Polacy wciąż nie potrafią segregować śmieci
Od 1 września 2020 r. segregacja śmieci jest ustawowym obowiązkiem, obciążonym karami za nieprzestrzeganie prawa. Okazuje się jednak, że mimo długotrwałej edukacji społeczeństwa podejmowanej przez organizacje pozarządowe i administrację publiczną selektywna zbiórka odpadów wciąż nastręcza problemów.

Badanie przeprowadzone przez Symetrię, czołową polska agencję specjalizującą się w User Experience, uświadamia skalę problemu. Zaledwie 52,35 proc. respondentów właściwie segreguje śmieci. Nawet lektura wpisów na forach internetowych i komentarzy pod artykułami poświęconymi segregacji śmieci obrazuje, że problem jest poważny.
Segregacja śmieci dla wielu nie do przyjęcia
Niepokojący jest jednak fakt, że przeważnie internauci nie zastanawiają się, jak zmienić stare nawyki i sprostać nowym wymaganiom, lecz dają upust negatywnym emocjom i wdają się w jałowe dyskusje dotyczące zasadności segregowania śmieci oraz ewentualnej odpowiedzialności za niedostosowanie się do obowiązku wynikającego z ustawy.
– Odnoszę wrażenie, że w Polsce w dalszym ciągu nie udało nam się zbudować fundamentów pod tak podstawowe działania proekologiczne, jak segregacja odpadów. Mimo lat prowadzonych działań edukacyjnych na rzecz środowiska w podstawowych kwestiach dalej stoimy na początku drogi. Dlaczego? Być może bliżej niezidentyfikowany błąd, którego poszukiwań nikt nie chce podjąć, tkwi w samych założeniach działań edukacyjnych, przez co stają się one nieskuteczne. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że w 2020 r. konieczność segregacji odpadów wzbudza tyle negatywnych emocji? – komentuje Monika Banach, UX Team Leader z Symetrii.
Segregacja śmieci a bycie eko
Jednocześnie Polacy wykazują wiele chęci do działań prośrodowiskowych. Badanie przeprowadzone przez Symetrię pokazuje, że aż 83 proc. ankietowanych uważa obowiązkową segregację śmieci za konieczną. 2/3 badanych segreguje śmieci, nie kierując się przepisami prawa, lecz świadomością, że właściwa gospodarka odpadami ma realny wpływ na środowisko. Ustawowy obowiązek jest na drugim miejscu wśród powodów podawanych przez ankietowanych. Brak jakiejkolwiek segregacji odpadów deklaruje jedynie grupa 3 proc. respondentów.
Z badania wynika także, że segregacja jest prowadzona w 82 proc. miejsc pracy. Równolegle połowa Polaków twierdzi, że korzysta z proekologicznych rozwiązań. Przykładami są: rezygnacja z opakowań plastikowych na rzecz własnych toreb na zakupy, papierowych słomek itp. – 66 proc., oszczędzanie wody (56 proc.), oszczędzanie energii dzięki panelom słonecznym, energooszczędnym żarówkom i sprzętom oraz pompom ciepła – 45 proc.).
Właściwy kosz na śmieci pozostaje zagadką

Wszystko sprowadza się do wiedzy, w którym pojemniku umieścić dane odpady. W przytaczanym badaniu respondentów poproszono o przyporządkowanie określonych śmieci do właściwych pojemników. Na ponad 500 ankietowanych poprawnych odpowiedzi udzieliło zaledwie 52,35 proc. – Mimo naklejek na pojemnikach i ulotek, kolportowanych szeroko w wielu gminach, połowa z nas wciąż nie wie, jak właściwie segregować odpady, aby umożliwić ich odpowiednie przetworzenie. To oznacza, że wszystkie działania edukacyjne idą na marne, bo przecież trudno powiedzieć, że system segregacji działa w połowie sprawnie. Moim zdaniem konieczne są działania mające na celu identyfikację konkretnych problemów, jakie stwarza segregacja odpadów. I praca nad ich wyeliminowaniem – zauważa Piotr Chwiedziewicz, Marketing Manager z Symetrii.
Najwięcej problemów sprawiło ankietowanym przyporządkowanie do odpowiedniego śmietnika pojemnika po dezodorancie. Zaledwie 14 proc. wiedziało, gdzie powinien trafić. Kłopotliwe okazało się też lustro. W tym przypadku poprawnej odpowiedzi udzieliło 19 proc. badanych. Na 3. miejscu na liście problematycznych śmieci znalazły się ex aequo: odchody kota i odpadki z ryb.
Świadomość i wiedza ponad podziałami
Poziom wiedzy dotyczącej segregacji odpadów w całej Polsce wygląda równie nieciekawie. Wprawdzie mieszkańcy zurbanizowanych obszarów wykazują się nieco wyższą świadomością, ale różnice są symboliczne. Zasadniczo kobiety wykazują się lepszą wiedzą w tym zakresie niż mężczyźni. Wiek nie ma wpływu na poziom wiedzy badanych.
– Stan naszej wiedzy o segregowaniu śmieci nie zależy od miejsca zamieszkania, płci i wieku. W związku z czym nie jest tak, że w działaniach edukacyjnych pominięte zostały jakieś obszary naszego kraju, jakieś grupy społeczne lub wiekowe, do których należy dotrzeć z przekazem. Problem jest ogólnopolski i ogólnospołeczny. I nie rozwiąże go ani sama ustawa, ani wpisane w nią kary. Potrzeba działań odgórnych, systemowych, dobrze zaplanowanych. Takich, które pomogą przeciętnemu Kowalskiemu zdobyć informacje, gdzie wyrzucić żarówkę, karton po mleku lub stłuczony kubek – tłumaczy Radosław Pawlak, UX Specialist z Symetrii.
Skąd wiemy, jak segregować śmieci
Jak wykazało badanie, działania na rzecz poprawy naszej świadomości w zakresie segregacji odpadów powinny koncentrować się w dwóch obszarach. Po pierwsze w Internecie – to stamtąd bowiem wiedzę na temat segregacji czerpie 51 proc. badanych. Drugim miejscem potrzebnych działań jest sam śmietnik. Informacje zamieszczone „u źródła” są pomocne dla 41 proc. ankietowanych. Oczekują oni, że edukować będą ich firmy zajmujące się wywozem i utylizacją odpadów oraz wspólnoty mieszkaniowe.
– Już z tej prostej obserwacji możemy wyciągnąć wniosek, co zawodzi. O ile w Internecie nie brakuje wartościowych treści odnośnie właściwej segregacji śmieci, to już z informacjami przy śmietnikach czy na nich bywa różnie. Gdybyśmy podrążyli ten temat głębiej, może się okazać, że są one zbyt skomplikowane, nieczytelne, napisane językiem, który nie trafia do odbiorcy. Być może naprawdę nie trzeba rewolucyjnych zmian, aby podnieść świadomość społeczną w obszarze segregacji śmieci – uważa Pawlak.
Innowacje przyjazne społeczeństwu
Okazuje się, że z problemem właściwej segregacji odpadów można sobie skutecznie poradzić dzięki innowacyjnym rozwiązaniom. W Ciechanowie na jednym z osiedli wprowadzono inteligentne śmietniki. Każde z mieszkań ma swój własny kod QR, którym otwiera bezdotykowo pojemniki na odpady oraz znakuje swoje worki ze śmieciami. Pojemniki same monitorują poziom swojego zapełnienia i komunikują odpowiednim służbom, że powinny być opróżnione. Mieszkańcy nie odczuwają problemu przepełnionych śmietników i ponoszą wyłącznie koszty utylizacji śmieci, które sami wytworzyli. W rezultacie odsetek mieszkańców, którzy segregują śmieci, wzrósł z 10 do 90 proc. – Jak widać dobrze zaprojektowany system selektywnej zbiórki odpadów może zdziałać cuda. Kody QR wyeliminowały anonimowość, więc każdy z mieszkańców czuje się na równi odpowiedzialny za segregowanie śmieci. Uzależnianie kosztów od prowadzonej segregacji również wpłynęło na jej podjęcie przez lokatorów. Oczywiście osobną kwestią pozostaje, czy mieszkańcy właściwie segregują śmieci – na ten temat nie mamy żadnych informacji – mówi Piotr Chwiedziewicz z Symetrii.
– Problem dotyczący segregacji odpadów w Polsce to tylko jeden z przykładów pokazujących, jak rzadko decydenci różnych szczebli patrzą na wprowadzane przez siebie rozwiązania z perspektywy zwykłego Kowalskiego, który będzie się z tymi rozwiązaniami stykał. Odnoszę wrażenie, że gdyby częściej korzystano z konsultacji i usług ekspertów ds. user experience, wszystkim żyłoby się łatwiej. Przepisy prawa przyjmowałyby się sprawniej, a przyroda byłaby mniej obciążona – dodaje Monika Banach.
Źródło: materiały prasowe


























Dodaj komentarz