Menu
Siedlisko Milachowo
Menu

Otwockie wodociągi nie zrażają się trudnościami

Wiemy, że osiągniemy swój cel, możemy jedynie żałować, że przez opieszałość i przewlekłość postępowań prowadzonych przez różne instytucje nasza efektywność jest znacznie niższa niż mogłaby być przy okazanym wsparciu – mówi o planach rozwojowych i napotykanych problemach Mieczysław Kostyra, prezes Otwockiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o.

Co można powiedzieć o bieżącej kondycji i osiągnięciach OPWiK?

– Do 2010 r. zrealizowaliśmy w ramach Funduszu Spójności inwestycję o wartości ok. 230 mln zł, która zlikwidowała zapóźnienia Otwocka w stosunku do innych aglomeracji. Wybudowaliśmy w mieście ok. 230 km wodociągów i kanalizacji, kilkanaście przepompowni i ponad 7,5 tys. przyłączy wodno-kanalizacyjnych. To satysfakcjonujący wynik, ale zawsze można zrobić więcej.

Co w takim razie przeszkadza w działalności firmy, a w efekcie stoi na drodze poprawie warunków życia mieszkańców?

– Największym problemem w skali kraju jest brak spójności między działaniami rządu i samorządów. W tej chwili mamy szkielet systemu wodociągowo-kanalizacyjnego do granicy nieruchomości, ale już w jej ramach koszty leżą po stronie właściciela. Brakuje jednoznacznych regulacji, które byłyby w stanie położyć kres nieszczelnym szambom.

Poważnym problemem jest niewielki stopień podłączenia się mieszkańców Otwocka do wybudowanej sieci wodociągowej. Do zagospodarowania mamy wciąż ponad 70 proc. przyłączy dla ok. 3 tys. nieruchomości. Tak słaby wynik jest konsekwencją braku programu dopłat, np. z opłat środowiskowych, bowiem przyczyną niechęci ludzi do przyłączania się do sieci jest głównie bariera ekonomiczna.

Przy tym ważne jest, że woda z ujęć własnych jest niebadana, zaś nasza ma wysoką jakość, co potwierdzają analizy laboratoryjne. Mimo że budujemy za najniższą możliwą cenę, a płatność rozkładamy na nieoprocentowane raty, nadal napotykamy opór. Mieszkańcy zgłaszają się do nas dopiero przymuszeni brakiem wody. Uważam, że w aglomeracji, a nawet w powiecie, powinna być jedna spójna sieć wodociągowa, jak w Izraelu.

To zapobiegłoby problemom w przypadku spadku poziomu wody i niedoborów u jednego dostawcy, bo najważniejszy jest mieszkaniec, a nie polityka. Za każdym razem, gdy sygnalizuję problem, uzyskuję odpowiedź, że nie ma programu unijnego. A ja mówię: zróbmy krajowy program dopłat. Co stoi na przeszkodzie, by ekologię uczynić polskim priorytetem?

Nałożenie obowiązku na mieszkańców nie jest właściwym kierunkiem zmian – ludzie nie lubią nakazów i zakazów. Należałoby raczej skorzystać ze skutecznego narzędzia perswazji, jakie stanowi system dopłat, bo czynnik ekonomiczny jest najbardziej przekonującym argumentem.

Dlaczego Unia nie przewiduje dopłat do wodociągów?

– Większość miast w Polsce zrealizowała podobne projekty wodociągowe w latach 60. i 70. Poza kilkunastoma miastami problem nie występuje na taką skalę. Stale szukamy możliwości, żeby pieniądze, które wydaliśmy na doprowadzenie wody do granic nieruchomości, były wydane efektywnie.

Jedynym rozsądnym wyjściem wydaje się pozyskanie pieniędzy zewnętrznych, ale fundusze europejskie nie obejmują dotacji na przyłączenie do sieci osób prywatnych. Z kolei na wykonanie koniecznych prac na własny koszt nie pozwalają nawet uwarunkowania prawne. Trzeba się pilnie zająć tą sprawą, ale decydenci nie wykazują zainteresowania.

Dodatkowym problemem jest niska świadomość ekologiczna społeczeństwa, czego przejawem jest niewiedza związana ze skutkami połączenia indywidualnych ujęć wody z szambem. Większość szamb na terenie otwocka jest nieszczelna, a ich posiadacze budują studnie w odległości zaledwie 20–30 m od nich. Dlatego chcemy uruchomić kampanię informacyjną, zaczynając edukację od szkół.

Czy do mieszkańców nie przemówiłyby bardziej badania próbek wody z prywatnych ujęć?

– To też jest problem, bo nawet sanepid nie ma prawa wejść na teren prywatny, by przebadać wodę. Mało tego, zdarza się, że ludzie przychodzą do naszego laboratorium z własnymi próbkami, które wykazują znaczne przekroczenie norm, i niczego to nie zmienia.

Nasze akredytowane laboratorium bada wodę na miejscu z uwzględnieniem 19 parametrów podstawowych, dodatkowe 54 parametry badają zewnętrzne laboratoria, ale wyniki również nie zmieniają nastawienia mieszkańców. W tej chwili ekologia jest pod nadzorem samorządów – to powinno być zmienione, bo taka sytuacja, gdzie każda jednostka samorządu terytorialnego ma prawo podejmować samodzielne decyzje, prowadzi do samowoli i braku koordynacji.

Historycznie do 1993 r. wodociągi były warszawskie, obecnie w aglomeracji została Otwocka Oczyszczalnia Ścieków, która obsługuje Otwock, Karczew, Celestynów i Józefów. Każdy obiekt tego typu wymaga cyklicznych modernizacji. Kiedy OPWiK zaczęło proces modernizacji, okazało się, że 2 gminy chcą budować odrębne obiekty – bez zabezpieczeń, w przypadku Józefowa na szkodę rzeki Świder, która jest rezerwatem przyrody.

Gdzie w takiej polityce jest kontrola wydatków publicznych i dobro mieszkańca? Takie działanie jest sprzeczne z zasadami ochrony środowiska. Taka inwestycja szkodzi wszystkim – mało tego, że jest nieopłacalna, to jeszcze nie wykorzystuje odnawialnych źródeł energii, do czego jesteśmy zobligowani prawnie. Całe szczęście, że NFOŚiGW nie dał dodatkowych środków na inwestycję w Józefowie.

Z kolei Karczew obsługujemy od kilkudziesięciu lat i od 2012 r. nie podnosimy ceny, utrzymując stawki poniżej średniej krajowej. Teraz samorząd chce wybudować oczyszczalnię tuż obok nas, nie martwiąc się o utylizację odpadów. Gdy oprotestowaliśmy projekt Józefowa, nikt nie wziął naszych argumentów pod uwagę. Jest to niezrozumiałe, bo działania UE zmierzają właśnie w kierunku ujednolicania i centralizacji, czemu przeczy polityka samorządów.

A jak państwo dbają o ekologię?

– Dążymy do tego, by oczyszczać ścieki, osiągając najwyższe parametry światowe, obniżając jednocześnie koszty eksploatacyjne poprzez wprowadzenie nowoczesnych, ekonomicznych technologii. Chcemy też zwiększyć produkcję biogazu z osadu, który później przetwarzamy na prąd, dzięki czemu stajemy się samowystarczalni energetycznie. Zmniejszenie ilości osadu przyczyni się również do ochrony środowiska.

W 2011 r. opracowaliśmy koncepcję modernizacji oczyszczalni, a w 2012 rozpoczęliśmy prace projektowe. W 2014 r. dostaliśmy 100-procentową promesę wysokości 19 mln zł na realizację proekologicznej części projektu. Niestety, ruch ekologiczny zaskarżył naszą decyzję lokalizacyjną. Ze względu na powszechny w Polsce brak odpowiedzialności za słowa i czyny w lutym br. musieliśmy anulować przetarg.

Cały czas nie ma ostatecznej decyzji SKO. Ten sam ruch ekologiczny, który rzuca nam kłody pod nogi, poparł budowę oczyszczalni ścieków w Józefowie, mimo że wiązało się to z wycinką 1,2 tys. drzew oraz zrzutem oczyszczonych ścieków do rezerwatu przyrody. Dla mnie nazwa grupy jest niewłaściwa, bo to raczej ruch destrukcyjny, który więcej wspólnego ma z terrorem niż z ekologią.

Dlatego oficjalnie zwróciliśmy się z wnioskiem o kontrolę działalności Stowarzyszenia Zielony Kasztel, bo według mnie nie działa dla sprawy, ale przeciwko nam, a mimo że poruszyłem niebo i ziemię, nikt nie chce się nad tą sprawą pochylić.

Wiele zostało powiedziane o problemach, a co zaliczyłby pan do atutów i sukcesów firmy?

– Mamy wdrożone 4 systemy ISO: środowiskowe, energetyczne, zarządzania jakością oraz bezpieczeństwa pracy. Posiadamy też akredytację PCA dla naszego laboratorium. Poza certyfikatami szczycimy się wieloma wyróżnieniami, w tym tytułami: „Firmy Godnej Zaufania”, „Wiarygodnej Firmy”, nagrodą Zielony Laur. W 2013 r. odebrałem branżową statuetkę „Menedżera Roku 2012”, którą wręczał prezes Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie dr Tadeusz Rzepecki.

Poza tym naszą mocną stroną jest zespół, w który inwestuję. Zachęcam pracowników, żeby się dokształcali, wysyłam ich na studia, dofinansowujemy naukę, bo zależy mi na kompetentnym personelu.

Na czy skupia się zarząd, planując dalszy rozwój firmy?

– Chcemy stale pomagać pracownikom w rozwoju i zdobywaniu nowych kwalifikacji, natomiast w kontekście całej firmy zamierzamy kontynuować proces modernizacji oczyszczalni z myślą o przyszłych pokoleniach i środowisku. Jeżeli uzyskamy stosowne pozwolenia, jeszcze w październiku ogłosimy przetarg unijny na dalszy etap.

Pomimo napotykanych trudności, nie poddajemy się, robimy swoje i odważnie, z optymizmem patrzymy w przyszłość. Wiemy, że osiągniemy swój cel, możemy jedynie żałować, że przez opieszałość i przewlekłość postępowań prowadzonych przez różne instytucje nasza efektywność jest znacznie niższa niż mogłaby być przy okazanym wsparciu.

Czy planują państwo obchody 80-lecia firmy?

– W tym roku przypada 80. rocznica istnienia otwockich wodociągów, a zarazem 8. rocznica działalności w formie spółki. To dobra okazja do uczczenia dotychczasowych osiągnięć, ale żeby świętować, trzeba mieć uśmiechniętą twarz, a u nas nie ma klimatu sprzyjającego jubileuszom. Może za rok sytuacja się zmieni, a my połączymy naszą uroczystość z setnymi urodzinami Otwocka, zwłaszcza że mamy istotny wkład w rozwój miasta.

Rozmawiał Mariusz Gryżewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.