Menu
  • Menu

    Światową gospodarkę czeka długa rekonwalescencja

    Zarówno Międzynarodowy Fundusz Walutowy, jak i Światowa Organizacja Handlu przewidują, że globalna gospodarka długo będzie się zmagać ze skutkami pandemii. W takiej sytuacji przedwczesne wycofywanie się rządów z programów pomocowych może być błędem. Działania podejmowane dotychczas przez rządy i banki centralne różnych krajów pozwoliły złagodzić negatywne skutki pandemii.

    skutki pandemii

    Jak podaje brytyjski dziennik „The Guardian”, najnowsze prognozy dla światowej gospodarki na 2020 i 2021 rok są nieco lepsze niż te z czerwca, kiedy przewidywano w tym roku spadek globalnego PKB aż o 4,9 proc. Mimo lepszych prognoz i tak trzeba się spodziewać, że rok 2020 będzie dla gospodarki na świecie najgorszy od czasu II wojny światowej.

    Zarówno MFW, jak i WTO zgadzają się, że gospodarcze skutki epidemii mogą być mniejsze, niż przypuszczano jeszcze 6 miesięcy temu. Również dane za II i III kwartał napawają niewielkim optymizmem. Przyczyną złagodzenia skutków kryzysu są gigantyczne sumy przeznaczone przez rządy na wsparcie gospodarstw domowych i firm. Szacuje się, że na całym świecie przeznaczono na ten cel 12 bln dol.

    Jeśli nie dojdzie do nieprzewidzianych okoliczności, światową gospodarkę czaka długi proces wychodzenia z kryzysu. Według MFW będzie on wyjątkowo burzliwy, a wzrost może okazać się bardzo niepewny. Procesowi wychodzenia z zapaści może towarzyszyć wzrost bezrobocia, zwiększona liczba bankructw, a nawet zaburzenia w systemie edukacji. Dlatego ważne jest, by rządy nie wycofywały się zbyt wcześnie z projektów wspierania gospodarki.

    Najgorszy II kwartał 2020 roku

    Największe dotychczas załamanie miało miejsce w II kwartale br. Na oficjalnej stronie rządowej czytamy: „Światowa gospodarka przeżywa obecnie najgłębszą recesję od czasu Wielkiego Kryzysu w latach trzydziestych XX w., przy czym w wielu krajach OECD spadek PKB w Q2 i wzrost bezrobocia wyniósł ponad 20%. W większości państw Organizacji aktywność gospodarcza spadła w trakcie gospodarczego zamknięcia o nawet 20-30%. Spośród rozwiniętych gospodarek, OECD przewiduje, że PKB będzie w tym roku szczególnie niskie w Europie, co odzwierciedla wdrożenie rygorystycznych środków ograniczających rozprzestrzenianie się choroby przez stosunkowo długi czas”.

    Państwa Unii Europejskiej bardzo mocno odczuły skutki zamrożenia gospodarki w II kwartale. PKB całej Wspólnoty zmniejszył się rok do roku aż o 14,4 proc., a strefy euro nawet o 15 proc. Spośród państw unijnych najgorszy wynik zanotowała Hiszpania – spadek o 22,1 proc. Również dane z Francji nie są optymistyczne – PKB zmniejszył się tam o 19 proc. Największa unijna gospodarka – Niemiec – zanotowała natomiast spadek o 11,7 proc rok do roku.

    Wielka Brytania, która oficjalnie wystąpiła już z Unii Europejskiej, zanotowała spadek PKB o 21,7 proc., czyli niewiele mniejszy od Hiszpanii. Znacznie lepiej pandemię przetrwała gospodarka amerykańska. Jak podaje portal Bankier.pl, spadek w USA wyniósł 9,5 proc. rok do roku. Chiny zanotowały w tym czasie wzrost PKB o 3,2 proc. Z oficjalnych danych wynika, że po załamaniu wzrostu PKB w pierwszych trzech miesiącach udało się im odrobić stratę i w II kwartale uzyskać nawet wzrost w ujęciu rocznym. Jednak Bankier.pl pisze: „Analizując powyższe dane, warto pamiętać o stałych zarzutach wobec chińskich statystyków. Po pierwsze, wzrost PKB nie oddaje faktycznego wzrostu produktywnej działalności gospodarczej, lecz wzrost aktywności, także tej, która nie ma ekonomicznego sensu, tzn. jej koszty przekraczają powstałą wartość. Co prawda Pekin porzucił (na jak długo?) szkodliwą praktykę wyznaczania pożądanego tempa wzrostu, które było następnie realizowane, ale w realiach kryzysu musiał podjąć walkę z gospodarczymi skutkami epidemii, wracając do niebezpiecznie szybkiej ekspansji kredytowej”.

    Pandemia zwiększy rozwarstwienie społeczne na świecie

    Bank Światowy – pisze na swym portalu brytyjska telewizja BBC – przewiduje, że w tym roku po raz pierwszy od 1998 roku na świecie wzrośnie odsetek ludzi żyjących w skrajnym ubóstwie. Do tej kategorii ma zostać zepchnięte aż 115 mln ludzi. Obok pandemii do wzrostu przyczynią się konflikty zbrojne i zmiany klimatu. W 2021 roku liczba osób żyjących w skrajnym ubóstwie zwiększy się o kolejne 150 mln.

    Za skrajne ubóstwo uważa się sytuację, kiedy dana osoba musi przeżyć za mniej niż 1,9 dol. dziennie. Ostatni raz odsetek takich osób wzrósł w 1998 roku po azjatyckim kryzysie finansowym. Przed wybuchem pandemii – podaje BBC – spodziewano się zmniejszenia obszaru skrajnego ubóstwa do 7,9 proc. światowej populacji w 2020 roku. Obecnie przewiduje się, że odsetek ten wzrośnie nawet do 9,4 proc.

    Przez ostatnie 30 lat obserwowaliśmy znaczny spadek udziału ludzi żyjących w skrajnej biedzie w stosunku do populacji świata. W 1990 roku przekraczał on 35 proc. Bank Światowy planował nawet zmniejszenie tego odsetka do 3 proc. w 2030 roku, jednak bez zdecydowanych działań cel może okazać się teraz trudny do osiągnięcia.

    Z drugiej strony – podaje BBC – fortuny najbogatszych osiągną rekordowe wielkości. Łączna wartość majątków najbogatszych ludzi na świecie zwiększyła się między kwietniem a lipcem 2020 roku aż o 27 proc. Zwiększenie        rozwarstwienia społecznego jest konsekwencją wielu kryzysów gospodarczych.

    Nie można obecnie powiedzieć z całą pewnością, jak przebiegać będzie proces wychodzenia z kryzysu. Wszystko zależy od skali, jaką przybierze druga fala pandemii. Na razie liczba zakażeń rośnie lawinowo w wielu krajach, w tym w Polsce. Jak czytamy na portalu Forsal.pl: „Niepokojący jest przykład Izraela, w którym zarządzono ponowny lockdown z powodu zwiększonej liczby zachorowań na COVID-19. OECD prognozuje, że każdy miesiąc lockdownu powoduje ubytek rocznego wzrostu PKB o 2 proc., a niektóre sektory, takie jak turystyka i hotelarstwo, doświadczają znacznie głębszego spadku, sięgającego nawet 70 proc.”.

    Wojciech Ostrowski

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.