Menu

Menu

Alfa Group – nie ścigamy się w obniżaniu cen

Rozmawiamy z kierownictwem Alfa Group, firmy zajmującej się ochroną osób i mienia, Sławomirem Jaworskim, prezesem zarządu głównej spółki Alfa i Michałem Sękiem, prezesem zarządu Alfa Group firmy wchodzącej w skład grupy ALFA.

Jak powstała spółka Alfa Group?
Sławomir Jaworski, prezes zarządu głównej spółki Alfa

Sławomir Jaworski, prezes zarządu głównej spółki Alfa

Sławomir Jaworski: Był 2005 rok. Odszedłem z wydziału antyterrorystycznego, w którym pracowałem kilka lat. Całe życie zajmowałem się ochranianiem i zabezpieczaniem różnych miejsc i osób o zróżnicowanym stopniu zagrożenia. Nie widziałem się w innej branży niż ochroniarska.

Na początku było trudno, bo musieliśmy zdobyć klientów, stworzyć swoje portfolio oraz rynek. Z uwagi na fakt, iż nie jestem urodzonym handlowcem, udawało mi się to z różnym skutkiem, na pewno nie tak jak bym chciał. Myślę, że momentem przełomowym dla rozwoju firmy było poznanie Michała Sęka, obecnie mojego najbliższego współpracownika i prezesa zarządu jednej z najważniejszych moich firm, która specjalizuje się w optymalizacji kosztów ochrony i zabezpieczenia mienia dużych podmiotów gospodarczych.

Jaki jest zakres państwa usług?

Michał Sęk: Zajmujemy się głównie ochroną fizyczną obiektów. Sprzedajemy usługi dla powierzchni magazynowych, centrów logistycznych, w tym się specjalizujemy. Na niektórych obiektach ochrona fizyczna musi być i nie jest tak, że w każdym wypadku technika może wyprzeć człowieka, bo tak się nie stanie. Natomiast w miejscach, gdzie można ograniczyć koszty pracownicze, uzupełniamy usługę technologią po to, żeby zapewnić jak najwyższą jakość. Sama Alfa Group od około 15 miesięcy wzrosła pod względem liczby pozyskanych obiektów o około 200 procent. Nie jesteśmy już małą, ale średnią firmą, obecną na dwóch rynkach: lubelskim i warszawskim.

Rynek ochroniarski jest bardzo nasycony. Czym konkurujecie z innymi firmami?
Michał Sęk, prezes zarządu Alfa Group

Michał Sęk, prezes zarządu Alfa Group

Michał Sęk: Nie stajemy w szranki z małymi firmami. Nie ścigamy się w obniżaniu cen, bo jeżeli cena jest niska, jakość też będzie taka i nie ma się co czarować, że będzie inaczej. Chcemy dawać jakość premium, na odpowiednim poziomie. Już teraz obawiają się nas najwięksi gracze, gdyż powoli się do nich zbliżamy. Zatrudniamy wykwalifikowanych managerów, którzy dbają o wysoki poziom usług, satysfakcję klientów.

Sławomir Jaworski: Optymalizujemy koszty, ale nie niską stawką, a nowoczesnymi technologiami, np. monitoringiem wizyjnym, inteligentną analizą obrazu, wirtualną recepcją, kamerami z termowizją czy wideo obchodami. My już to mamy! Ostatnio zamiast 16 kamer zainstalowaliśmy 3 kamery z termowizją. Obecnie tego typu rozwiązania będziemy wprowadzać na wysypiska śmieci i do zakładów komunalnych, które na bieżąco będziemy monitorować.

Kiedyś firmy ochroniarskie kojarzyły się z robotnikiem, który obchodzi plac budowy albo panem siedzącym w budce. Dziś takie przedsiębiorstwa stawiają na nowe technologie, wykorzystują nowe możliwości techniczne. Czy przyszłością rynku ochroniarskiego jest zastąpienie czynnika ludzkiego techniką? 

Sławomir Jaworski: My uważamy, że jest to przyszłość. Po pierwsze wiąże się to z optymalizacją kosztów ochrony. Na naszym polskim rynku koszty pracownicze każdego roku w dużej mierze wzrastają, co podnosi koszt zabezpieczenia mienia na obiektach. My wychodzimy naprzeciw naszym klientom, stosując zaawansowaną technologię monitorującą przy ograniczeniu udziału człowieka do podejmowania kluczowych decyzji dotyczących na przykład alarmów. Dzięki temu w ogólnym rozrachunku, mimo początkowej inwestycji w urządzenia, koszt usługi diametralnie się obniża. Już po roku można mówić o zwrocie inwestycji i obniżeniu kosztów do 50–60 procent w porównaniu do ochrony prowadzonej przez człowieka.

Rokrocznie organizują państwo duży firmowy event. Jaki jest jego cel?

Sławomir Jaworski: Zapraszamy naszych obecnych i potencjalnych klientów, aby zaprezentować im najnowszą technologię związaną z monitoringiem wizyjnym i monitorowaniem sygnałów alarmowych. Przy okazji pozwalamy naszym gościom poczuć dreszczyk emocji. Służy do tego tor do dynamicznego strzelania z broni krótkiej i długiej. Oczywiście nad wszystkim czuwają doświadczeni instruktorzy.

Michał Sęk: Tego typu spotkania odbywają się cyklicznie od trzech lat. Również na przyszły rok planujemy podobne wydarzenie. Częściowo znamy już program. Zaprezentujemy wtedy nasze nowe dziecko – platformę monitorowania wizyjnego z możliwością zainstalowania lądowiska dla drona i jego wykorzystania.

Rozmawiał Mariusz Gryżewski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.