Menu
  • Menu

    Mateusz Morawiecki – światowy kryzys dopiero się zaczyna

    W dobie pandemii nasza gospodarka doznała największego załamania w całej historii III RP. W II kwartale 2020 roku polski PKB zmniejszył się o 8 proc., a i tak jest to jeden z najlepszych wyników w Unii Europejskiej i jeden z lepszych na świecie. Jak twierdzi premier Mateusz Morawiecki, światowy kryzys dopiero się zaczyna.

    Mateusz Morawiecki

    Prognozy polskiego premiera dla światowej gospodarki nie są najlepsze. Jak powiedział tygodnikowi „Sieci”: „Kryzys gospodarczy, z którym zmaga się świat, dopiero się rozpoczyna. Jednoczesne uderzenie w popyt, podaż i płynność ma charakter bezprecedensowy. Nie do końca w Polsce zdajemy sobie sprawę ze zmian, które nadchodzą w gospodarce światowej. Do tej pory radziliśmy sobie z zagrożeniami bardzo dobrze, być może tak dobrze, że trochę nas to uśpiło. A teraz również możemy zaspać. Koronawirus też się jeszcze nie skończył”.

    Polska – zdaniem Morawieckiego – może poradzić sobie w trudnych czasach. Należy jednak postawić na innowacyjność i sprawne państwo oraz zwiększyć możliwości załatwiania spraw urzędowych drogą elektroniczną. Dużym wsparciem będą też środki unijne. Zdaniem premiera rząd osiągnął duży sukces w negocjacjach w Brukseli, mimo że „część opozycji zachowywała się jak przeciwnicy Polski”.

    Mateusz Morawiecki o unijnym wsparciu

    Jak stwierdził premier, ustalenia poczynione w Brukseli stanowią najlepsze rozwiązanie dla Polski w obecnych warunkach. Stało się tak mimo postawy części unijnych elit, które – zdaniem Morawieckiego – nie chcą traktować Polski i Węgier po partnersku.

    Morawiecki powiedział dla „Sieci”: „Jestem zadowolony z wyników tego szczytu nie tylko dlatego, że to wielki sukces Polski, że będziemy mogli wykorzystać olbrzymią sumę pieniędzy, ale także dlatego, że Unia Europejska po tym maratonie lepiej rozumie, że wszyscy jedziemy na jednym wozie”.

    Pozyskane środki mają posłużyć przede wszystkim na wsparcie inwestycji infrastrukturalnych. Tę kwestię premier Morawiecki skomentował następująco: „Wciąż mamy wielką lukę infrastrukturalną: koleje, drogi, kolej metropolitalna, światłowody, CPK i wiele innych obszarów. To będzie bardzo ważny kierunek. Drugi kierunek to finansowanie nowoczesnej energetyki. Świat, kraje najlepiej rozwinięte, idą właśnie w tę stronę” (cytat za wPolityce.pl).

    Budżet na 2021 rok

    Mimo złych danych gospodarczych za ostatnie miesiące założenia budżetowe na rok 2021 wyglądają bardzo optymistycznie. Jak poinformował Mateusz Morawiecki, prace rządu nad ustawą są już zakończone. Po tegorocznym spadku, który oszacowano na 4,6 proc., w przyszłym roku polski PKB ma się zwiększyć aż o 4 proc. Inflacja – zdaniem rządu – wyniesie 1,8 proc., zaś płaca minimalna zwiększy się do 2800 zł, czyli aż o 200 zł w porównaniu z tegoroczną. Minimalna stawka godzinowa wzrośnie do 18,30 zł, zaś wskaźnik rewaloryzacji rent i emerytur wyniesie 103,84 proc. Nominalny wzrost wynagrodzeń w gospodarce narodowej wyniesie 3,4 proc., więc będzie dużo wyższy od wskaźnika inflacji.

    Rząd przewiduje jednak znaczne zwiększenie się liczby bezrobotnych. Pod koniec 2021 roku stopa rejestrowanego bezrobocia wyniesie – zgodnie z założeniami do budżetu – 7,5 proc. Nie przewiduje się również wzrostu nakładów na wynagrodzenia w sferze budżetowej. Oznaczać to będzie brak podwyżek lub zmniejszenie zatrudnienia. Premier Morawiecki wyraził nadzieję, że instytucje działające w sferze budżetowej zmniejszą zatrudnienie w 2021 roku. Jako jeden ze sposobów przedstawił wykorzystanie naturalnego zwalniania się stanowisk pracy. Chodzi między innymi o odejścia na emeryturę pracowników.

    W komunikacie z posiedzenia rządu stwierdzono: „Na bieżącą sytuację makroekonomiczną polskiej gospodarki wpływa światowy kryzys gospodarczy wywołany pandemią COVID-19. Polityka rządu w zakresie tworzenia projektu budżetu państwa na 2021 rok będzie miała na celu ograniczenie negatywnych skutków gospodarczych epidemii, zaś priorytetem stanie się możliwe szybka odbudowa potencjału gospodarczego Polski”.

    Przyszły rok ma być kolejnym rokiem wysokiego deficytu budżetowego. Pod koniec 2020 roku ma on wynieść 109,3 mld zł, a w przyszłym – 82,3 mld zł, czyli 6 proc. PKB. Eksperci twierdzą, że pozytywną stroną przyszłorocznego budżetu jest koncentracja środków na inwestycje i politykę socjalną, co sprzyja pobudzeniu sprzedaży.

    Na sytuację gospodarczą Polski w następnych latach – zdaniem Morawieckiego – mogą wpłynąć wypadki na Białorusi. Z jednej strony długotrwała recesja za naszą wschodnią granicą będzie miała negatywne dla nas konsekwencje polityczne, co może odstraszyć część inwestorów zagranicznych i zmniejszyć ich zaangażowanie w całej Europie Środkowej. Z drugiej zaś pracownicy białoruscy mogą zasilić polski rynek pracy.

    Podatki w 2021 roku

    Zdaniem Premiera Mateusza Morawieckiego najważniejszymi zmianami w sferze podatków w 2021 roku będą: estoński CIT i wprowadzenie podatku handlowego. Ten ostatni został pomyślany w ten sposób, by nie dyskryminować podmiotów zagranicznych przy jednoczesnym wsparciu właścicieli drobnych sklepów. Dochody z nowego obciążenia zostały już uwzględnione w projekcie budżetu na przyszły rok, chociaż ciągle trwają prace nad jego ostatecznym kształtem.

    Jak podkreśla Morawiecki, ułatwieniem dla przedsiębiorców będzie estoński CIT. Dzięki temu rozwiązaniu polski podatek dochodowy od osób prawnych będzie najniższy w Europie. Nie planuje się natomiast dalszego obniżania podatku PIT, ponieważ – jak powiedział Mateusz Morawiecki – należy on już i tak do najniższych na naszym kontynencie.

    W planach rządu nie ma również likwidacji podatku od zysków kapitałowych. Zdaniem Morawieckiego w dojrzałych gospodarkach jest on niezbędny. Jak stwierdził, w naszych warunkach powinno się zmniejszać obciążenia zysków pochodzących z pracy, nie rezygnując jednocześnie z opodatkowania zysków, takich jak dochody giełdowe.

    Porządkowanie systemu emerytalnego

    Mateusz Morawiecki zapowiada kontynuację zmian w emeryturach i Otwartych Funduszach Emerytalnych. Jak stwierdził, trzeba zrobić z tym porządek raz na zawsze. Rząd nie powróci wprawdzie do pomysłu zniesienia limitu trzydziestokrotności składek na ZUS, ale zmiany w systemie będą kontynuowane. Dotyczy to przekazywania środków z OFE na IKE.

    Według rządowych planów likwidacja OFE miała rozpocząć się w lipcu br., jednak ze względu na epidemię COVID-19 została ona odłożona w czasie. Środki z OFE będzie można przekazać do ZUS lub na Indywidualne Konta Emerytalne. W przypadku przeniesienia do IKE pobrana zostanie opłata manipulacyjna wysokości 15 proc.

    Nie dojdzie do skutku planowana likwidacja limitu trzydziestokrotności składki na ZUS. Oznacza to, że osoby najlepiej zarabiające ciągle będą płacić składkę tylko od części swoich dochodów. W związku z zaniechaniem reformy do ZUS trafią wprawdzie niższe kwoty od ubezpieczonych, ale z drugiej strony osoby te otrzymają niższe emerytury. Jak stwierdził premier Morawiecki: „Nie ma planów dziś co do 30-krotności. Natomiast na pewno cały czas jest kwestia związana z OFE na agendzie. To nie zniknęło i chcemy zrobić z tym porządek raz na zawsze. Uważamy, że nasza propozycja to była propozycja przekazania pieniędzy dla ludzi, żeby już nie było wątpliwości, gdzie one mogą jeszcze kiedykolwiek trafić” (cytat za radiem ZET).

    Jak obliczono, zniesienie limitu trzydziestokrotności dotknęłoby 370 tysięcy osób otrzymujących najwyższe wynagrodzenia. Koszty zmiany dla przedsiębiorstw oszacowano na 3,3 mld zł tylko w pierwszym roku obowiązywania. Wprawdzie ZUS mógł zyskać dodatkowe środki, jednak w kolejnych latach zwiększeniu uległyby również jego wydatki.

    Na podwyżki rent i emerytur mogą liczyć natomiast osoby represjonowane i działacze opozycji antykomunistycznej w latach 1956–1989, jeśli ich emerytury lub renty nie przekraczają 2400 zł. Taką zmianę przewiduje projekt nowelizacji Ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych oraz niektórych innych ustaw. „Odwaga i konsekwencja w walce o wolną Polskę miały swoją cenę. Wielu przypłaciło je represjami i utratą zdrowia, a dziś Ojczyzna ma szansę te krzywdy, chociaż w części, wynagrodzić. Dlatego emerytury osób represjonowanych zostaną wyrównane do kwoty 2400 zł. Jesteśmy Im to winni” – napisał premier na swoim Twitterze.

    Obecnie 12,7 tysiąca osób posiada potwierdzony przez szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych status działacza opozycji antykomunistycznej bądź osoby represjonowanej. Około 9,4 tysiąca z nich pobiera emerytury niższe od 2400 zł.

    Polska dobrze poradziła sobie z epidemią

    Zdaniem premiera Morawieckiego działania podjęte w związku z pandemią przyczyniły się do znacznej redukcji jej negatywnych skutków dla zdrowia Polaków i gospodarki. Podczas III Forum Wizja Rozwoju w Gdyni stwierdził on: „Nasz okręt flagowy Europy Centralnej stoi dziś przed wielkimi wyzwaniami, ale także wielkimi szansami i możliwościami. Pierwsze miesiące udowodniły, że umiemy radzić sobie z epidemią lepiej niż inne kraje. Na wykresie pokazującym, jak państwa radzą sobie z ochroną zdrowia obywateli oraz ratowaniem miejsc pracy, Polska była w prawym górnym rogu – najlepszym miejscu, w którym mogła. Jesteśmy stawiani za wzór ze względu na to, jak do tej pory poradziliśmy sobie z problemami gospodarczymi” (cytat za Money.pl).

    Zdaniem szefa rządu po okresie ratowania przedsiębiorstw przyszedł czas na przyciąganie inwestycji i odbudowę gospodarki. W tej chwili nie jest planowane kolejne zamrożenie gospodarki w związku z przewidywaną drugą falą pandemii. Takiego rozwiązania nie można jednak – zdaniem Morawieckiego – całkowicie wykluczyć. Głównymi impulsami pobudzającymi inwestycje mają stać się: estoński CIT, fundusze unijne oraz powstający Fundusz Inwestycji Publicznych. Rząd liczy także na przesunięcie wielkich inwestycji do Europy Centralnej. Realizacja rządowych planów będzie oczywiście zależała od rozwoju epidemii w Polsce i na świeci

    Wojciech Ostrowski

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.