Menu

Menu

Boeing 737 MAX – uziemione samoloty?

Boeing 737 MAXSamoloty Boeing 737 MAX prawdopodobnie nieprędko wrócą do służby w liniach lotniczych. Tymczasem producent stara się znaleźć miejsca, w których mógłby przechować wyprodukowane już egzemplarze. Podobne problemy mają linie lotnicze posiadające wadliwie działające maszyny. Samoloty należące do singapurskiej linii SilkAir znajdą swoje tymczasowe miejsce na australijskiej pustyni – podaje “Rzeczpospolita”.

Pierwsze 6 egzemplarzy ma dotrzeć do Australii z Singapuru już 30 września 2019 roku. Jak pisze „Rzeczpospolita”: Singapurski przewoźnik należący do Grupy Singapore Airlines zamówił u Boeinga łącznie 31 B737 MAX i dwukrotnie potwierdzał, że z tego zamówienia nie zrezygnuje. Maszyny mają być prowadzone przez doświadczonych pilotów Boeinga, tak aby była gwarancja, że nie dojdzie po raz trzeci do wadliwego działania systemu MCAS, który uporczywie obniżał nos maszyn Lion Aira i Ethiopian Airlines i to do tego stopnia, że obydwie maszyny spadły.

Do katastrof doszło 29 października 2018 roku i 10 marca 2019 roku. Łączna liczba ofiar obu zdarzeń wyniosła 346 osób. Dlatego pilotów, którzy mają doprowadzić singapurskie samoloty Boeing 737 MAX do Australii, dodatkowo przeszkolono na wypadek kolejnej awarii systemu MCAS. W akcję włączono również władze lotnicze Singapuru i Indonezji, Nad tymi krajami bowiem odbywać się będą loty.

System MCAS ma chronić samolot przed przeciągnięciem. Gdy dane z czujników pokazują zbyt duży kont natarcia, komputer automatycznie opuszcza nos maszyny, by skrzydła nie utraciły siły nośnej. W samolotach Boeing 737 MAX dochodzi jednak do awarii systemu i wtedy opuszcza on nos bez potrzeby, co wprowadza samolot w lot nurkowy i może doprowadzić do katastrofy.

Boeing 737 MAX generuje coraz większe koszty

Od 12 marca 2019 roku 380 samolotów Boeing 737 MAX nie może wykonywać lotów komercyjnych. Dla linii lotniczych stanowi to ogromne obciążenie finansowe. Samoloty nie tylko nie zarabiają, ale również trzeba płacić za ich parkowanie i konserwację. Firma TUI podała, że – w związku z uziemieniem samolotów – straciła już 300 mln USD. Polskie Boeingi 737 MAX należące do LOT-u zaparkowane zostały na lotnisku w Lublinie. Jest ich w sumie 5.

Ciągle trwa jednak produkcja samolotu. Firma Boeing zaczyna mieć coraz większe problemy z przechowywaniem niedostarczonych maszyn. Na ten cel przeznaczono nawet parkingi dla pracowników fabryki w Renton niedaleko Seattle. Ponieważ i tam zaczęło brakować miejsca, samoloty transportowane są do centrum serwisowego Boeinga w Teksasie.

Produkcji jednak nie wstrzymuje się, ponieważ ponowne przywrócenie samolotów do lotów komercyjnych spowoduje odblokowanie zawieszonych dostaw do klientów. Początkowo Boeing produkował 52 samoloty miesięcznie. Po katastrofie jednak zmniejszono tę liczbę do 42. Łączna liczba zamówionych maszyn Boeing 737 MAX wynosi 4,5 tysiąca, więc firma nie chce doprowadzić do problemów z dostawami przez wstrzymanie produkcji. Inną przyczyną jest chęć utrzymania zatrudnienia.

Utrzymywanie samolotów w stanie gotowości do lotu generuje ogromne koszty. Nie wiadomo jednak, kiedy otrzymają one pozwolenie na wykonywanie przewozów pasażerów. Na razie mogą jedynie odbywać loty testowe.

Kiedy Boeing 737 MAX powróci do służby?

Zaraz po katastrofie Ethiopian Airlines zapewniano, że usuwanie usterki może potrwać maksymalnie kilka miesięcy. Obecnie mówi się o połowie roku 2020 jako kolejnym terminie.

Jak pisze “Rzeczpospolita”, Prezes Federalnej Agencji Lotnictwa Stephen Dickson, który testował systemy zabezpieczenia przed przeciągnięciem najpierw powiedział, że prowadzenie tej maszyny jest wielką przyjemnością. Kiedy jednak przesiadł się na drugi, w którym system MCAS uporczywie ściągał nos maszyny w dół, nie chciał komentować swoich doświadczeń. Powiedział jedynie, że kierowana przez niego agencja nie ma jakiegokolwiek harmonogramu przywrócenia MAXów do latania z pasażerami i certyfikowania w ogóle.

Sprawa katastrof spowodowała znaczną utracę zaufania do największego amerykańskiego producenta samolotów. Wywołała również dyskusje na temat certyfikacji układów samolotów w USA. Federalna Agencja Lotnictwa nie brała udziału w certyfikacji systemu MCAS. Pojawiły się więc postulaty dotyczące konieczności zmiany procedur.

By samolot mógł znów latać, musi uzyskać również certyfikaty innych krajów oraz Unii Europejskiej. Może to oznaczać duże problemy dla Boeinga i przewoźników.

Autor: Wojciech Ostrowski
Źródło: “Rzeczpospolita”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.