Menu
Menu

Trzeba nadążać za rynkiem

Sposób zarządzania musi być powiązany z realną sytuacją rynkową. Dziś należy dbać o ograniczenie kosztów, a co za tym idzie sprawniejszą organizację i odpowiedni dobór kadr, bo ludzie wciąż są w tym procesie najważniejsi – mówi Grzegorz Głasek, prezes zarządu SPS Construction Sp. z o.o.

Grzegorz Głasek

Czy po okresie wysokiej inflacji, wzrostu kosztów finansowania i wahań cen materiałów budowlanych rynek budowlany znów nabrał tempa i wrócił na właściwy kurs?

Grzegorz Głasek: Na pewno obecnie jest znacznie lepszy rynek niż rok wcześniej czy 2 lata temu. Czy można powiedzieć, że wrócił na właściwy kurs? Moim zdaniem tak, choć trzeba zaakceptować, że boom w polskim budownictwie już był. Utrzymanie poziomu produkcji budowlanej, która zawsze jest miernikiem rynku, to bardzo trudne zadanie. Dzisiejszy obraz Polski jest wspaniały, bo mieszkamy w coraz lepszych warunkach, pracujemy w pięknych biurach, jeździmy po dwupasmowych drogach, kupujemy w nowoczesnych galeriach i butikach, chodzimy do muzeów i bibliotek, które są architektonicznymi perełkami. To wszystko cieszy nas jako obywateli kraju, ale jako budowlańców martwi, gdyż perspektywy dla branży nie są najlepsze. Rozwijać się będzie budownictwo energetyczne i kolejowe. Pozostałe branże będą jedynie uzupełnieniem tego, co już zostało wykonane.

Negatywny wpływ na rynek ma również fatalna demografia i niejasna polityka migracyjna. Politycy wiedzą, że w Polsce potrzeba więcej ludzi, ale jednocześnie nie chcą wpuszczać „obcych”. Przy okazji uświadomiłem sobie, że kupowanie 25–30 lat temu polskich firm budowlanych przez zachodnie koncerny nie było przypadkiem. Wówczas w takich krajach, jak Niemcy czy Francja, było już prawie wszystko wybudowane, przedsiębiorstwa z tamtych regionów musiały wkraczać na rynki wschodzące, np. do Polski, nie z sympatii, lecz z powodów biznesowych. Może zatem przyszłością jest ekspansja polskich firm do innych, mniej rozwiniętych i uprzemysłowionych państw? W naszym kraju jest bardzo dużo profesjonalnych, uczciwych i solidnych przedsiębiorstw budowlanych, Warto wykorzystać ten potencjał.

Jakie czynniki będą w najbliższych 2–3 latach najsilniej wpływać na tempo rozwoju rynku mieszkaniowego w Polsce?

Grzegorz Głasek: Decydujące będą trzy czynniki: demografia, zasobność portfeli i… stan techniczny budynków z wielkiej płyty, masowo budowanych w latach 70. i 80. ub.w. Według różnych szacunków w Polsce brakuje od 500 tys. do miliona mieszkań. Oznacza to, że za mniej więcej 5 lat skończy się budowanie mieszkań w naszym kraju. Oczywiście w poszczególnych regionach będzie inaczej. W tzw. Polsce powiatowej praktycznie nic się już nie buduje, w miastach wojewódzkich jeszcze jakoś to działa. Tylko duże miasta, z Warszawą na czele, radzą sobie nieźle.

Szansą na zwiększenie popytu jest na pewno większa liczba ludzi, którzy chcą mieszkać w Polsce. I to będzie miało miejsce, choć prawdopodobnie nie zrównoważy ujemnego bilansu narodzin i śmierci. Ludzie chcą żyć w coraz lepszych warunkach. Będą zamieniali małe mieszkania na większe, a duże na wille, „uruchamiając” rynek mieszkaniowy.

Najistotniejsza będzie jednak żywotność bloków mieszkalnych z wielkiej płyty. Budynki te w założeniu miały służyć przez 50 lat. Od pierwszych osiedli prefabrykowanych minęło już ponad 60 lat, a te nadal są użytkowane. Ostatnio głośno jest o tym, że należy bezwzględnie wymienić instalacje sanitarne i elektryczne. Z punktu widzenia ekonomicznego lepiej byłoby te budynki zburzyć. Wartość robót instalacyjnych w nowych obiektach to ok. 20–25 proc., w zależności od zaawansowania technologicznego. Remont w czynnym budynku kosztuje mniej więcej dwa razy tyle co roboty w nowym. Czy nie lepiej wybudować nowy obiekt, zamiast za połowę wartości mieć wymienione instalacje w starym, który za kolejne 15–20 lat będzie do wyburzenia? Oczywiście jest problem społeczny, polityczny i prawny. Najpierw należy bowiem zapewnić ludziom mieszkania, później zburzyć blokowiska i wybudować nowoczesne apartamenty, które można by świetnie sprzedać. Bloki z wielkiej płyty są przecież zwykle w bardzo dobrych lokalizacjach dużych miast.

Coraz więcej mówi się o zrównoważonym budownictwie, ESG i dekarbonizacji. Które z tych trendów będą pana zdaniem realnie zmieniać sposób projektowania i realizacji inwestycji mieszkaniowych?

Grzegorz Głasek: Wszystkie te trendy zmieniają sposób projektowania i realizacji inwestycji. Idzie to jednak dość powoli, bo dla deweloperów i przyszłych właścicieli mieszkań nadal liczy się głównie cena. Oczywiście jestem za wprowadzeniem tych trendów, i to jak najszybciej, nawet jeśli koszty realizacji budowy byłyby większe o kilka procent. Bo nasza planeta i jej przyszłość są najważniejsze.

Czy wraz ze zmieniającymi się realiami rynkowymi zmieniają się priorytety w zarządzaniu firmą budowlaną, biorąc pod uwagę kwestie ekonomiczne, kadrowe, relacje z inwestorami itp.?

Grzegorz Głasek: Sposób zarządzania musi być powiązany z realną sytuacją rynkową. Dziś należy dbać o ograniczenie kosztów, a co za tym idzie sprawniejszą organizację i odpowiedni dobór kadr, bo ludzie wciąż są w tym procesie najważniejsi. Relacje z inwestorami są równie ważne – w końcu generalny wykonawca i inwestor mają wspólne zadanie: przekazać ludziom mieszkania bardzo dobrej jakości, na miarę ich finansowych możliwości.

Rozmawiał Mariusz Gryżewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.