Menu
  • Menu

    Najbogatsze i najbiedniejsze regiony w Polsce – opinia na temat strategii rozwoju

    Najbogatsze i najbiedniejsze regionyPodział na biedne i bogate obszary trwa w naszym kraju od dawna. Jak jednak twierdzi “Puls Biznesu”, podział ten stale się pogłębia. Najbogatsze i najbiedniejsze regiony w Polsce dzieli coraz większy dystans.
    Warszawa, Śląsk, Wielkopolska oraz Dolny Śląsk – podaje gazeta – wytwarzają w sumie prawie połowę polskiego PKB. Natomiast aż w dziewięciu spośród szesnastu województw PKB stanowi mniej niż 5 procent Produktu Krajowego Brutto całego kraju.

    Najbogatsze i najbiedniejsze regiony ciągle rozwijają się bardzo nierównomiernie. Wkład Warszawy do PKB wzrósł na przykład w 2018 roku o 17,4 procenta, zaś śląska o 12,3 proc. Na mapie zamożności najbardziej wyróżnia się miasto Warszawa. PKB na osobę w całej Polsce wynosi ponad 55 tysięcy złotych, natomiast w stolicy już ponad 121 tys.

    Jak pisze “Puls Biznesu”: Poza Warszawą tylko województwa dolnośląskie, wielkopolskie i śląskie zanotowały PKB na 1 mieszkańca przekraczające średnią dla kraju. Na drugim gospodarczym biegunie znajdują się województwa lubelskie i warmińsko-mazurskie, które na mieszkańca generują odpowiednio 67,4 proc. oraz 68,7 proc. średniej.

    Cytowany przez “Puls Biznesu” prof. Krzysztof Marczewski, ekspert Polskiego Instytutu Ekonomicznego zauważa jednak, że wartość PKB dla regionów miejskich jest nieco przeszacowana przez Główny Urząd Statystyczny. Oznacza to, że najbogatsze i najbiedniejsze regiony różnią się od siebie w nieco mniejszym stopniu.

    Jak faktycznie różnią się najbogatsze i najbiedniejsze regiony w Polsce?

    Jak posiedział Marczewski GUS stosują tak zwaną metodę przedsiębiorstwa. Oznacza to, że cała produkcja wielozakładowego przedsiębiorstwa jest zaliczana do produkcji wytworzonej na terenie województwa, w którym ma ono główną siedzibę, bez względu na to, gdzie są zlokalizowane poszczególne jego zakłady. Wkład w PKB ośrodków wielkomiejskich jest więc w pewnym stopniu zawyżony. (cytat za “Pulsem Biznesu”

    Mimo wszystko, stwierdza on jednak, że stosowana przez lata polityka wyrównywania szans poszczególnych regionów nie jest efektywna. Na przykład, istniejące przez 25 lat specjalne strefy ekonomiczne nie sprawiły, że najbogatsze i najbiedniejsze regiony zmniejszyły istniejący dystans, gdy chodzi o zamożność.

    Jak zauważa “Puls Biznesu”, wspieranie regionów silniejszych stało się świadomą polityką w czasach rządów koalicji PO-PSL. Zgodnie z promowanym wówczas modelem polaryzacyjno-dyfuzyjnym powinno się skupiać wszelkie środki na inwestycje w dużych miastach. Z czasem rozwój dużych ośrodków oddziaływał będzie również na mniejsze. Zmiana polityki przez PiS nie spowodowała gwałtownej zmiany trendów rozwojowych.

    Zdaniem gazety wyniki gospodarcze wskazują, że wspieranie słabszych regionów przez rząd stanowi politykę sprzeczną z ogólnymi trendami w światowej gospodarce. Zdaniem cytowanego przez “Puls Biznesu” Marczewskiego innowacyjne gałęzie gospodarki koncentrują się w dużych ośrodkach ponieważ tylko tam znajdują odpowiednią infrastrukturę.

    Segmenty gospodarki, w których decyduje niska cena – twierdzi Marczewski – szukają wprawdzie krajów o niskich kosztach produkcji, ale i tam wybierają na miejsca inwestycji obszary bogatsze, gdzie dostęp do infrastruktury i siły roboczej jest większy.

    “Puls Biznesu” twierdzi, że – mimo zaangażowania dużych środków rządowych – nie udaje się zmniejszyć dystansu między regionami, ponieważ jest to polityka sprzeczna z prawami ekonomicznymi. Z drugiej strony, sama gazeta podkreśla, że rezultaty polityki regionalnej widoczne są dopiero po latach.

    Autor: Waldemar Kubielski
    Źródło: “Puls Biznesu”

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *