Statki z Azji pływają przez Cieśninę Ormuz mimo jej zamknięcia
Zamknięcie przez Iran Cieśniny Ormuz wywołało wstrząs na światowym rynku paliw. Donald Trump stawia kolejne ultimata i próbuje zachęcić kraje NATO do udziału w próbach odblokowania tego ważnego szlaku. Tymczasem – jak podaje na swoim portalu brytyjska telewizja BBC – największe kraje Azji wchodzą w układy z Teheranem, by umożliwić swoim jednostkom swobodny przepływ.

Kraje Azji Wschodniej są szczególnie uzależnione od dostaw ropy z rejonu Zatoki Perskiej, dlatego chętnie porozumiewają się z Iranem w sprawie przepływu ich statków. Blokada Cieśniny Ormuz w odpowiedzi na amerykańsko-izraelski atak na Iran stanowi poważne zagrożenie dla światowej gospodarki, ponieważ przechodzi przez nią jedna piąta światowego zaopatrzenia w energię. Nic więc dziwnego, że różne kraje próbują uniknąć jej skutków.
Donald Trump stwierdził, że Ameryka nie potrzebuje bliskowschodniej ropy, ale jednocześnie zachęca inne kraje, by wysłały do Cieśniny swoje okręty wojenne w celu jej odblokowania. Kraje Azji idą raczej na układy z Teheranem. W ostatnim czasie dołączyły do nich między innymi: Pakistan, Indie i Filipiny. Również Chiny przyznały, że ich statki mogą korzystać z Cieśniny Ormuz.
Trudno w tej chwili powiedzieć – pisze BBC – jaka jest skala i trwałość tych porozumień? Nie wiadomo, czy porozumienie dotyczy wszystkich statków pływających pod daną banderą? Wiadomo jedynie, że kraje zależne od dostaw z Zatoki Perskiej muszą wchodzić w jakieś porozumienia z Iranem, żeby nie dopuścić do poważnego kryzysu energetycznego.
Wiadomo, że najnowsze porozumienie z Filipinami zostało ustalone na skutek rozmowy telefonicznej – pisze BBC. Kraj importuje 98 procent ropy z Bliskiego Wschodu. Nic więc dziwnego, że po rozpoczęciu konfliktu cena paliw na Filipinach wzrosła dwukrotnie.
Dla kogo otwarta jest Cieśnina Ormuz?
Teheran twierdzi, że Cieśnina Ormuz jest otwarta dla wszystkich krajów z wyjątkiem Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników. Tymczasem Filipiny uznawane są za sojusznika USA. Jak twierdzi cytowany przez BBC Roger Fouquet z Energy Studies Institute, National University of Singapore może to oznaczać, że „Iran jest otwarty na współpracę”. Może też oznaczać, że zamknięcie Cieśniny dotyczy wyłącznie amerykańskich sojuszników zaangażowanych w konflikt.
Wiele krajów azjatyckich próbuje porozumieć się w sprawie możliwości korzystania z zablokowanej drogi morskiej. Pakistan oświadczył 28 marca, że Iran zgodził się przepuścić jego 20 statków. Bez ograniczeń mogą natomiast przepływać statki pod Indyjską banderą. Przez cieśninę przepłynął też japoński statek z ładunkiem skroplonego gazu. Miał on irańskie gwarancje bezpieczeństwa.
Przez Cieśninę przepłynęło również kilka statków malezyjskich. Jak powiedział malezyjski minister transportu Anthony Loke, umożliwiły to dobre relacje dyplomatyczne z Teheranem. Dwie trzecie malezyjskiego importu ropy pochodzi z rejonu Zatoki Perskiej.
Chiny, będące największym importerem irańskiej ropy, potwierdziły tydzień temu, że niektóre ich statki przepłynęły cieśninę, choć nie ma konkretnych informacji co do ich liczby. Wiadomo jedynie, że – mimo wojny i amerykańskich sankcji – Iran dostarczył Chinom wiele milionów baryłek ropy. Chiny uchodzą za sojusznika Iranu i – wraz z Pakistanem – apelują o zakończenie konfliktu.
Oficjalnie nie wiadomo, jakie są warunki stawiane przez Teheran krajom chcącym korzystać z przejścia w Cieśninie? Nie wiadomo również, czy wiąże się to z opłatami i jaka jest ich wysokość? (W mediach krąży informacja o kwocie 1 – 2 mln USD za statek.)
Nie wiadomo również, jakie będą skutki częściowego otwarcia zatoki dla innych krajów. Możliwe, że część z nich spróbuje użyć bander krajów, których nie obejmują ograniczenia. Obecnie wiele tankowców pływa pod banderami Panamy i Wysp Marshalla, co nie zapewnia im bezpiecznego przepływu.
Sytuacja w Zatoce zmienia się z dnia na dzień. Podobnie zmieniają się deklaracje Donalda Trumpa. Trudno więc obecnie przewidzieć jej wpływ na rynek paliw.
Wojciech Ostrowski

























Dodaj komentarz