Menu

Menu

Aleksander Pawlak – Pandemia okazała się korzystna dla złota

Najpiękniejsze w złocie jest to, że na koniec dnia ważne jest, ile gramów się posiada. Forma jest drugorzędna – mówi Aleksander Pawlak Prezes Zarządu Tavex sp. z o.o.

Aleksander Pawlak Prezes Zarządu Tavex sp. z o.o.

Aleksander Pawlak Prezes Zarządu Tavex sp. z o.o.

Czy pandemia wpłynęła na zainteresowanie inwestycjami w metale szlachetne?

Aleksander Pawlak − Pandemia na nowo uzmysłowiła nam, że istnieje taki produkt inwestycyjny, jak złoto, mimo że jest on na rynku dostępny od 50 lat. Nasze społeczeństwo powoli się tego uczy, a pandemia bardzo przyspieszyła tę naukę. Widząc znikomy zysk na lokatach, ludzie zaczęli szukać bezpiecznych alternatyw. Tak trafiają na złoto. Pandemia okazała się dla kruszca bardzo korzystnym zjawiskiem.

Coraz częściej słyszy się również o państwach, które inwestując w złoto, tworzą rezerwy finansowe. Czy to zjawisko ma szansę się upowszechnić?

Aleksander Pawlak − Jeśli chodzi o banki centralne, trzeba wspomnieć w tym kontekście o kilku kwestiach. Po pierwsze grupa państw, które nie sprzyjają Stanom Zjednoczonym, z Rosją i Chinami na czele, ze względów politycznych odchodzi od rezerw dolarowych, nie chcąc finansować amerykańskiego długu. Banki centralne tych państw coraz częściej decydują się na większe zakupy złota. Inna grupa, w którą wpisuje się polityka Narodowego Banku Polskiego, wzmacnia udział złota w rezerwach państwa – docelowo do poziomu 15−20 proc., co jest dobrze postrzegane na rynkach. Banki centralne mają z tyłu głowy, że obligacje amerykańskie nie są najlepszym wyborem. Z tego względu złoto jako naturalny składnik rezerw krajowych dodatkowo zyskuje na znaczeniu.

Czy przeciętny Polak też skłania się ku inwestycjom w złoto, obserwując sytuację rynkową?

Aleksander Pawlak − Mówiąc o inwestycjach indywidualnych, ważne jest przede wszystkim to, żeby złoto w ogóle pojawiało się w planach oszczędnościowych społeczeństwa. Według szacunków w minionym roku w Polsce sprzedało się ok. 10 t złota, co daje wartość 2,5 mld zł. Nawet jeśli przyjmiemy, że jest to kwota zaniżona, to w porównaniu z pieniędzmi, które leżą w depozytach bankowych i przekroczyły bilion złotych, wciąż są to inwestycje marginalne. Jednocześnie segment ten dynamicznie się rozwija. Co piąty Polak jest zainteresowany inwestowaniem w złoto, ale podkreślmy, że zainteresowanie nie zawsze przekłada się na zakup. Lwia część klientów, którzy się do nas zgłaszają w ostatnim czasie, nie bardzo odnajduje się w kupnie złota, bo robi to po raz pierwszy. Mówi się, że 10−15 proc. każdego portfela powinny zajmować inwestycje w fizycznym złocie. Ten, kto namawia do tego, żeby była to całość oszczędności albo nawet połowa, szarżuje. Niemniej część, o której mówię, jest bezpieczna i opłacalna. Złoto dla przeciętnego Kowalskiego jest zabezpieczeniem na wypadek, gdy inne inwestycje będą szły źle. Fizyczne złoto będzie wówczas w cenie.

Czy sprzedać złoto, gdy potrzebuje się szybkiej gotówki, jest równie łatwo jak kupić?

Aleksander Pawlak − Niewiele jest przykładów szybszej gotówki niż fizyczne złoto. Gotówkę dostaje się od ręki, w przeciwieństwie do sprzedaży akcji, gdzie proces jest wydłużony w czasie. Co ważne, różnica między skupem a sprzedażą na najpopularniejszych monetach bulionowych waha się od 3 do 5 proc. Jest to porównywalne ze stawkami za wejście w fundusze inwestycyjne.

Lepiej inwestować w sztabki czy w monety?

Aleksander Pawlak − To akurat nie ma większego znaczenia. Najpiękniejsze w złocie jest to, że na koniec dnia ważne jest, ile gramów się posiada. Forma jest drugorzędna. Łańcuszki przegrywają ze sztabkami tym, że są dużo droższe w zakupie. Sztabki polecamy w przypadku małych i bardzo dużych inwestycji, a monety dla średnich inwestorów. Jeśli ktoś planuje kupować regularnie złoto za stosunkowo niewielką sumę rzędu 250 zł, najlepszym wyborem będzie sztabka. Jeżeli natomiast ktoś chciałby przeznaczyć jednorazowo na zakup złota ok. 7 tys. zł, lepsza będzie moneta o masie uncji. Dla klientów zainteresowanych dużymi transakcjami – powiedzmy za milion złotych − optymalnym rozwiązaniem będą duże, kilogramowe sztabki. Z uwagi na koszt bicia małych i dużych sztabek taniej jest zainwestować w tę formę złota. Za monetami przemawia z kolei duża płynność – uncjowa moneta będzie trochę droższa w przeliczeniu na gram, ale w skupie dostaniemy za nią więcej niż za złoto w sztabce.

Od dłuższego czasu kurs złota rósł. Czy ta tendencja się utrzyma? Osiągnie 2 tys. dolarów?

Aleksander Pawlak − Staramy się unikać jednoznacznych deklaracji. Wszelkie prognozy przypominają tu wróżenie z fusów, ponieważ rynek złota jest manipulowany. Faktem są kary liczone w setkach milionów dolarów, a nikt nie ponosi za to realnej odpowiedzialności Ma to zmienić wejście w życie regulacji Bazylea III. Jednocześnie manipulacja rynkiem jest de facto korzystna dla inwestujących w fizyczne złoto. Wszystkie manipulacje kiedyś się kończą, a gdy i te się skończą, ci, którzy posiadają fizyczne złoto, będą mocno do przodu.

Pułap 2 tys. jest w dużej mierze kwestią psychologiczną. Osiągnięcie tej wartości jeszcze bardziej nagłośniłoby i upowszechniło inwestycje w złoto. Obecny poziom ok. 1800 dolarów jest bezpieczny dla inwestycji w złoto. Kiedy – i czy w ogóle − padnie 2 tys.? Nie podejmę się spekulacji. Rynek jest dość nieprzewidywalny – może do tego dojść za miesiąc albo za 2 lata.

Jak najbezpieczniej przechowywać złoto?

Aleksander Pawlak − Wariantów jest kilka, ale najlepiej mieć złoto koło siebie. Kilogramowa sztabka wielkości smartfona jest warta ćwierć miliona złotych. O ile nie widzę powodu, a wręcz przestrzegam przed tym, żeby rozpowiadać, ile złota ma się w posiadaniu i gdzie się je przechowuje, to nie widzę też powodu, żeby nie trzymać rozsądnych ilości złota w domu. W końcu często mamy przedmioty o porównywalnej wartości, a przed domem parkujemy znacznie droższe auta. Oczywiście przy większych inwestycjach są rozwiązania warte rozważenia, choćby skrytki bankowe lub sejfy montowane w domach.

A co ze złotem niefizycznym? Czy warto zdecydować się na udział w inwestycjach wyłącznie na papierze?

Aleksander Pawlak − Są fundusze inwestycyjne, które dają nam ekspozycję na firmy wydobywające złoto albo podmioty handlujące złotem. Takim inwestycjom bliżej do rynku akcyjnego ze względu na ryzyko, jakie się wiąże z taką lokatą kapitału. Kupno złota, którego nie widzimy, bo jest przechowywane np. za granicą, sprowadza się w gruncie rzeczy do zaufania. W przypadku takich lokat majątku byłbym ostrożny. Trzeba mieć z tyłu głowy czarne scenariusze, np. cypryjski, gdzie nagle dostęp do kont został odcięty. To dzieje się nawet w skali państw. Kilka lat temu kiedy Wenezuela chciała odzyskać rezerwy złota z banku w Londynie, transport został wstrzymany na podstawie politycznych kryteriów. O ile powody takich działań mogą być różne, skutek jest równie niepożądany.

Czy srebro też warto rozważyć jako inwestycję?

Aleksander Pawlak − Srebro jest raczej metalem przemysłowym niż inwestycyjnym, przez co jest bardziej podatne na globalną huśtawkę gospodarczą. Trzeba też mieć świadomość, że w Polsce srebro jest obłożone podatkiem 23 proc. VAT, co znacznie uszczupla inwestycję już na starcie. Uncjowa srebrna moneta to wydatek 120−150 zł, więc niezbyt odczuwalny dla budżetu. W efekcie tego rodzaju inwestycja jest dostępna dla większej części społeczeństwa. Niemniej w ostatnim czasie popyt na monety gwałtownie wzrósł i na rynku po prostu brakuje srebrnych monet. Aktualnie mennice pracują na alokacjach, a więc podają, ile monet możemy kupić, i nie są w stanie dostarczyć więcej. Problem ten nie dotyczy większych sztabek. Rynek srebra jest tak płytki, że pojawienie się na nim kilku lub kilkunastu miliardów dolarów w dobrym momencie mocno by nim zatrzęsło. Inwestycje w srebro są zatem obarczone większym ryzykiem.

Jeśli chodzi o metale szlachetne, to inwestycyjnie w grę wchodzą jeszcze platyna i pallad, ale są one raczej marginalne, głównie z tego względu, że ich wartość jest mocno powiązana z rynkiem technologicznym i motoryzacyjnym. Traktowałbym je raczej jako ciekawostki inwestycyjne niż pewny pomysł na lokowanie kapitału i pomnażanie majątku.

Jak pan postrzega nowe złoto w postaci bitcoinów?

Aleksander Pawlak − Osobiście nigdy nie zainwestowałbym w bitcoina z tego samego powodu, dla którego nie zainwestowałbym w Iphona 4, w filmy fotograficzne czy rozwiązanie technologiczne na zasadzie przechowywania oszczędności. Po czasie nie są one nic warte. W przypadku bitcoina nie mamy żadnej gwarancji, że za tydzień grupa studentów nie ogłosi, że wymyśliła nowego, lepszego bitcoina.

Jeśli chodzi o kryptowaluty, to użyję analogii do tablicy Mendelejewa – ta jest stała, pierwiastków nam nie przybędzie, podczas gdy stale pojawiają się nowe kryptowaluty. Dlatego jeśli mowa o oszczędnościach, jestem sceptyczny wobec takich inwestycji. Mogą się one sprawdzić w rozliczeniach, tego nie wykluczam.

Czy fizyczne złoto jest dostępne od ręki?

Aleksander Pawlak − U profesjonalnych dilerów jest dostępne od ręki. Nawet podczas najostrzejszego lockdownu bez najmniejszego problemu można było kupić u nas złoto inwestycyjne za gotówkę.

Czy sprzedaż monet historycznych jest równie bezproblemowa?

Aleksander Pawlak − Tak, monety historyczne są bardzo ciekawą pozycją w obszarze inwestycji. W obrocie są m.in. brytyjskie suwereny, francuskie monety o nominale 20 franków, rosyjskie rublówki. Są one warte tyle, ile zawarte w nich złoto. Są o tyle wdzięczną inwestycją, że odpada w nich koszt bicia, bo monety te od dekad są w obiegu. Pojedyncze monety w danych rocznikach nabierają wartości numizmatycznej, ale na tym trzeba się znać. Nasza firma traktuje te monety zbiorczo – tak samo płacimy za każdy egzemplarz, niezależnie od rocznika.

Historyczne monety są w tym kontekście bardzo na czasie, świetnie pokazują, jak bardzo złoto jest ekologiczne, będąc w obiegu i zachowując wartość na przestrzeni lat. Mimo wszystko ten rodzaj inwestycji jest praktykowany okazjonalnie, zwłaszcza na prezent w okresie ślubnym albo na chrzest. Może to być fajny początek przygody kolekcjonerskiej. Osobiście polecałbym monety historyczne pasjonatom, bo nie każdy diler się na nich zna i może być problem ze sprzedażą.

Na co powinien zwrócić uwagę nabywca złota, zwłaszcza debiutant, aby nie pokusić się na podróbkę?

Aleksander Pawlak − Uważam, że na polskim rynku oszustwa są rzadsze, niż można o tym usłyszeć. Środowisko się sprofesjonalizowało, jest przynajmniej kilku poważnych graczy, których mógłbym polecić. Ważne, żeby kupować złoto dostępne od ręki, które leży w skarbcu u dilera. Nie warto wystawiać się na dodatkowe ryzyko związane z oczekiwaniem. Dobrze jest też zawczasu porównać ceny u kilku dilerów, porozmawiać z nimi, aby się poradzić.

Co przemawia za wyborem pańskiej firmy?

Aleksander Pawlak − Tavex powstał w 1991 r. w Estonii. W tym roku firma obchodzi 30-lecie i wciąż ma tego samego właściciela, więc wiemy, co robimy. Zajmujemy się gotówkową wymianą walut w 9 krajach, przy czym naszą specjalizacją są „egzotyczne” waluty, np. z rynków azjatyckich czy południowoamerykańskich. Wyjeżdżając do Wietnamu, Tajlandii czy Brazylii, można u nas kupić od ręki pieniądze na bieżące wydatki. Niestety w wyniku pandemii biznes ten mocno ucierpiał, podobnie jak cała turystyka, z którą jesteśmy w symbiozie. Równolegle zajmujemy się przekazami pieniężnymi oraz złotem inwestycyjnym i ten segment jest obecnie kluczowym filarem działalności firmy.

Mamy w Polsce 4 placówki: w Gdyni, w Katowicach i 2 w Warszawie, a jeszcze w tym roku planujemy otwarcie kolejnej. Co ciekawe spośród rynków, na których jesteśmy obecni, Polska jest liderem pod względem kupna złota. Ludzie są coraz bardziej sceptycznie nastawieni do banków i ich ofert. Alternatywna inwestycja w postaci złota jest tym, czego szukają. Ponadto, jak wspomniałem, rynek złota w Polsce jest coraz bardziej profesjonalny, co pozwala na bezpieczny start amatorom, a dużym inwestorom na powrót na polski rynek, co do niedawna było niemożliwe. A pamiętajmy, że im większy wolumen, tym lepsze warunki na rynku. My dynamicznie rośniemy bez zadłużenia zewnętrznego. Tylko w I kwartale br. w Europie sprzedaliśmy ponad 2 t złota.

Rozmawiał Mariusz Gryżewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.