Menu

Menu

Sieć piątej generacji zrewolucjonizuje wszystko

Polska ma naprawdę bardzo duży potencjał zarówno we wdrażaniu, jak i budowie sieci piątej generacji. Mamy bardzo wielu zdolnych inżynierów, pracujących nad rozwiązaniami, które mają szansę stać się naszym narodowym produktem eksportowym. Jednak czy tak się stanie, zależy m.in. od tego, jak polski rząd ostatecznie zdecyduje się budować 5G – mówi Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska.

Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska

W dobie pandemii cyfryzacja wymusiła liczne zmiany zarówno w zachowaniach konsumenckich, jak i funkcjonowaniu różnych stref życia publicznego. Czy w kontekście biznesu jest to czynnik decydujący o rozwoju i konkurencyjności?

Michał Kanownik: Na pewno pandemia i spowodowany nią lockdown przyśpieszyły rozwój firm w kierunku szerszego korzystania z nowoczesnych narzędzi cyfrowych. Kiedy okazało się, że większość firm musi przejść na pracę zdalną, pojawiły się pytania, jak zrobić to efektywnie, ale też np. bezpiecznie. Bo praca zdalna nie polega jedynie na tym, że jesteśmy w domu i łączymy się przez dany komunikator z zespołem. To jest dużo poważniejsze wyzwanie, wymagające choćby zapewnienia bezpiecznego, ale nadal sprawnego obiegu dokumentów czy dostępu do wrażliwych danych firmy na odległość.

Polscy przedsiębiorcy charakteryzują się dużą otwartością na wszelkie innowacje. Są chętni poznawać nowe rozwiązania cyfrowe i wynikające z nich korzyści. Przed pandemią cyfryzacja przedsiębiorstw postępowała pewnie nieco wolniej, bo firmy nie musiały decydować „tu i teraz” nad wprowadzaniem ewentualnych zmian. Pandemia może nie tyle wymusiła, ile właśnie przyśpieszyła ich decyzje o cyfryzacji organizacji. Szybko okazało się, że po wejściu na ścieżkę cyfryzacji firmy widać plusy takiej decyzji, m.in. pod względem konkurencyjności. Okazało się również, że tradycyjnie zarządzane organizacje nie mają szans w wyścigu z nowoczesnym, cyfrowym zarządzaniem.

Jakie obszary działalności biznesowej najbardziej potrzebują zmian i narzędzi dostosowanych do globalnej digitalizacji?

Michał Kanownik: Może to zaskakujące, ale takim obszarem jest IT. Najczęściej wydaje nam się, że jest to dział najbardziej nowoczesny w firmie. Jednak doświadczenie polskich firm pokazuje, że niekoniecznie tak jest. Dzieje się tak dlatego, że działy IT w prosperujących dziś firmach powstawały kilka, a nawet kilkanaście lat temu. I pełniły raczej rolę takiego nadzorcy, którego głównym zadaniem było, żeby system w przedsiębiorstwie działał. To do działu IT idziemy, kiedy zablokuje nam się skrzynka mailowa albo komputer przestanie widzieć drukarkę.

Jednak nowoczesny dział IT w organizacji to coś więcej niż doraźne wsparcie sprzętowe dla pracowników. To powinno być centrum wszelkich zabezpieczeń. To od działu IT, od tego, jakich narzędzi używa, zależy cyberbezpieczeństwo organizacji. A że dziś znaczenie cyberbezpieczeństwa dynamicznie rośnie i będzie rosło – choćby ze względu na rozwój sieci 5G – trzeba zdać sobie sprawę, że w dział IT należy wciąż inwestować zasoby, w tym finansowe. Celowo mówię o inwestycji, bo poniesione w tym segmencie koszty są właśnie inwestycją i tak o tym powinni myśleć właściciele firm.

Jak jest z otwartością środowiska na zmiany i wdrażanie rozwiązań związanych z przejściem do trybu online? Czy przedsiębiorcy są gotowi – finansowo i mentalnie − na inwestycje związane z digitalizacją oraz przemodelowanie organizacji pracy?

Michał Kanownik: To oczywiście zależy od organizacji. Im firma jest młodsza, tym chętniej i odważniej patrzy na wyzwania związane z cyfryzacją. Trudniej na pewno jest do niej przekonać firmy z długą historią, np. firmy o charakterze rodzinnym. Jednak w większości nie wynika to ze złej woli osób zarządzających takimi firmami. Problem tkwi raczej w braku świadomości z korzyści, jakie niesie za sobą cyfryzacja, oraz tego, od czego w ogóle zacząć digitalizację firmy. Kwestie finansowe oczywiście też mają tu znaczenie.

Dlatego jak już powiedziałem, trzeba przekonywać polskich przedsiębiorców, że wkroczenie na drogę cyfryzacji firmy to inwestycja, która z czasem się zwróci. Pozostanie w miejscu będzie kosztować firmę dużo więcej – nie tylko straci ona na konkurencyjności, ale za jakiś czas może się okazać, że nie ma na nią miejsca na rynku. Warto też zauważyć, że w przypadku cyfryzacji biznesu istnieją dwie ścieżki. Pierwsza dotyczy cyfryzacji samej firmy, zarządzania firmą. Druga to inwestowanie w cyfryzację rozumianą jako narzędzia do tworzenia nowych produktów i usług.

Nowoczesne narzędzia to dla przedsiębiorstw wyłącznie korzyści, czy również problemy?

Michał Kanownik: Jeżeli problemem jest poznanie tych narzędzi i nauczenie się ich wykorzystywania, to w takiej kategorii możemy mówić o problemach. Jednak są one nieadekwatne do potencjału, jaki wnoszą do firmy. To jasne, że na początku pracownicy mogą czuć się nieco zagubieni. Trzeba mieć też świadomość, że cyfryzacja w firmie, która wiąże się z wdrożeniami różnych narzędzi informatycznych, może od razu nie rozwiązać wszystkich problemów, z którymi boryka się organizacja.

Cyfryzacja jest procesem długofalowym, nie da się jej dokonać w tydzień czy w miesiąc. Jednak żeby przebiegła pomyślnie, ważne jest, by na poszczególnych etapach pracownicy w firmie byli informowani o czynionych zmianach, żeby wiedzieli, do czego ona zmierza. Tu duża rola szefa bądź tzw. lidera zmian, który będzie czuwać nad całym procesem transformacji.

Jak wiele firm korzysta ze wsparcia zewnętrznego w sferze IT i korzysta z outsourcingu, wdrażając proces cyfryzacji? To słuszny kierunek?

Michał Kanownik: Są różne dane na temat tego, ile firm korzysta z outsourcingu. Na pewno jest to popularny kierunek – zwłaszcza wśród małych i średnich przedsiębiorstw – bo w znaczny sposób ułatwia wdrażanie najnowocześniejszych rozwiązań technologicznych bez potrzeby rozbudowy wewnętrznego działu IT. Szczególnie jeśli chodzi o usługi chmurowe, korzystanie z zewnętrznych dostawców jest kluczowe. Takie rozwiązanie daje też ogromne możliwości poszerzania zakresu działalności organizacji, zwłaszcza dla MŚP, które korzystają z chmury. Każda organizacja przed wyborem modelu, z jakiego skorzysta, powinna zrobić rozeznanie, który będzie w jej przypadku optymalny. Najważniejsze jest, żeby dostrzec potrzebę cyfryzacji i jak najszybciej ją rozpocząć.

Kto jest bardziej chłonny wiedzy z zakresu transformacji cyfrowej: biznes czy administracja? W którym obszarze szybciej doczekamy się upowszechnienia e-usług i usprawnienia obsługi?

Michał Kanownik: Jeszcze do niedawna w większości był to biznes. Potrzeba budowania stałych przewag konkurencyjnych, umacniania się na rynku oraz wychodzenia do konsumentów z nowymi usługami, produktami i ułatwieniami w naturalny sposób determinuje właśnie przedsiębiorców do dokonywania zmian i szukania innowacyjnych rozwiązań. Jednak w ostatnim czasie duże zmiany zaszły też w administracji. Mamy coraz więcej e-usług, które nadal się rozwijają. Jest to na pewno ważne wyzwanie, by e-usługi nie tylko się rozszerzały, lecz także żeby były bardziej ujednolicone systemowo. Chodzi o to, by obywatel nie musiał ich szukać rozproszonych po stronach różnych ministerstw czy osobno działających, niekompatybilnych platform.

Myślę, że w kwestii e-usług jest jeszcze wiele do zrobienia. Jednak już teraz doceniam to, co zostało zrobione. Jeszcze kilka lat temu fiskus nie rozliczał za nas PIT-u, a recepty lekarskiej nie dostawaliśmy SMS-em. Warto też pamiętać, że cyfryzacja administracji i biznesu to są naczynia powiązane, które powinny funkcjonować w pewnym ekosystemie. Cyfryzacja administracji napędza cyfryzację biznesu i odwrotnie. Dlatego rozwój e-usług powinien iść w parze z poszerzaniem kompetencji cyfrowych w biznesie.

Gdzie znajduje się Polska w wyścigu branżowym wokół budowy sieci 5G, jeśli spojrzeć na potencjał technologiczny i produkcyjny? Jakie mamy szanse w zderzeniu z dużymi zagranicznymi graczami i w jakiej roli mamy największe szanse zaistnieć w tym procesie?

Michał Kanownik: Polska ma naprawdę bardzo duży potencjał zarówno we wdrażaniu, jak i budowie sieci piątej generacji. Mamy bardzo wielu zdolnych inżynierów, pracujących nad rozwiązaniami, które mają szansę stać się naszym narodowym produktem eksportowym. Jednak czy tak się stanie, zależy m.in. od tego, jak polski rząd ostatecznie zdecyduje się budować 5G. Na razie wszelkie deklaracje premiera Mateusza Morawieckiego i ministra Marka Zagórskiego są optymistyczne − pokazują, że rząd widzi ten potencjał i ma pomysł, jak go wykorzystać.

Ostatnio minister Zagórski powiedział publicznie, że Europa jest w stanie budować sieć 5G, bazując na europejskich dostawcach. To ważna deklaracja, z którą się zgadzam. Mało tego, sądzę, że 5G może i powinno być budowane w pewnej symbiozie europejskich i polskich firm. Mamy do tego zasoby i pełne kwalifikacje. Dziś w Polsce lokowane są centra badawczo-rozwojowe i fabryki produkujące podzespoły do 5G światowych liderów. To pokazuje, że 5G może być kołem napędowym całej polskiej gospodarki. Już teraz trzeba jednak myśleć nad stymulowaniem polskiego biznesu do inwestowania w technologie i usługi bazujące na 5G. Dlatego warto już teraz uwzględnić np. w Krajowym Planie Odbudowy środki na inwestowanie w prace nad 6G, abyśmy nie zostali w tyle za cyfrowym światem.

Czy mamy się czym pochwalić w zakresie badań i rozwoju oraz projektów, które mogą mieć istotny wpływ na przebieg i efekty transformacji cyfrowej na naszym rynku? Jak ocenia pan wsparcie dla startupów i doświadczonych graczy, którzy mają potencjał, by wnieść swoją cegiełkę?

Michał Kanownik: Największe firmy technologiczne z chęcią lokują swoje centra badawczo-rozwojowe właśnie w Polsce. I trzeba zrobić wszystko – m.in. w przyszłych pracach regulacyjnych – żeby ten trend się utrzymał. Dzięki tym centrom i dzięki pracy polskich inżynierów to w naszym kraju powstaje gros innowacyjnych rozwiązań, które następnie są eksportowane za granicę. Z kolei dużym wsparciem dla startupów jest rządowy program GovTech. To świetny przykład na to, że można wypracować dialog między innowatorami, młodymi inżynierami, naukowcami, przedsiębiorcami a sektorem publicznym i znaleźć sposób na wcielanie ciekawych projektów w życie. GovTech, także z udziałem Cyfrowej Polski, organizuje wiele różnych konkursów, które mają na celu dostrzeżenie, wyłonienie i pomoc w komercjalizacji najbardziej śmiałych pomysłów.

W Polsce istnieje naprawdę wiele firm z branży IT, które już teraz z powodzeniem konkurują ze swoimi produktami na regionalnych, a często globalnych rynkach. Naszymi krajowymi liderami na rynkach międzynarodowych mogą stać się firmy oferujące usługi i produkty związane z cyberbezpieczeństwem. Dziś na pewno musimy pracować nad programem wsparcia startupów na kolejnych etapach rozwoju tych firm i ich produktów, aby skuteczniej komercjalizowały swoje produkty i mogły przy wsparciu państwa odważniej oferować swoje produkty i usługi na zagranicznych rynkach. Trzeba rozwijać też regulacje stymulujące firmy do inwestowania w nowe technologie przez rozbudowę regulacji podatkowych oraz tworzenie zachęt dla firm.

Jak należałoby przygotowywać biznes – od dostawców po użytkowników − na usługi i wyzwania przyszłości, w tym optymalne wykorzystanie sieci piątej generacji?

Michał Kanownik: Najlepszym sposobem są programy edukacyjne, które z jednej strony pokazują, czym w praktyce jest cyfryzacja, cyberbezpieczeństwo czy choćby wspomniana sieć 5G. Uważam, że informacje na ten temat należy szerzyć już w szkołach podstawowych, ponieważ jest to wiedza na temat naszego życia i funkcjonowania w sieci – z punktu widzenia rozrywki, nauki, pracy, zakupów, dostępu do bankowości itd. Tym bardziej że w perspektywie mamy właśnie sieć piątej generacji, która zrewolucjonizuje wszystko.

Dziś żyjąc w dużych miastach, jesteśmy świadkami namiastki tego, czym będzie za kilka lat idea smart cities. Modne dziś hasło przemysłu 4.0 to nie tylko slogan, ale pełna automatyzacja niemal wszystkich procesów, jakie możemy sobie wyobrazić w przemyśle, fabrykach. Jednak żeby móc w pełni korzystać z możliwości cyfryzacji i sieci 5G – choćby z Internetu Rzeczy na poziomie domowym, potrzebne jest budowanie świadomości społecznej. To bardzo ważne wyzwanie na najbliższy czas dla biznesu, edukacji, a także rządzących. Równolegle niezbędna jest rozbudowa systemu kształcenia przyszłych specjalistów z zakresu automatyki, robotyki czy sztucznej inteligencji. Do tego musi przygotować się nasz system edukacji np. przez tworzenie techników robotyki – jak choćby Technikum Automatyki i Robotyki, które działa w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Potrzeba odważnego programu przekwalifikowania pracowników do branży technologicznej. Badania pokazują, że polskie firmy są chętne na wdrażanie 5G w swoich organizacjach. Trzeba im pomóc zdobyć kompetencje w tym zakresie.

Czy cyberbezpieczeństwo jest naszą mocną stroną? Jak powinno się dbać o kwestie bezpieczeństwa, by równolegle z rozwiązaniami przydatnymi w cyfryzacji stawiać na postęp ochrony przed cyberzagrożeniami?

Michał Kanownik: Cyberbezpieczeństwo w Polsce jeszcze trochę kuleje. O ile coraz większa część społeczeństwa zdaje sobie sprawę z rosnących cyberzagrożeń, to nie do końca umiemy się przed nimi zabezpieczać lub nie pamiętamy o tym. I mam tu na myśli zarówno zwykłych konsumentów, jak i przedsiębiorców oraz administrację. Konsumenci zapominają np. że powinni zabezpieczać swoje smartfony czy laptopy. Przedsiębiorcy nie zawsze widzą jeszcze potrzebę, żeby jakoś specjalnie zabezpieczyć swoją firmę przed cyberatakami. Wydaje im się, że skoro mają w firmie informatyka, czasem dział IT, to wszystko jest już pod kontrolą. Niestety tak nie jest. Dlatego trzeba jak najwięcej mówić o tym, czym jest cyberbezpieczeństwo – zarówno w teorii, jak i w praktyce. To samo dotyczy administracji.

Nadal kluczowe jest poszerzanie świadomości w tym zakresie, która z roku na rok rośnie. Chodzi np. o zamówienia publiczne − tak, by zamawiany sprzęt spełniał wysokie kryteria cyberbezpieczeństwa. Nie można też zapominać o cyberbezpieczeństwie w edukacji, szczególnie zdalnej. Budowę odpowiedzialnego podejścia do nowych technologii często trzeba zacząć od podstaw, co pokazują np. sytuacje, w których posłowie czy celebryci stają się ofiarami cyberataków na ich własnych kontach w social mediach. Trzeba też zrobić wszystko, żeby pobudzić do inwestowania w cyberbezpieczeńswto zarówno MŚP, jak i samorządy, gdzie braki kadrowe, finansowe, technologiczne i mentalne są największe.

Czy regulacje prawne są sprzymierzeńcem bezpieczeństwa cybernetycznego?

Michał Kanownik: Jak najbardziej. Przykładem jest wyczekiwana przez branżę cyfrową i nowoczesnych technologii nowelizacja Ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa. Regulacje prawne muszą dziś nadążać za postępem technologicznym, jakiego na tę skalę do niedawna jeszcze nie znaliśmy. Dlatego muszą być skonstruowane tak, by zapewniały dalszy rozwój branży oraz zabezpieczały zarówno rynek, jak i całą polską gospodarkę w przyszłości. To tym bardziej ważne, że kwestia cyberzagrożeń dotyczy i będzie dotyczyć – obok energetyki, transportu, bankowości, infrastruktury cyfrowej czy zdrowia – coraz szerszego wachlarza sektorów gospodarki.

Rozmawiała Małgorzata Szerfer-Niechaj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.