Menu
Siedlisko Milachowo
Menu

Lekka zadyszka

A collage of photos about finance theme - blue toneWskaźnik PMI, obrazujący przyszłą koniunkturę, spadł w lipcu bieżącego roku do 49,4 pkt. z 50,3 pkt. w czerwcu. HSBC PMI Polskiego Sektora Przemysłowego to złożony wskaźnik, opracowany w celu zobrazowania kondycji gospodarki. Jest on kalkulowany na podstawie pięciu subindeksów: nowych zamówień, produkcji, zatrudnienia, czasu dostaw i zapasów. Każda wartość głównego wskaźnika powyżej 50 pkt. oznacza ogólną poprawę warunków w sektorze. Uzyskany ostatnio wynik oznacza, że z fazy wzrostu weszliśmy w fazę lekkiego spowolnienia

„Maleje optymizm przedsiębiorców. Saldo pytania dotyczącego ogólnej kondycji gospodarki zmalało, także przewidywania na najbliższą przyszłość formułowane są z coraz większą ostrożnością” – napisano w komentarzu.
Z raportu wynika, że głównym czynnikiem, który w lipcu wpłynął na pogorszenie sytuacji w sektorze przemysłowym, był spadek liczby nowych zamówień. Tempo tego spadku było najszybsze od kwietnia 2013 roku. „Zamówienia eksportowe wpłynęły na liczbę całkowitych nowych zamówień, ponieważ eksport zmalał trzeci miesiąc z rzędu i to w najszybszym tempie od października 2012 roku” – wynika z przeprowadzonych badań. A to oznacza, że spodziewane kłopoty związane z sytuacją zewnętrzną i zawirowaniami politycznymi są już faktem. Polska gospodarka dostała lekkiej zadyszki.

Liczmy na siebie

– Tegoroczny wzrost gospodarczy będzie bardziej opierał się na popycie krajowym, niż na popycie zagranicznym – powiedział minister finansów Mateusz Szczurek. Jego zdaniem, wkład eksportu we wzrost gospodarczy obniży się o 0,5 pkt proc. To na szczęście będzie w pełni rekompensowane – widać to po danych, które obserwujemy na co dzień – nieco wyższymi inwestycjami prywatnymi. Bardzo budująco wyglądają też wskaźniki zatrudnienia – mówił szef MF w Programie I Polskiego Radia.
Uznał, że jest to ewidentny efekt tego, co się dzieje za naszą wschodnią granicą, a także nieco wolniejszego ożywienia gospodarczego w Europie Zachodniej. Odpowiedzią MF na niepewności związane ze wzrostem gospodarczym oraz napięciami geopolitycznymi jest m.in. szybsze finansowanie potrzeb pożyczkowych oraz ostrożne założenia budżetowe.
Zakupy detaliczne rosną w Polsce nieznacznie (około 2 proc. rok do roku). Konsumenci, jak dowodzą badania, zachowują jednak optymizm i nie zamierzają ich ograniczać. Rosną też płace (około 3 proc.), co przy śladowej inflacji, a może nawet okresowej deflacji, daje rodakom szanse na zwiększenie zakupów. Podobnie działa malejące bezrobocie. Wszystkie te wskaźniki są optymistyczne, ale jeszcze nie zapowiadają silnego bodźca rozwojowego. Nie ma się czemu dziwić, gdy globalna gospodarka jest coraz bardziej rozchwiana, a przyszłość niepewna.

Jabłkiem w Putina

Rosja to był do niedawna największy eksporter polskich jabłek. Co roku sadownicy sprzedawali ich na wschód więcej, a 2013 rok był rekordowy. Teraz – wobec odwetu Rosji za nałożone na nią sankcje – nasi producenci muszą się martwić o to, gdzie swoje, najlepsze w Europie jabłka sprzedadzą.
– Coś za coś. Nie ma się co dziwić stronie rosyjskiej – próbuje tłumaczyć całą sytuację minister rolnictwa Marek Sawicki, który twierdzi, że na odpowiedzieć wschodniego sąsiada nie trzeba było długo czekać. To jednak oczywiście nie uspokaja sadowników znad Wisły, którzy jabłek produkują mnóstwo i w ostatnich latach zdecydowali się w większości na ich eksport do Rosji, gdzie zmierzało ponad 50 proc. eksportu tych owoców. W ubiegłym roku było ich łącznie 677 tys. ton, a zarobek ze sprzedaży przekroczył 250 mln euro.
Minister Sawicki przekonał Komisję Europejską, że skoro jesteśmy ofiarą restrykcji z powodów politycznych, nasi sadownicy powinni otrzymać unijne wsparcie. Jednym ze sposobów jego udzielenia może być sfinansowanie przez UE skupu nadwyżek owoców i przeznaczenie ich na cele społeczne – np. dożywianie dzieci w szkołach i placówkach opiekuńczych, a także chorych w szpitalach. Pojawił się też inny pomysł, który będzie można zrealizować bez udziału Unii. Producenci apelują, żeby każdy Polak jadł co najmniej jedno jabłko dziennie. Wtedy nadwyżki same znikną. Jest więc patriotycznym obowiązkiem konsumowanie jabłek. Każde z nich to cios w Putina i jego wredną politykę.

Szansa na poprawę

Scenariusz, że nadchodzi spowolnienie gospodarcze, obstawia nie tylko minister finansów czy prezes Narodowego Banku Polskiego, ale także ekonomiści i bankowcy. Taki rozwój sytuacji bierze też pod uwagę coraz większa część analityków. Wszyscy jednak zakładają, że to spowolnienie chwilowe, a pod koniec roku znów będziemy rosnąć coraz szybciej.
Sytuacja ekonomiczna w sektorze przedsiębiorstw stopniowo się poprawia. Prognozy na III kwartał są nieco bardziej optymistyczne niż na drugi, pogorszyły się natomiast prognozy średniookresowe – wynika z najnowszego raportu NBP. Już trzeci kwartał z rzędu więcej firm planuje wzrost zatrudnienia niż jego redukcję.
Lepiej od sektora przemysłowego radzi sobie budowlanka. Jej produkcja była w czerwcu 8 proc. wyższa niż przed rokiem i o 16,9 proc. wyższa w porównaniu z majem tego roku. „W stosunku do czerwca ubiegłego roku wzrost poziomu zrealizowanych robót odnotowano w jednostkach zajmujących się budową obiektów inżynierii lądowej i wodnej (o 24,7 proc.) oraz robotami specjalistycznymi (o 14,2 proc.)” – poinformował Główny Urząd Statystyczny.

Większość analityków zachowuje spokój, a część nawet optymizm. Instytut Badań Rynku Konsumpcji i Koniunktur prognozuje na przykład, że dynamika wzrostu produktu krajowego brutto w 2014 roku wyniesie 3,4 proc., a w 2015 roku tempo wzrostu gospodarczego przyspieszy do 3,7 proc. Zdaniem Instytutu, eksport w 2014 roku wzrośnie o 3,9 proc., a w 2015 roku o 5,6 proc.
„W latach 2014–2015 rolę czynnika dynamizującego PKB przejmie popyt wewnętrzny: przede wszystkim konsumpcja indywidualna, napędzana wzrostem dochodów realnych i inwestycje, dokonywane pod wpływem oczekiwanego wzrostu konsumpcji oraz niskiej stopy procentowej. W 2015 roku dodatkowym impulsem wzrostu tych kategorii powinno być widoczne już działanie mnożnika inwestycyjnego” – napisano w raporcie IBRKiK.

Czy projekcja inflacyjna Narodowego Banku Polskiego skłoni Radę Polityki Pieniężnej do obniżki stóp procentowych? Od roku są one na rekordowo niskim poziomie 2,5 proc., ale bardzo niską mamy też inflację, natomiast bezrobocie utrzymuje się wciąż na dość wysokim poziomie. Tempo wzrostu PKB o 3,5 proc. też specjalnie nie zwala z nóg. Dlatego trwa spór o to, czy obniżać dalej stopy procentowe, aby pobudzić gospodarkę, czy już ich nie obniżać, bo przesadzimy
Rada Polityki Pieniężnej znana jest z ostrożności. Raz to wychodzi nam na dobre, innym razem jest czynnikiem, hamującym wzrost. Potrzebne są bardziej śmiałe decyzje, czyli cięcie stóp. Tak robią inni, np. Rezerwa Federalna USA czy Europejski Bank Centralny i dobrze na tym wychodzą.

Maciej Otrębski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.