Reparacje wojenne od Niemiec – ZUS też oszacuje swoje koszty
Według ZUS wypłacanie rent ofiarom wojny również powinno stanowić przedmiot roszczeń wobec Niemiec. Reparacje wojenne PiS już szacuje nawet na bilion USD. Portal Money.pl pisze, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych rozpoczął dodatkowo szacowanie kosztów związanych z utrzymaniem osób poszkodowanych w czasie wojny. ZUS musiał bowiem jeszcze przez dziesięciolecia płacić renty milionom obywateli polskich.
Jak twierdzi Arkadiusz Mularczyk przewodniczącym Parlamentarnego Zespołu ds. Oszacowania Wysokości Odszkodowań Należnych Polsce od Niemiec za Szkody Wyrządzone w Trakcie II Wojny Światowej, absurdem była sytuacja, w której Polska płaciła renty ofiarom wojny rozpoczętej przez Niemcy.
Money.pl przypomina, że do sprawy reparacji powrócił prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński podczas kongresu PiS w Pszczynie. Jednym z argumentów, na które powołują się zwolennicy poglądu, że reparacje wojenne nam się należą, jest nieskuteczność zrzeczenia się ich przez rząd Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej w 1954 roku.
W chwili podpisywania przez rząd oświadczenia o zrzeczeniu się roszczeń to nie Rada Ministrów, ale Rada Państwa miała uprawnienia do prowadzenia polityki międzynarodowej – argumentują zwolennicy powrotu do sprawy odszkodowań. Wynika stąd, że zrzeczenie się było niezgodne z prawem PRL, zatem nie ma znaczenia w świetle prawa międzynarodowego. Jak dodaje Mularczyk, Bierut nie posiadał nawet polskiego obywatelstwa, a dokumentu nie przesłano stronie niemieckiej, która dowiedziała się o decyzji z prasy.
Reparacje wojenne a podważanie legalności władz PRL
Nie wszyscy jednak podzielają opinię zwolenników reparacji. Jak pisze Money.pl, prof. Cezary Mik w swej analizie przygotowanej w 2004 roku stwierdza, że podważenie zrzeczenia się reparacji możliwe byłoby jedynie przy podważeniu całego systemu prawnego PRL. To jednak oznaczałoby, że wszystkie akty prawne podpisane przez władze PRL są nieważne. Dotyczy to również traktatu o granicy z Niemcami na Odrze i Nysie, a nawet przystąpienia Polski do Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Podważenie decyzji w opinii innych specjalistów z dziedziny prawa nie musi jednak wiązać się z podważaniem legalności PRL. Prof. Jan Sandorski twierdzi na przykład, że uchwała o zrzeczeniu się odszkodowań została podpisana pod przymusem. Zgodnie z prawem międzynarodowym i prawem cywilnym dokumenty podpisane przez podmioty wprowadzone w błąd, lub działające pod przymusem są nieważne.
Jak widać, różni specjaliści problem interpretują na różne sposoby. Sami Niemcy natomiast twierdzą konsekwentnie, że Polska nie ma w tej chwili żadnych podstaw prawnych do dochodzenia reparacji.
Reparacje wojenne były wypłacane przez NRD
Niemiecka Republika Demokratyczna wypłaciła Polsce reparacje wojenne w wysokości 74 112 844,34 ówczesnych złotych. W przeliczeniu na PLN wartość wpłat wyniosła w sumie 42 mln zł. Płacono nie tylko w gotówce, ale również w towarach takich jak maszyny, oleje czy żywność.
Jednak dla zwolenników reparacji to nie NRD, ale RFN była kontynuatorem państwowości III Rzeszy i to RFN, czyli obecnie zjednoczone Niemcy, powinny płacić reparacje wojenne. Niemiecki polityk Walter Hallstein twierdzi nawet, że ani PRL ani NRD nie były państwami suwerennymi, więc ich działania nie wywołują skutków prawnych na arenie międzynarodowej.
Trzeba tu dodać, że nawet odszkodowania, które przekazano Polsce nie wzbogaciły naszego kraju. Zgodnie z postanowieniami Konferencji Poczdamskiej niemieckie reparacje wojenne przechodziły przez ręce Moskwy, która miała przekazywać Polsce część uzyskanej sumy, lub dóbr w naturze.
Jednak umowy z ZSRR skonstruowane były w ten sposób, że PRL faktycznie dopłacała Rosjanom do uzyskanych reparacji. W zamian za przekazywane przez ZSRR odszkodowania Polska sprzedawała na Wschód węgiel po promocyjnej cenie równej 10% jego wartości. W rezultacie rząd PRL stracił więcej, niż wynosiły reparacje, a w 1954 roku zrzekł się ich otrzymywania.
Polska powinna dostawać rekompensatę od Niemiec nawet za niekorzystne traktaty z ZSRR
Mularczyk twierdzi, że wszelkie straty, jakie poniosła Polska, nawet te, które wynikały z umów podpisywanych pod przymusem z ZSRR, są konsekwencjami wojny wywołanej przez Niemców i muszą być przez nich pokryte. Do pokrycia wszystkich szkód zobowiązują Niemców postanowienia Konferencji Poczdamskiej.
Jednak faktycznie trudno ocenić wielkość strat, jakie poniosła Polska. Po wojnie uznano, że w jej trakcie nasz kraj utracił 38% majątku narodowego z 1 września 1939 roku. Wyliczenia Biura Odszkodowań Wojennych mówią, że straty polski wyniosły 971 mld USD. Jednak, czy takiej sumy politycy PiS będą mogli domagać się od Niemiec?
Pozostaje jeszcze kwestia ziem odzyskanych. Wartość majątku przejętego na ziemiach odzyskanych została oszacowana na 32,2 mld USD. Trzeba dodać, że ziemie te przed przekazaniem Polakom zostały ograbione przez Rosjan. Biuro Odszkodowań Wojennych szacuje, że zniszczenia wojenne w samej Warszawie były wyższe od wartości majątku uzyskanego na ziemiach odzyskanych. Analitycy Biura wyceniają straty w Warszawie na 54 mld USD.
Ale również ZUS zaczął mówić o swoich wydatkach związanych z wojną. Instytucja ta liczy w tej chwili wartość rent wypłacanych ofiarom wojny. Jeszcze w 1972 roku roszczenia do ZUS miało ponad 13 milionów osób ich suma w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze szacowana jest na 1,8 biliona USD. Dotyczyło to osób, które trwale utracił zdrowie, lub członków rodziny w czasie wojny.
Polska jest jedynym krajem, z którym Niemcy nie podpisały traktatu pokojowego. W opinii Mularczyka podpisanie takiego traktatu wiązałoby się z powrotem do kwestii odszkodowań, dlatego Niemcy starają się unikać tego tematu. Brak dokumentu uniemożliwiał występowanie z pozwami indywidualnymi do strony niemieckiej. Zgodnie z postanowieniami Konferencji Poczdamskiej to traktaty pokojowe miały regulować ostatecznie kwestię przekazywania reparacji.
Źródło – Money.pl


























Dodaj komentarz