Menu
Siedlisko Milachowo
Menu

Czekają nas podwyżki opłat za wodę i ścieki?

94 proc. wniosków taryfowych złożonych do RZGW przez samorządy zakłada podwyżki cen za wodę i ścieki − poinformował Przemysław Daca, prezes Wód Polskich. Jak twierdzi, wiele z nich jest nieuzasadnionych, a takie postępowanie − niedopuszczalne.

Marzec br. rozpoczyna kolejny okres, w którym przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne składają wnioski o zatwierdzenie proponowanych taryf za dostarczanie wody i odprowadzenie ścieków. Taryfy są zatwierdzane na 3 kolejne lata.

Alarmująco dużo wniosków o podwyżki opłat za wodę

Od 2018 r. regulatorem cen wody w Polsce są Wody Polskie, które zgodnie z prawem wodnym stoją na straży, by wnioskowane przez operatorów ceny za wodę i ścieki nie były sztucznie zawyżane. − Jako regulator reprezentujemy interes odbiorcy końcowego, czyli społeczeństwa. Musimy dbać o to, by cena wody nie była wysoka, by nie było dużych podwyżek, żeby woda była dostępna dla każdego obywatela − wyjaśnia Przemysław Daca.

Do tej pory do regionalnych zarządów gospodarki wodnej wpłynęło 1,5 tys. wniosków taryfowych, tj. 64 proc. wszystkich, które mają zostać złożone. − W 94 proc. wniosków przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne zaproponowały podwyżki za wodę i ścieki. Tylko w 3 proc. ceny utrzymano bez zmian, a w niecałych 3 proc. zaproponowano obniżkę stawek − poinformował prezes Wód Polskich.

Proponowane podwyżki nieuzasadnione i niedopuszczalne

Daca tłumaczył, że podwyżki wynikające z tzw. opłat stałych, inflacji, wzrostu cen za energię, podwyżki wynagrodzeń czy amortyzacji inwestycji są zasadne i akceptowalne. Jednak z analizy obecnych wniosków taryfowych wynika, że proponowane przez samorządy podwyżki mają sięgnąć średnio 20 proc. − To zdecydowanie więcej, niż to, co wynikałoby ze wzrostu opłat stałych czy inflacji − oświadczył.

Obecnie średnia cena za wodę i ścieki w Polsce to ok. 12 zł brutto, co odpowiada stawkom europejskim. To i tak dużo, biorąc pod uwagę, że polskie społeczeństwo nie jest tak zamożne, jak w krajach zachodnich. Przemysław Daca zauważył, że ze względu na pandemię samorządy miały bardzo ciężki rok i być może podwyżkami za wodę i ścieki chcą ratować swoje budżety. − Przypominam, że zasada zwrotu kosztów usług wodnych wynikająca z ramowej Dyrektywy Wodnej przewiduje, że środki uzyskane m.in. z opłat za ścieki i wodę mają wracać do sytemu, a nie być przeznaczane na cele niezwiązane z gospodarką wodną. Mam wrażenie, że obecnymi podwyżkami samorządy chcą ratować swoje budżety w związku z koronawirusem. Znaczne podnoszenie opłat jest naszym zdaniem niedopuszczalne, zwłaszcza teraz w dobie pandemii, kiedy z powodów higienicznych, epidemicznych zużycie wody znacznie wzrasta – oświadczył prezes.

Część wniosków zostanie zakwestionowana

Przyznał, że skala podwyżek pozwala przewidywać, że część wniosków może być zakwestionowanych przez Wody Polskie. − Wszystkie wnioski rozpatrujemy indywidualnie. Niektórzy rzeczywiście mieli duże inwestycje i stąd duże podwyżki, które są uzasadnione. Widzimy jednak, że samorządy proponują zbyt duże marże poprzez opłaty dzierżawne, dzielone są również przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne, planowana jest wyplata dywidend do budżetów miast i takie działania nie będą przez nas akceptowane – mówi Gaca.

W 2018 r. – w poprzednim okresie taryfikacyjnym − do RZGW wpłynęło 2728 wniosków taryfowych, z czego wydano 2570 decyzji zatwierdzających taryfy oraz 60 decyzji odmawiających zatwierdzenia taryfy. W większości przypadków sądy przyznały rację Wodom Polskim.

Źródło informacji: PAP

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.