Dostawy spożywcze online wyprzedziły zamówienia ubrań bez przymierzenia
Z technicznego punktu widzenia, hamulcem dla rozwoju dostaw odzieży było przymierzanie. W 2018 roku pojawiły się usługi: „przymierz lub zwróć”. Do grudnia 2019 roku wszyscy reklamowali takie usługi, ale w 2020 roku na czoło wysunęły się dostawy spożywcze i brak inwestycji w reklamę.
Jak nie przepłacać w sklepie spożywczym
Główny problem sprzedawcy ujawnił się w kwietniu 2020 roku, kiedy to z powodu kwarantanny klient potrzebował specjalnego pozwolenia na odwiedzenie sklepu. Co ciekawe, w prawie wszystkich krajach Europy pozwoleniu towarzyszyły „drakońskie wymagania” wobec klienta, choć personel musiał jedynie nosić maskę. Był to cudowny czas świętowania dostawy online:
- Pamiętamy „kosze podnoszone na balkony” we Włoszech;
- Rzucane przez ulicę w Hiszpanii liny, na których przenoszono jedzenie, a nawet ciastka z płonącymi świeczkami;
- „Koncerty balkonowe” w Paryżu, gdzie imprezy odbywały się w wąskich uliczkach.
Ten „karnawał samoizolacji” nie byłby możliwy, gdyby przedsiębiorcy nie podjęli działań.
Pamiętaj, że wchodząc do zwykłego sklepu, na Twój portfel polują marketerzy, merchandiserzy i inni specjaliści, którzy z łatwością podbijają kwotę Twojego czeku. Łatwo jest walczyć z armią specjalistów zdzierających z każdego kupującego. Wystarczy, że zrobisz listę tego, czego potrzebujesz. Jeśli tego nie zrobisz, przepłacisz nawet do 30% tego, co planowałeś.
Podstawy marketingu nakazują, aby klientów chronionych tymi prostymi zasadami nie dotykać. Nie będą płacić za „pracę reklamodawców”. I to zrozumienie, w chwili odosobnienia, stało się „punktem wzrostu” dla całego sektora gospodarki.
Jak zaoszczędzić do 25% dzięki dostawie artykułów spożywczych
Jak podaje Bloomberg L.P., około 30% dostawców żywności na konwencjonalne półki sklepowe było na skraju bankructwa do Bożego Narodzenia 2020 roku:
- Konwencjonalna logistyka pozwalała przetrwać jedynie firmom regionalnym (odległość do punktów sprzedaży nie większa niż 300 km);
- Czas na ladzie od „kasy do zakupu” wydłużył się z 36 godzin do 72 godzin, czasem przekraczając okres przydatności do spożycia;
- Dodatkowe formalności nawet na „nieistniejących granicach UE” zwiększyły opóźnienia biurokratyczne.
W efekcie cena przy półkach sklepowych wzrosła (średnio w całej UE) o 12%. I to nie biorąc pod uwagę inflacji, nie licząc prób minimalizacji strat przez sprzedających kosztem ceny. To był moment uwolnienia od pandemicznych ograniczeń. W szczytowym momencie co drugi internetowy sklep spożywczy przewyższał konwencjonalny handel detaliczny. A nawet targowiska, gdzie jedna sukienka może kosztować kilkaset dolarów.
Sensowne jest uważne przyglądanie się platformom, które mogą poważnie zwiększyć konkretną „wartość za zainwestowany grosz” w restocking. Innymi słowy, warto poświęcić czas na znalezienie sklepu, w którym Twoja osobista inflacja, w porównaniu do otaczającego rynku, będzie niższa.
I takie platformy tam są. Radzimy je znaleźć i wspierać; inwestycja w zakupy będzie inwestycją korzystną dla obu stron.


























Dodaj komentarz