Eksperci przewidują stabilizację cen mieszkań
W najbliższych miesiącach ceny mieszkań powinny utrzymać się na obecnym poziomie − przewidują eksperci. Aktualnie rynek wyczekuje na ożywienie w kredytach hipotecznych. Tu impulsem może być program niskooprocentowanych kredytów z dopłatą państwa.

Jako kluczowe czynniki, które w mijającym roku były decydujące dla rynku nieruchomości, eksperci zgodnie wymieniają: wojnę i związany z nią napływ uchodźców, wysoką inflację, podwyżki stóp procentowych i zmianę rekomendacji KNF, które spowodowały drastyczny spadek zdolności kredytowej potencjalnych nabywców mieszkań.
− O ile wybuch pandemii i początkowa niepewność były zjawiskami zupełnie obcymi i trudnymi do przełożenia na możliwe scenariusze dla rynku nieruchomości, to działania zbrojne na Ukrainie pokazały, że prawdziwe kłopoty mogą dopiero się zacząć. Przede wszystkim pierwsze skutki wojny widoczne były na rynku mieszkań na wynajem. Dość stabilnie rosnące ceny mieszkań na wynajem zaczęły skokowo rosnąć wobec nadspodziewanie wysokiego zapotrzebowania na wynajem − mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse. Jak dodaje, obecnie sytuacja na rynku najmu ustabilizowała się, ale mimo to w porównaniu do początku roku można mówić o wzroście stawek średnio o ok. 20 proc.
Problematyczna zdolność kredytowa
Jańczuk stwierdził, że od połowy roku klientów, którzy wchodzili na rynek mieszkaniowy, było coraz mniej. − Albo stracili zupełnie zdolność kredytową, albo obecna zdolność pozostaje na poziomie, który uniemożliwia dokonanie zakupu nieruchomości będącej w obszarze zainteresowań klienta. Niezależnie od przyczyny, wszyscy monitorują rynek, o czym świadczą choćby nadspodziewanie dobre wyniki oglądalności portali ogłoszeniowych, i czekają na właściwy moment wejścia na rynek − ocenia.
Prawdopodobna stabilizacja cen
Według analityków trudno jest prognozować, jak będzie kształtować się w przyszłym roku sytuacja na rynku. Wpływa na nią zbyt wiele zmiennych. Przynajmniej w najbliższych miesiącach ceny mieszkań powinny się ustabilizować na obecnym poziomie.
− Oceniam, że następne miesiące nie przyniosą szczególnych zwrotów akcji i upłyną pod znakiem kontynuacji pewnej stagnacji cenowej na rynku nieruchomości. Na pewno sytuacja będzie różniła się w zależności od segmentu rynku. Obecnie dużo mniejsze zainteresowanie dotyczy rynku domów i być może tutaj należy spodziewać się obniżek. Kondycja rynku domów w ostatnich latach była doskonała, ale pamiętajmy, że nie jest to zbyt płynny produkt do sprzedaży, a koszty utrzymania takiej nieruchomości mają duży wpływ na decyzje klientów − komentuje Jańczuk.
− Od wiosny 2022 r. utrzymuje się stabilizacja, jeśli chodzi o ceny mieszkań i spodziewam się, że pierwsza część roku będzie kontynuacją tego trendu. W okresie stabilizacji kilkuprocentowe wahania na poszczególnych rynkach są normalnym zjawiskiem. Na wartości tracić też będą nieruchomości położone w nieatrakcyjnych lokalizacjach, drogie w utrzymaniu, ale to normalne zjawisko rynkowe − ocenia Marcin Krasoń, ekspert Otodom Analytics.
W oczekiwaniu na boom
To, że po wielu latach dobrobytu czeka nas trudny rok, jest w jego ocenie zjawiskiem naturalnym. Wskazał przy tym, że w trudnym czasie też można sprzedawać. Z danych Otodom Analytics wynika, że IV kwartał 2022 r. był w wielu miastach sprzedażowo lepszy i od II i III kwartału. − Rynek wciąż jest w stanie wyczekiwania na ożywienie w kredytach hipotecznych. Impulsem może być program Bezpieczny Kredyt 2 proc., ale on spowoduje kolejne zamieszanie statystyczne. Osoby uprawnione do skorzystania wstrzymają się z zakupami do czasu wejścia programu w życie, co oznacza, że II kwartał 2023 r. może znów być słaby. Za to w III kwartale ten skumulowany popyt wyjrzy na świat. Gdyby do tego czasu KNF zdecydowała się na poluzowanie bufora z rekomendacji, a inflacja zaczęła spadać, to kumulacja popytu niechybnie doprowadzi do wzrostu cen – uważa Krasoń.
Jańczuk twierdzi, że w obecnej sytuacji deweloperzy będą ograniczać inwestycje mieszkaniowe i czekać na sygnał pobudzający z rynku. − Takim mogą być informacje dotyczące rozwoju programu dopłat do kredytów. W tym przypadku nie będą obowiązywać limity cen metra kwadratowego. To powinno przyczynić się do zwiększonej popularności programu − mówi ekspert.
Źródło: PAP

























Dodaj komentarz