Menu

Menu

Nie ma sukcesu bez ryzyka

prof Michał SzotaW Polsce odczuwalnie brakuje wypracowanego modelu transferu technologii, który chroniłby interesy twórców oraz zapewniałby obsługę prawną podmiotom gospodarczym, które chcą wdrożyć dane rozwiązanie. Brakuje również odpowiednich uwarunkowań ustawowych, będących zachętą dla sektora MSP, na którym powinna oprzeć się innowacyjna gospodarka, konkurencyjna w skali światowej – mówi Michał Szota, prezes Stowarzyszenia Polskich Wynalazców i Racjonalizatorów

Polskie wynalazki święcą triumfy na wielu wystawach światowych, podczas gdy w Polsce często przechodzą bez echa. Co zrobić, by były doceniane w kraju swojego pochodzenia i służyły jako atut w budowaniu silnej gospodarki?

– Na przestrzeni 25 lat działalności Stowarzyszenia Polskich Wynalazców i Racjonalizatorów, polegającej na kreowaniu proinnowacyjnych postaw oraz na wspieraniu nowatorskiej myśli technicznej i działań wynalazców, obserwujemy znaczne przyspieszenie i widoczny postęp w tworzeniu nowych technologii. Niestety, Polacy rzeczywiście bardzo źle oceniają samych siebie, podczas gdy jurorzy na międzynarodowych wystawach wynalazków mają z reguły bardzo dobre zdanie na temat naszych osiągnięć w dziedzinie wynalazczości i wysoko stawiają nasz dorobek na tle osiągnięć światowych. Na około 20 wystawach, w których uczestniczymy w ciągu roku, nasze rozwiązania znajdują się w czołówce i udaje nam się wrócić do Polski z dużą ilością nagród, przyznawanych w różnych kategoriach.

Niestety w Polsce w dalszym ciągu utrzymuje się za niski poziom nakładów budżetowych na B+R, a nakłady pozabudżetowe są zbyt małe, co jest bardzo niekorzystne dla aktywnych twórców. W wielu krajach UE działalność B+R w dużej mierze finansowana jest ze środków niepublicznych, przede wszystkim przez podmioty gospodarcze. W Polsce przedsiębiorcy nadal rzadko poszukują rozwiązań swoich problemów technologicznych w polskich jednostkach naukowych. Podmioty gospodarcze, przede wszystkim z sektora MSP, boją się inwestować w innowacyjne rozwiązania naukowców, ponieważ inwestycje takie obarczone są wysokim ryzykiem.

W Polsce wciąż mamy słabo rozwinięte instytucje zajmujące się pośredniczeniem w transferze technologii i brakuje modelu transferu technologii do przemysłu, a jest rzeczą oczywistą, iż tylko gospodarka oparta na innowacjach może być konkurencyjna na arenie międzynarodowej. Dodatkowym problemem jest fakt, iż bardzo często sprzedażą innowacyjnych rozwiązań nie zajmują się specjaliści od marketingu, tylko naukowcy, którzy legitymują się doskonałym dorobkiem naukowym, lecz nie radzą sobie ze sprawną i efektywną komercjalizacją. To trzeba zmienić. Należy uświadomić ludziom, iż nie ma sukcesu bez ryzyka. Poprawa sytuacji wymaga usprawnienia przepływu informacji między naukowcami a przedsiębiorcami, a do osiągnięcia tego celu niezbędne jest wzajemne zrozumienie oraz zaufanie. Koniecznym jest więc zatrudnianie specjalistów znających prawo gospodarcze i zajmujących się marketingiem.

Które dziedziny wynalazczości są w Polsce najmocniejszą stroną twórców innowacyjnych rozwiązań?

– Jest wiele takich dziedzin, ponieważ posiadamy uznanych na całym świecie naukowców zajmujących się prawie każdą dziedziną. Szczególnie możemy szczycić się ponadprzeciętnymi osiągnięciami w wiodących i strategicznych dziedzinach nauki, takimi jak medycyna, nanotechnologie, inżynieria materiałowa czy też szeroko rozumiana informatyka.

Jaka część nowatorskich projektów opracowywanych w Polsce osiąga etap komercjalizacji i w rezultacie wspiera krajowy przemysł? Jak wiele z nich jest efektem udanej współpracy środowiska nauki i biznesu?

– Obecnie w Polsce nie ma efektywnych modeli transferu innowacyjnych technologii do przemysłu, a proces komercjalizacji osiągnięć naukowych dopiero się kształtuje. Między innymi dlatego Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w rankingu innowacyjności w Europie. Władzom SPWiR zależy na tym, aby nowatorskie rozwiązania krajowe znajdowały zastosowanie przede wszystkim w polskim przemyśle i służyły rozwojowi poszczególnych firm i sektorów gospodarki. W ostatnich latach w Polsce wzrasta liczba awansów naukowych, a zarazem uległ obniżeniu wiek osób uzyskujących tytuły naukowe. Sytuacja ta powinna mieć istotny pozytywny wpływ na wzrost polskiej aktywności badawczej. Polscy wynalazcy posiadają liczne kompleksowe rozwiązania gotowe do wdrożenia. Dobrym przykładem mógłby być przemysł chemiczny, w którym komercjalizacja innowacyjnych rozwiązań jest na porządku dziennym. Szkoda, że tak mało osób w Polsce o tym wie i niewiele się o tym mówi w mediach. Jednak w połączeniu ze świadomością rynkową oraz z gotowością wdrożeniową inwestorów zagranicznych, często przynosi to efekt w postaci wdrożenia polskich technologii za granicą.

O jakie prognozy dla rozwoju innowacyjności w Polsce pokusiłby się pan, biorąc pod uwagę dotychczasowe dokonania w obszarze B+R, międzynarodowe trendy oraz wsparcie dla wynalazców, zarówno w wymiarze ekonomicznym, jak i promocyjnym?

– W Polsce potrzebne jest modelowe narodowe centrum transferu technologii, które będzie przewidywało wszystkie możliwe kombinacje wdrożeń, takie jak rodzaj twórców – indywidualny, instytucjonalny, przedstawiciel przemysłu, czy zasięg rozwiązania – regionalny, krajowy, kontynentalny, globalny, z czego wynika rodzaj ochrony patentowej lub zabezpieczenia własności intelektualnej oraz rodzaj podmiotu, który jest zainteresowany komercjalizacją rozwiązania.

Moim zdaniem w Polsce odczuwalnie brakuje wypracowanego modelu transferu technologii, który chroniłby interesy twórców oraz zapewniałby obsługę prawną podmiotom gospodarczym, które chcą wdrożyć dane rozwiązanie. Brakuje również odpowiednich uwarunkowań ustawowych, będących zachętą dla sektora MSP, na którym powinna się oprzeć innowacyjna gospodarka, konkurencyjna w skali światowej. Duzi gracze znakomicie radzą sobie na rynku i bez wahania podejmują ryzyko. Z myślą o mniejszych podmiotach trzeba by stworzyć przemyślane narzędzie służące ubezpieczeniu inwestycji wysokiego ryzyka. Wreszcie, firmy, które inwestują w nowe technologie, z reguły nie są skłonne do tego, żeby chwalić się swoimi osiągnięciami. Nawet jeśli otrzymają środki z NCBiR na wdrożenie takich technologii, to rola NCBiR kończy się z chwilą rozliczenia projektu, a moim zdaniem rozwiązania powinny być monitorowane przez kolejne lata, aby pokazać innym podmiotom, że przynoszą zysk.

Uważam, że należy propagować dobre wzorce, które pokazują, że ryzyko inwestycyjne w innowacyjne rozwiązania się opłaca. Choć wciąż mało jest takich przykładów w komercjalizacji, to powoli sytuacja w Polsce się poprawia, m.in. poprzez coraz liczniejsze konkursy dotyczących innowacji i ich nagłaśnianie, np. Polski Produkt Przyszłości, Laur Innowacyjności, Nagroda Gospodarcza Prezydenta RP. Z tego powodu Urząd Patentowy, SPWiR oraz NOT kładą duży nacisk na uświadamianie twórców i przedstawianie im stosownych mechanizmów służących obronie proponowanych przez nich rozwiązań. Niestety, o ile możemy uchronić te rozwiązania na krajowym rynku, to pojawia się problem z ochroną rozwiązań globalnych na całym świecie. Moim zdaniem właściwym rozwiązaniem stymulującym szybkość, stopień oraz jakość komercjalizacji innowacyjnych rozwiązań do przemysłu mogłaby być internetowa giełda wynalazków połączona z bazą podmiotów gospodarczych godnych zaufania, a jednocześnie wykazujących gotowość do podjęcia ryzyka i komercjalizacji, z określeniem obszaru działania i możliwości inwestycyjnych.

Rozmawiała Magdalena Szczygielskalogo FAKTY male

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.