Co z kursami walut? Polski złoty w ocenie analityków
W ostatnich dniach sporo się dzieje na notowaniach krajowej waluty. Takich zmian na wykresach nie widzieliśmy już od dłuższego czasu. Eksperci wskazują, że PLN znalazł się w trudnej sytuacji z powodu kilku niekorzystnych czynników, które wywierają presję na jego wartość. Dlaczego złoty stracił na wartości i co to oznacza dla polskiej gospodarki?
− Blisko 10-groszowe zmiany na EUR/PLN czy USD/PLN jednego dnia nie są czymś, co widzimy często. Złoty znalazł się w mackach kilku niekorzystnych czynników, które wpływają na presję podażową. Odejście od zacieśniania monetarnego, gwałtowne cięcie stóp przez RPP i dalsze oczekiwania obniżek kosztu pieniądza w Polsce źle wróżą polskiej walucie − mówi Krzysztof Pawlak, analityk walutowy serwisu Walutomat.pl.
Nie tylko czynniki wewnętrzne wpływają na złotówkę. Do wspomnianych czynników należy dołożyć mocnego dolara amerykańskiego na szerokim rynku, który powoduje odpływ kapitału z rynków wschodzących. − Nie można też zapominać o wyborach w naszym kraju, które zawsze tworzą aurę niepewności. Mamy więc splot naprawdę mocnych czynników fundamentalnych, które robią ogromne zamieszanie na notowaniach PLN − dodaje Pawlak.
Zaskakująca obniżka stóp procentowych
Wrześniowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej o obniżce kosztu pieniądza w Polsce o 75 punktów bazowych spowodowała silne osłabienie krajowej waluty. Wysokość ruchu zaskoczyła inwestorów, gdyż mocno różniła się od rynkowych oczekiwań. Prognozy wskazywały na ruch w wysokości 25 punktów bazowych. Byli i tacy, którzy liczyli na pozostawienie kosztu pieniądza na niezmienionym poziomie.
− Ani jeden, ani drugi scenariusz się nie zrealizował, gdyż ruch był potrójny. Ponadto zawiodła komunikacja ze strony decydentów, którzy nawet nie zasugerowali rozważania tak silnej obniżki. By zobrazować skalę deprecjacji złotego, jako przykład podam kurs EUR/PLN sprzed decyzji − ok. 4,50 PLN oraz w szczytowym momencie z 12 września 2023 r. − 4,69 PLN. Wzrost notowania o 19 gr w ciągu 4 dni roboczych do niedawna był czymś normalnym jedynie na rynku kryptowalut. Wykresy złotego do innych głównych walut również odnotowały kilkunastogroszowy wzrost. Wrześniowa decyzja RPP była mocnym ciosem w wartość złotego, co jest niepodważalnym faktem − mówi Dawid Górny, analityk walutowy serwisu InternetowyKantor.pl.
Globalni inwestorzy tracą zaufanie do RPP
Deprecjacja złotego doskonale zobrazowała upadek zaufania globalnych inwestorów do RPP. W świecie bankierów centralnych prawidłowa komunikacja z rynkami niezwykle cenna. Czy powinniśmy spodziewać się kolejnej obniżki stóp na następnych posiedzeniach? − Prezes Glapiński może nie być w stanie przekonać kapitału, że decyzja o tak drastycznej obniżce stóp w aktualnych warunkach nie była motywowana politycznie. A skoro przed wyborami czeka nas jeszcze jedno posiedzenie władzy monetarnej, może to sugerować kolejną korektę kosztu pieniądza w dół. Zapewne dane inflacyjne będą miały ograniczony wpływ na decydentów, dlatego w tym momencie za scenariusz bazowy przyjmuję obniżkę o 50 punktów w październiku. O kolejnych ruchach będzie można dyskutować dopiero po październikowej elekcji. W skrajnym scenariuszu nie należy wykluczać nawet podwyżek stóp, jeśli dojdzie do zmiany większości parlamentarnej − ocenia Adam Fuchs, analityk serwisu Walutomat.pl.
Nie można przemilczeć, że ostatnia decyzja RPP siłą rzeczy na nowo rozpaliła dyskusję, czy grozi nam stagflacja, czyli sytuacja, gdy występuje jednocześnie inflacja, ale także stagnacja gospodarcza. Eksperci uważają to za negatywne zjawisko, które może pociągać za sobą długofalowe skutki. Jak twierdzą, w normalnych warunkach przy dziesięcioprocentowej inflacji nie obniża się stóp procentowych. − Myślę, że w tym momencie nie możemy już się bawić w semantykę, żonglowanie definicjami, wybieranie indeksów, które akurat pasują pod tezę. Fakty mamy takie, że inflacja jest czterokrotnie wyższa od celu NBP i nie osiągnie go w prognozowanym przez bank centralny okresie. Do tego, jeśli chodzi o PKB, na ostatnie 5 kwartałów 3 były spadkowe, roczna dynamika również jest pod kreską. Produkcja przemysłowa notuje kolejne ujemne odczyty, widać problemy ze sprzedażą detaliczną, a do tego sentyment jest po prostu fatalny − komentuje Krzysztof Adamczak, analityk walutowy InternetowyKantor.pl.
Stagflacja faktem
Argumenty wymienione przez eksperta to składowe stagflacji. Może ona skutkować m.in. spadkiem wartości waluty krajowej, wzrostem bezrobocia i ogólnym wzrostem cen. − Czy grozi nam stagflacja? Można powiedzieć, że zdecydowanie nie – mierzymy się z nią już od pewnego czasu, a fakt, że nie nazywamy rzeczy po imieniu, tego nie zmienia. Z plusów na pewno trzeba docenić rynek pracy, który daje jeszcze nadzieję, że uda się wyrwać z tej spirali relatywnie szybko. Kiedy i on zacznie przechodzić turbulencje, będziemy mieć naprawdę poważne kłopoty − dodaje Adamczak.
Eksperci zgodnie podkreślają, że obecna sytuacja wymaga uważnego monitorowania oraz podjęcia działań, które pomogą odbudować zaufanie inwestorów oraz stabilizację polskiej waluty. Jak będą wyglądać kolejne ruchy władz monetarnych przed wyborami? Na to nie ma jednoznacznej odpowiedzi − już nie raz rynki zostały zaskoczone.
Źródło informacji: PAP Media Room
Dodaj komentarz