na poziomie społecznym i instytucjonalnym, a także brak stabilnych narzędzi finansowych oraz rozwiązań dla inwestorów, zwłaszcza w dostępie do sieci gazowej. Dr inż. Romanowska zwróciła się do praktyków rynku biometanowego, żeby opierając się na swoim doświadczeniu, podali możliwe przyczyny tego impasu i wskazali możliwości jego pokonania.

Bariery dla rozwoju rynku biometanu

Według Sylwii Koch-Kopyszko z Kancelarii Doradztwa Energetycznego, prezesa Stowarzyszenia Zielony Gaz dla Klimatu, główną przeszkodą w rozwoju rynku biometanu w Polsce są bariery administracyjne, niewydolność systemu i brak rynku zbytu. − Ogromnym problemem jest opór społeczny, wynikający z braku edukacji, której zabrakło ze strony administracji państwowej. Do tej pory rozwój biogazu był oddolny, a nie systemowy, z państwowym wsparciem − zaznaczyła prezes Koch-Kopyszko. Jej zdaniem to wielki błąd.

Aleksander Zawisza, ekspert Instytutu Polityki Energetycznej, wskazał, że hamulcem dla rozwoju rynku biogazowego jest dystrybucja. Od lat sygnalizuje ona, że przyłączanie biometanowni jest dla niej „nieopłacalne, mimo że system przesyłowy jest otwarty na biometan, a stawka za wprowadzenie gazu do sieci przesyłowej wynosi zero.

Nie brzmi to logicznie, ale dystrybucja od 6 lat utrzymuje, że biometan jej się nie opłaca, choć to właśnie ona ma z niego największe korzyści − zaznaczył ekspert, wyliczając roczne oszczędności rzędu 320 tys. zł na samych rezerwach mocy.

Potrzebna podaż

W ocenie Aleksandra Zawiszy pieniądze, które dziś trafiają na dotacje dla pojedynczych biometanowni, mogłyby rozwiązać strukturalne problemy sieci na wiele lat. Dr inż. Agata Romanowska przypomniała, że rynek biomentanu w Polsce cierpi na brak popytu. Stoją za nim m.in. dekarbonizacja przemysłu, który obecnie jest konsumentem niemal połowy gazu ziemnego w Polsce. Ekspertka zwróciła się do Kamila Laskowskiego, lidera Projektu Przemysłowego w Fundacji Instrat, o ocenę potencjału wykorzystania biometanu w procesie dekarbonizacji gospodarki.

Według niego Polska mogłaby stać się miejscem budowy huty „zielonej stali”, zasilanej właśnie biometanem. Kamil Laskowski wskazał, że produkcja 2 mln ton stali metodą niskoemisyjną wymagałaby jednak ok. 500 mln m3 biometanu rocznie, czyli jednej szóstej całego krajowego potencjału. − Biometan może być paliwem dla pieców szybowych, umożliwiając produkcję stali bez emisji CO2. Jednak dziś brakuje podaży, która pozwoliłaby to realnie zaplanować − tłumaczył Laskowski. Jak dodał, biometan jako czyste i stabilne źródło energii oraz surowiec do produkcji mógłby być wykorzystywany również przez przemysł nawozowy, który dziś cierpi pod naporem tanich produktów z Rosji i Białorusi.

Według Jacka Nowakowskiego, wiceprezesa zarządu Polskiej Platformy LNG i bioLNG, kolejnym doskonałym miejscem wykorzystania biomenatu jest ciężki transport. Już dziś widać w tym sektorze wyraźne zapotrzebowanie na biometan, szczególnie w formie bioLNG. − W Polsce jeździ 3,5 tys. ciężarówek na bioLNG, ale niemal wszystkie tankują paliwo w Niemczech. U nas bioLNG jest dużo droższe niż LNG, w Niemczech − odwrotnie. Dzieje się tak, bo mają tam spójny system zachęt i kar − podkreślał ekspert. Zaznaczył, że nie dziwi go fakt, że polskie ciężarówki jeżdżą tankować za Odrę.

Zdaniem Nowakowskiego w Polsce brakuje mechanizmów, które pozwoliłyby sprzedawać bioLNG w cenach konkurencyjnych wobec paliw kopalnych. To w jego ocenie blokuje inwestycje i rozwój infrastruktury do tankowania biometanu.

DISE Energy - debata dot. biometanu

Fot. PAP/M.Kmieciński

Brakuje przejrzystych mechanizmów ustalania ceny biometanu

Na kolejną kwestię ograniczającą rozwój biometanu w Polsce zwrócił uwagę dr Marcin Sienkiewicz, menager ds. rynków gazu Towarowej Giełdy Energii. Brak przejrzystych mechanizmów ustalania ceny biometanu jest jego zdaniem problematyczny dla inwestorów, którzy starają się np. o kredyt w banku.

Sienkiewicz poinformował, że Towarowa Giełda Energii już pracuje nad stworzeniem pierwszego w Europie rynku giełdowego biometanu. − Handel będzie odbywać się w formule aukcji kupna i sprzedaży, z uwzględnieniem parametru zrównoważoności każdej partii gazu. Biometan nie jest jednorodnym produktem, każda partia ma inną wartość emisyjną. Dlatego chcemy stworzyć platformę, która to uwzględni i pozwoli wyznaczyć realną cenę rynkową − mówił ekspert. Według niego zorganizowany rynek giełdowy biometanu ucywilizuje sytuację i da impuls do rozwoju zrównoważonej produkcji.

W opinii Sylwii Koch-Kopyszko bez działań państwa rynek nie ruszy. Biometan potrzebuje bowiem impulsu regulacyjnego, który stworzy popyt i zapewni stabilność dla inwestorów. Aleksander Zawisza dodał, że kolejne strategie nie wystarczą. Potrzebne są konkretne zmiany ustawowe, w tym ustawy biometanowej.

W ocenie Jacka Nowakowskiego biometan powinien być uwzględniony na poziomie unijnym w systemach kwotowych i klimatycznych na równi z OZE. Kamil Laskowski dodał, że państwo musi pomóc w budowie rynku zbytu. Mamy technologie, projekty, substraty i inwestorów. − Brakuje tylko jednego: gwarancji, że ktoś ten biometan kupi − tłumaczył.

Podsumowując dyskusję, dr Agata Romanowska podkreśliła, że 2026 r. może być przełomowy dla polskiego rynku biometanu. Pod warunkiem że zapadną decyzje o uruchomieniu jego potencjału. − Po wielu rozmowach z administracją, instytucjami, przedstawicielami samorządów, rolnictwa i przemysłu, wiemy dokładnie, gdzie kierować dalsze starania. Potrzeby są niemal identyczne jak w innych krajach europejskich, które skutecznie poradziły sobie z tymi barierami − mówiła.

debata DISE Energy dot. biometanu

Fot. PAP/M. Kmieciński

Rekomendacje i dobre praktyki można znaleźć w ogólnodostępnej publikacji DISE Energy „Uruchomienie potencjału polskiego biometanu”.

Źródło informacji: PAP MediaRoom

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.