Menu
  • Menu

    Polska gospodarka w dobie pandemii

    Epidemia COVID-19 sprawi, że polska gospodarka zanotuje pierwszy od 1991 roku spadek Produktu Krajowego Brutto w skali roku. Ostatni raz taki kryzys miał miejsce w związku z upadkiem komunizmu w 1989 roku. Wtedy spadki były ogromne – w 1990 roku -11 procent, w 1991 -7 proc. Jeszcze miesiąc temu prognozowano, że rok 2020 może przynieść spadek o 3,9 proc. Prognozy te najprawdopodobniej nie są już aktualne.

    Jak podaje „Business Insider”, Bank Światowy przewiduje spadek polskiego PKB w 2020 roku, jednak w przyszłym roku polska gospodarka zacznie odrabiać straty. A wzrost PKB wyniesie 3,5 proc.

    Jak wskazał w raporcie na temat sytuacji gospodarczej w regionie Europy i Azji Środkowej Bank Światowy, zmniejszające się restrykcje związane z pandemią, powrót do normalności wielu branż w gospodarce, programy pomocowe rządu, a także powolne odreagowanie u głównych partnerów handlowych pozwolą Polsce powrócić w 2021 r. na ścieżkę umiarkowanego wzrostu – pisze „Business Insider”.

    Niestety, prognozy te nie muszą się sprawdzić. Wszystko zależeć będzie od rozwoju pandemii. Bank Światowy podkreśla jednak, że dostęp do unijnych środków i programy społeczne rządu pozwalają zmniejszyć skalę kryzysu. Dodatkowo Bank przewiduje, że 6 mln osób w Europie Środkowej może popaść w biedę, czyli osiągnąć dochód niższy niż 5,5 USD dziennie.

    Jeszcze miesiąc temu prognozy dla Polski Banku Światowego były lepsze niż w czerwcu. Wtedy BŚ przewidywał recesję na poziomie 4,2 procenta w tym roku i wzrost na poziomie 2,8 procenta w przyszłym.

    Adam Glapiński twierdził, że polska gospodarka najgorsze ma za sobą

    Jak powiedział Adam Glapiński w wywiadzie dla kwartalnika „Apostoł Miłosierdzia Bożego” Polska była przygotowana na wyzwania związane z pandemią. Do początku 2020 roku notowaliśmy wysoki wzrost gospodarczy. Również firmy mogły łatwo przystosować się do nowych warunków dzięki dużej przedsiębiorczości Polaków i wysokiej elastyczności przedsiębiorstw.

    W okres pandemii polska gospodarka weszła z niskim bezrobociem, niskim deficytem sektora finansów publicznych i nadwyżką w handlu zagranicznym. Państwo mogło więc podjąć zdecydowane działania w celu złagodzenia społecznych i gospodarczych skutków COVID-19. Prezes NBP zaznaczył jednocześnie, że od początku roku popyt na gotówkę zwiększył się o 60 mld zł, czyli o jedną czwartą. Zapewniona została również płynność finansowa banków.

    Wprowadzano program stymulacji fiskalnej o znacznej skali, nakierowany na  wsparcie sytuacji finansowej przedsiębiorstw i ochronę miejsc pracy. Jednocześnie NBP poluzował politykę pieniężną, co poprawiło sytuację finansową zadłużonych podmiotów oraz wspiera powrót gospodarki na ścieżkę wzrostu. – stwierdził Glapiński (cytat za „Apostołem Miłosierdzia Bożego”)

    Zdaniem prezesa NBP w wyniku epidemii bezrobocie w naszym kraju wzrosło tylko nieznacznie. Jak stwierdził, w ostatnich miesiącach można było zaobserwować wzrost produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej. Jego zdaniem Polska poradzi sobie lepiej ze skutkami pandemii niż inne kraje. Problemem stanie się natomiast zwiększenie zadłużenia. W tym roku deficyt budżetowy wyniesie 110 mld zł, a w przyszłym 82 mld. Tę optymistyczną prognozę zweryfikował nagły wzrost liczby zakażeń w listopadzie i konieczność wprowadzania dodatkowych ograniczeń.

    Czy można walczyć z COVID-19 bez ponownego zamykania gospodarki

    Jeszcze kilka miesięcy temu premier Mateusz Morawiecki deklarował, że polska gospodarka nie będzie ponownie zamykana. Skutki ekonomiczne i społeczne takiego posunięcia byłyby znacznie poważniejsze niż korzyści związane z walką z pandemią. Sytuacja zmusiła jednak rząd do zmiany decyzji. Całkowita kwarantanna jest już realnym zagrożeniem.

    Po okresie zawirowań w obozie rządzącym nastał czas stabilizacji. Rząd może więc skoncentrować się na walce z kryzysem. Zdaniem socjologa dr Tomasza Żukowskiego, gościa Polskiego Radia 24 głównym celem polityków powinno stać się znalezienie rozwiązania, które umożliwi walkę z pandemią bez konieczności stosowania drastycznych środków w sferze gospodarczej.

    Tymczasem druga fala pandemii dotyka większość państw świata. Jak podawał portal Onet, w październiku jedynie 31 krajów w tym Chiny znalazło się w grupie radzących sobie dobrze z chorobą. W pozostałych sytuacja oceniona została jako średnia, lub zła. W wielu państwach liczba zakażeń związanych z drugą falą jest większa niż na początku roku. Do tej grupy należy oczywiście Polska, ale także na przykład: Argentyna, Austria, Belgia, Bułgaria, Czechy, Grecja, Izrael, Litwa, Łotwa, Słowacja, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania.

    Ostatnie miesiące pokazały, że w sprawie COVID-19 nie da się powiedzieć nic pewnego. Jeszcze niedawno przewidywania rządowe mówiły, że poziom zakażeń utrzyma się na poziomie do 2,5 tysiąca. Rzeczywistość jednak szybko zweryfikowała te prognozy.

    Pandemia zmniejszyła zatory płatnicze

    Jak podaje „Business Insider” skutki pandemii dla gospodarki okazują się niekiedy zaskakujące. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy przedsiębiorcy zaczęli sumienniej płacić swoje zobowiązania. Zdaniem portalu złożyło się na ten efekt kilka przyczyn.

    Pierwszą z nich jest większa ostrożność przedsiębiorców. Zaczęli oni bardziej uważnie przyglądać się kondycji finansowej swoich odbiorców. Przejawem tej tendencji jest częstsze żądanie przedpłat. Jednak nie stanowi to głównej przyczyny.

    Jak pisze „Business Insider”: Główną przyczyną może być to, że wraz z pandemią ruszyła zakrojona na dużą skalę pomoc państwa, adresowana głównie do mikro, małych i średnich firm. Korzystny wpływ na stan rozliczeń między firmami wywiera również zamiar karania przez państwo dużych firm opóźniających płatności na rzecz mniejszych podmiotów. W czerwcu tego roku ruszyły pierwsze kontrole UOKIK.

    Poprawa nie musi być jednak trwała. Wprawdzie wiele firm może – zdaniem portalu – na stałe wyrobić sobie nawyk większej ostrożności w stosunku do odbiorców, to jednak płatnicy nie koniecznie będą w stanie wywiązać się ze zobowiązań. W związku z pandemią rząd uruchomił wiele mechanizmów wsparcia dla biznesu. Do przedsiębiorców trafiła dodatkowa gotówka, którą mogli oni użyć dla zwiększenia swej płynności finansowej. Kiedyś jednak te pieniądze się skończą i trzeba będzie zadbać o swoją płynność samodzielnie.

    Autor: Waldemar Kubielski

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.