Menu
  • Menu

    Grzegorz Głasek – SPS Construction buduję na zaufaniu

    Najważniejsze w relacjach inwestora i generalnego wykonawcy jest zaufanie. Obie strony muszą wzajemnie sobie wierzyć i być przekonane o uczciwym i rzetelnym podejściu – podkreśla Grzegorz Głasek, prezes SPS Construction.

    Jakie momenty wskazałby pan jako najważniejsze w historii spółki SPS Construction?

    Grzegorz Głasek – Chyba najważniejszą sprawą była sama decyzja o założeniu firmy. Przez wiele lat pracowałem wcześniej w zarządzie dużej giełdowej spółki budowlanej i raczej nie myślałem o własnej działalności. Tym bardziej, że miałem sporo dobrych propozycji z rynku. Jednakże doszedłem do wniosku, że jeśli w tamtym czasie, a miałem wtedy 40 lat, nie założę firmy, to nie zrobię tego nigdy i zawsze będę pracował dla kogoś.

    Potem było już łatwiej: znalazłem świetnych partnerów w osobach Bernarda Kwapińskiego i Grzegorza Etryka. Bernard był znanym i cenionym developerem, co szczególnie w początkowym okresie działalności Drugim istotnym momentem było ogłoszenie, że Polska wraz z Ukrainą będzie organizatorem Euro 2012. Wówczas ruszyły bardzo duże budowy. Wprawdzie SPS nie uczestniczył ani w realizacji, stadionów, ani dróg, ale konkurencja na rynku kubaturowym znacznie się zmniejszyła, bo wszyscy wielcy „poszli zarabiać miliardy”. Tym samym SPS miał szansę realizować bardzo duże kontrakty, m.in. kompleks biurowy Banku Millennium za 300 mln zł.  Wówczas zaczęliśmy być postrzegani jako bardzo dobra firma , która potrafi także budować wielkie inwestycje.

    Jakimi cechami powinna odznaczać się relacja inwestora z generalnym wykonawcą?

    Grzegorz Głasek – Moim zdaniem najważniejsze w relacjach inwestora i generalnego wykonawcy jest zaufanie. Obie strony muszą wzajemnie sobie wierzyć i być przekonane o uczciwym i rzetelnym podejściu. Oczywiście bardzo istotny jest kompromis, bo czasami interesy i postrzeganie zagadnienia, z różnych punktów widzenia są inne, a przecież trzeba się dogadać. Trzeba też umieć powiedzieć sobie prawdę, szczególnie gdy jest jakiś problem, a później wspólnie go rozwiązać.

    Co pana motywuje do nieustannego rozwoju własnego i firmy?

    Grzegorz Głasek – Z tym mam problem. Bo z jednej strony jestem człowiekiem ambitnym i chciałbym, aby nasza firma była coraz większa i działała w szerszym zakresie, a z drugiej – moje dość konserwatywne podejście do życia i do biznesu trochę mnie powstrzymuje od bardziej ambitnych planów. Uważam ponadto, że przy nadmiernym rozwoju można stracić panowanie nad organizacją, bo przecież wówczas należałoby powierzyć zadania kolejnym ludziom. Ja mam grono zaufanych i lojalnych inżynierów, a przyjęcie nowych wiąże się jednak z ryzykiem, bo powierza się im bardzo duże pieniądze.

    Gdzie pan widzi swoją firmę za 10 lat?

    Grzegorz Głasek – Myślę, że SPS za 10 lat będzie firmą o podobnym profilu działalności, pewnie trochę większą. Ale najważniejsze – mam nadzieję, że będzie postrzegana podobnie jak dziś, jako firma bardzo dobra, świetnie zorganizowana i taka, której bez obawy można powierzyć największe i najtrudniejsze budowy. Za 10 lat chyba też nastąpić powinna w SPS-ie zmiana pokoleniowa, ja wówczas będę miał 64 lata, mój zastępca 2 lata więcej, zatem trzeba będzie wprowadzić „świeżą krew”.

    Rozmawiał Cezary Głogowski

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.