Zburzyć Pałac Kultury? Ile to będzie kosztować?
Politycy znów chcą zburzyć Pałac Kultury. To będzie dość trudne zadanie i zapewne zakończy się tak jak przy poprzednich próbach. Mniej więcej w roku 1991 zaczęła się ogólnonarodowa dyskusja nad zagospodarowaniem terenu wokół daru Związku Radzieckiego. Wtedy jeszcze wokół stały słynne “szczęki”, czyli budki, w których odbywał się handel bazarowy. Wielkiego bazaru pod Pałacem już nie ma, a dyskusje o zagospodarowaniu trwają nadal, chociaż minęło już ćwierć wieku.
Pomysły, by zburzyć Pałac Kultury pochodzą zarówno z PO, jak i z PiS. W obu partiach niektórzy politycy traktują budynek jako symbol zniewolenia narodu przez Moskwę. Nikt nie pomyślał, że to rzadki u nas przykład architektury socrealistycznej i kiedyś ludzie będą płacić za zobaczenie tego śladu historii.
A może Pałac wystarczy tylko przechrzcić? W toaletach centrum handlowego Złote Tarasy mieszczącego się po drugiej stronie ulicy umieszczono informacje o głównych zabytkach Warszawy. W jednej z nich można przeczytać, że Pałac Kultury i Nauki w Warszawie to przykład architektury w stylu Art deco. I dzięki temu prostemu zabiegowi obiekt przestał być kojarzony z jakimś tam socjalizmem, Stalinem i nie wiadomo czym jeszcze? Stał się typowym przykładem sztuki zachodniej.
Jak zauważa portal NOIZZ słynny warszawski Pekin – obok symbolizowania zniewolenia narodu – pełni również różne użyteczne funkcje. Mieszczą się tam 4 teatry: Dramatyczny, Lalka, Studio i 6 Piętro. Ponadto swoje siedziby znalazły w nim: Muzeum Ewolucji, Muzeum Techniki, Kinoteka, kilka szkół wyższych, Polska Akademia Nauk, Pałac Młodzieży i wiele innych instytucji. Iglica Pałacu służy jako nadajnik radiowy i telewizyjny.
Żeby zburzyć Pałac Kultury trzeba najpierw sporo zainwestować
Wszystkie podmioty działające w Pekinie, z których wiele stanowią instytucje państwowe i samorządowe, trzeba będzie najpierw stamtąd wyprowadzić. Oznacza to w wielu przypadkach znalezienie dla nich lub budowę nowych siedzib. Portal próbował ustalić, jakie pomysły na zastąpienie Pałacu mają inicjatorzy jego zburzenie? Ani Radosław Sikorski z PO, ani Paweł Ukielski były prezes IPN nie umieli odpowiedzieć na to pytanie.
Ostatnio o zburzeniu mówili ministrowie rządu Piotr Gliński i Mateusz Morawiecki, ale i oni nie podali żadnych konkretnych rozwiązań. Może więc okazać się, że i tym razem pomysł, by zburzyć Pałac Kultury spali na panewce. Zresztą dzisiejsi inicjatorzy pomysłu nie mają kompetencji, by go zrealizować. W tej chwili budynkiem zarządza miejska spółka, więc żeby podjąć taką decyzję, trzeba najpierw wygrać wybory w Warszawie.
Kolejny problem wiąże się z wpisaniem obiektu do rejestru zabytków. Może on być z niego usunięty, gdyby uległ dewastacji w stopniu, który spowodował utratę jego wartości historycznej. To jednak Pałacowi na razie nie grozi. Można jeszcze powołać komisję, która podważy decyzję o wpisie budynku do rejestru zabytków.
Gdyby jednak udało się znaleźć pomieszczenia dla instytucji państwowych i samorządowych mieszczących się w Pekinie, wykreślić go z rejestru zabytków i wybrać władze Warszawy zdeterminowane, by rozebrać Pałac Kultury, wówczas można mówić o kosztach.
NOIZZ podaje, że koszt rozbiórki wyniesie 900 milionów zł. To o ponad 30% więcej, niż warte są działki pod Pałacem. Oblicza też, że gruz powstały po zburzeniu będzie miał około 150 tysięcy m3. Do wywiezienia takiej ilości gruzu potrzebne będzie kilkanaście tysięcy wywrotek. Po zburzeniu pozostanie 200 tysięcy ton gruzu, który trzeba będzie gdzieś składować.
Problemy ze zburzeniem sprawia sama konstrukcja Pałacu Kultury. Jest on wykonany solidnie jak bunkier i w wielu przypadkach niemożliwe będzie burzenie normalnymi metodami. Trzeba zastosować ładunki wybuchowe, co stworzy zagrożenia dla okolicznych budynków i linii metra. Bardziej ekonomiczne jest zatem pozostawienie budynku na swoim miejscu i kasowanie gości za zwiedzanie.
Źródło – NOIZZ

























Przed Laty byłem w Helsinkach. W centrum stoją obok siebie – pomnik cara Aleksandra II, Wielki Sobór Prawosławny, oraz pomnik Marszałka Mannerheima – któremu wybaczono czas wzajemnej sympatii z Hitlerem – taka była potrzeba z punktu widzenia dobrze rozumianego interesu politycznego Finlandii. Dodajmy jeszcze Wielką Synagogę w dzielnicy Kamppi, kościoły luterańskie i pomniejsze cerkwie, a będziemy mieli pełny obraz tolerancyjnego, szanującego swoją historię i inne wartości społeczeństwa, czego nam Polakom serdecznie bym życzył.