Polska liderem gospodarek UE
Polska do 2050 roku osiągnie najwyższą średnią stopę wzrostu spośród wszystkich dużych gospodarek Unii Europejskiej – wynika z raportu PwC. Realny średni wzrost polskiego produktu krajowego brutto ma wynieść około 2,7 proc. rocznie, a w przeliczeniu na głowę mieszkańca 2,9 proc.
Cezary Rybski
Dobre wieści
Raport PwC „Świat w 2050 roku: Czy przesunięcie w układzie sił światowych gospodarek będzie się utrzymywało?” przedstawia długoterminowe prognozy potencjalnego wzrostu do roku 2050 dla 32 największych gospodarek na świecie, wytwarzających 84 proc. łącznego światowego PKB. Dobre wieści przekazała też Agencja Standard & Poor’s. Zgodnie z jej przewidywaniami Polska osiągnie najwyższą średnią stopę wzrostu spośród wszystkich dużych gospodarek UE.
– Stosunkowo atrakcyjne koszty pracy wraz z podniesieniem jakości kapitału ludzkiego oraz względna stabilność, zarówno na arenie politycznej, jak i gospodarczej, to zdecydowane atuty Polski – stwierdził ekonomista PwC Mateusz Walewski. Jego zdaniem przestawienie gospodarki z produkcji o niskim wykorzystaniu technologii i wysokim wykorzystaniu siły roboczej na produkcję zaawansowaną technologicznie, powinno być wystarczające do zapewniania stosunkowo dynamicznego tempa wzrostu w perspektywie 5–7 lat. – Jeżeli nie chcemy dopuścić do wyhamowania polskiej gospodarki w dłuższej perspektywie – uważa – musi ona być w stanie wyhodować własnych graczy na arenie światowej, których ośrodki badań i rozwoju, innowacji, decyzji inwestycyjnych i finansów będą znajdować się w kraju.
Z prognozy jednak wynika, że najbardziej aktualnymi wyzwaniami dla polskiej gospodarki są kryzys polityczny na Ukrainie oraz problemy gospodarcze, z jakimi nieustannie boryka się strefa euro. Ogólny brak stabilności w regionie odbija się także negatywnie na kursie wymiany złotego w stosunku do walut obcych oraz niekorzystnie wpływa na gotowość światowych przedsiębiorstw i funduszy do inwestycji w Europie Środkowo-Wschodniej.
Lepsze nastroje
Po wyraźnym obniżeniu nastrojów właścicieli polskich przedsiębiorstw przed dwoma laty, od ubiegłego roku ich kondycja, mierzona Ogólnym Wskaźnikiem Koniunktury Mikro i Małych Firm, systematycznie wzrasta – wynika z V edycji badania kondycji polskich firm, przeprowadzonego przez Bank Pekao SA.
– Po raz kolejny widzimy wyraźną poprawę nastrojów wśród mikro i małych przedsiębiorców. Optymistyczna ocena perspektyw na 2015 rok to dobry prognostyk dla gospodarki. Co istotne, lepsze nastroje są notowane we wszystkich badanych przez nas branżach oraz w każdym z województw. Cieszy również, że polskie małe firmy coraz lepiej radzą sobie na rynkach zagranicznych i rozwijają działalność eksportową – skomentował Grzegorz Piwowar, wiceprezes Banku Pekao.
Wskaźnik koniunktury osiągnął najwyższe wartości we wszystkich branżach: produkcyjnej, usługowej, handlowej i budowlanej. Najwyższe oceny za ubiegły rok uzyskały – produkcja i budownictwo (99 pkt.). Na kolejnym miejscu znalazła się branża usługowa (97 pkt.), a najniższą wartość wskaźnika odnotowano w handlu (93 pkt.).
Rok 2014 był bardzo dobry dla eksporterów. Ponad 13 proc. ankietowanych przedsiębiorstw prowadziło w tym czasie działalność eksportową. Dodatkowo, najwyżej w historii badania oceniali oni przychody z tej działalności. Jest też ruch w inwestycjach. W roku 2014 takie projekty realizowało 40 proc. mikro i małych firm. Pozytywnym aspektem jest wzrost wydatków inwestycyjnych (14 proc. inwestycji miało wartość większą niż 100 tys. zł) oraz deklaracje, dotyczące dalszego zwiększania nakładów w roku 2015.
– Jesteśmy optymistycznie nastawieni w sprawie wzrostu gospodarczego w 2015 roku – powiedział Paweł Bodys, dyrektor departamentu analiz rynkowych PKO BP. – Zakładamy, że będzie to powyżej 3,5 proc. Pierwsza połowa roku może być trochę słabsza, między 3 a 3,5 proc., a druga mocniejsza – w okolicach 4 proc. Jego zdaniem wzrost gospodarczy będą wspierać niskie ceny ropy, inwestycje publiczne oraz niższe stopy procentowe, które łącznie do dynamiki PKB mogą dodać nawet 1,4 pkt. proc. W przeciwnym kierunku będą działać recesja w Rosji oraz umocnienie franka szwajcarskiego, które łącznie mogą odjąć 0,8 pkt. proc. od dynamiki PKB.
Zdaniem analityków przedłużający się okres deflacji może skłonić Radę Polityki Pieniężnej do dalszego obniżania stóp, którego skalę powinno jednak ograniczać silne tempo wzrostu PKB. Zdaniem analityków PKO BP trudna sytuacja gospodarcza wielu krajów rozwijających się (zwłaszcza surowcowych), perspektywa podwyżek stóp w USA oraz narastające oczekiwania na obniżki stóp procentowych w Polsce będą jednak w I półroczu działać na niekorzyść złotego. W II półroczu poprawa sytuacji na rynkach wschodzących oraz silne ożywienie w Polsce powinny umocnić złotego wobec euro do około 4,20.
Komisja Europejska też podniosła prognozy wzrostu dla Polski na 2015 rok. Jesienią wskazywała na 2,8 proc., a teraz prognozuje 3,2 proc. Jeśli przewidywania się sprawdzą, będzie to trzeci po Irlandii (3,5 proc.) i Malcie (3,3 proc.) wynik w UE. „Pomimo niekorzystnych czynników zewnętrznych realny wzrost PKB w Polsce był w 2014 roku mocny. Aktywność gospodarcza pozostanie solidna ze względu na wspierający ją stały popyt krajowy, wzmocniony przez poprawę sytuacji na rynku pracy i wzrost realnych dochodów” – czytamy w prognozie KE.
Analitycy Komisji Europejskiej uważają, że słaby popyt w strefie euro i kryzys ukraińsko-rosyjski będą mniej istotnymi czynnikami osłabiającymi naszą gospodarkę niż spodziewano się wcześniej. Inflacja ma wynieść w bieżącym roku minus 0,2 proc. W 2016 roku nasz kraj powinien wyjść z tej delikatnej deflacji i wzrost cen sięgnie 1,4 proc.
Bez katastroficznych scenariuszy
Na polską gospodarkę będą miały wpływ w tym roku cztery główne czynniki: ropa, Rosja, dolar i strefa euro. Z każdym z nich związana jest niepewność, ale nie należy raczej oczekiwać katastroficznych scenariuszy – wynika z raportu „Kierunki 2015”, opracowanego przez DNB Bank Polska i Deloitte.
Dla światowej gospodarki duże znaczenie będą miały ceny ropy. Według raportu pozostaną one na stosunkowo niskim poziomie – średnio 68 dol. za baryłkę. – W tej sytuacji Rosja będzie mogła wydawać dużo mniej niż 20 proc. PKB na zbrojenia – twierdzi Rafał Antczak, członek zarządu Deloitte. – Sytuacja ekonomiczna Rosji jest w większym stopniu uzależniona od cen ropy niż w czasach ZSRR czy podczas kryzysu w 1998 roku. Spadkowi cen ropy towarzyszy załamanie kursu rubla. A rezerwy finansowe Rosji do obrony swojej waluty są ograniczone m.in. z powodu zachodniego embarga na dostęp do globalnych rynków finansowych. Dlatego potencjalny krach finansowy w Rosji w 2015 roku może mieć dużo poważniejsze skutki niż kryzys z 1998 roku.
Kolejnym czynnikiem wpływającym na polską gospodarkę będzie dolar, a ściślej rzecz ujmując, jego umocnienie w stosunku do euro i innych walut. To oznacza presję na osłabienie złotego, wzmacnianą jeszcze przez konflikt za wschodnią granicą.
Czy jest to poważny problem dla polskich firm? Niekoniecznie. Eksperci wskazują, że 95 proc. importu trafia do branż silnie proeksportowych – innymi słowy import firm jest napędzany eksportem. – W tej sytuacji wydaje się, że zmienność kursu złotego nie powinna wpływać na ich sytuację, o ile tylko będą potrafiły zarządzać ryzykiem kursowym.
Niepewne perspektywy związane są z przyszłością strefy euro. Lecz i na tym kierunku nie widać wielkich zagrożeń. Jak podkreśla Rafał Antczak nawet dezintegracja strefy euro i opuszczenie jej przez jeden lub kilka krajów nie musi być katastroficznym scenariuszem. W dłuższej perspektywie może się bowiem okazać, że euroland będzie mocniejszy.
W procesach globalnych
Kulą u nogi polskiej przedsiębiorczości jest wciąż niewydolność aparatu państwowego – przyznawał Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki podczas debaty „Polska Gospodarka 2020”, otwierającej XV Forum Zmieniamy Polski Przemysł. Podkreślił jednak, że kierowane przez niego ministerstwo stara się ułatwiać działalność przedsiębiorcom. Wspomniał w tym kontekście o wdrożonym już czwartym pakiecie deregulacyjnym i pracach nad ustawą o prawie gospodarczym.
Za kluczowe wyzwanie dla polskiej gospodarki na najbliższe lata wicepremier uznał dobre posadowienie w procesach globalnych. – Mamy garstkę firm międzynarodowych – powiedział – musimy mieć więcej. Nie może być tak, że za granicą inwestują tylko KGHM i Orlen. To muszą robić także średnie i małe firmy. Temu służy rządowe wsparcie – pomoc w otwieraniu nowych rynków na polskie produkty i inwestycje oraz np. gwarancje de minimis dla eksporterów. Możemy być beneficjentem planu Junckera, pobudzającego unijną aktywność gospodarczą – dodał.



























Dodaj komentarz