Menu
  • Menu

    Polski rynek gier wideo wybija się ponad działania z innych krajów Europy

    W tym roku doszło do przełomu. W maju akcje CD PROJEKT RED przebiły swoją wartością do tej pory nienaruszalnego europejskiego giganta na rynku cyfrowej rozrywki – francuski Ubisoft – i przekroczyły 36 miliarda złotych. Warto zaznaczyć, że to więcej niż wartość niejednego polskiego banku!

    rynek gier wideo

    Estymaty sieci przedsiębiorców PwC mówią, że pod koniec zeszłego roku rynek gamingowy i esportowy wart był w Polsce 664 miliony dolarów. Jeżeli kiedykolwiek, w jakiejkolwiek branży Polacy mieli szansę zawojować świat, to teraz nastała ona dla całego obszaru związanego z tworzeniem i obsługą gier komputerowych. Powstał nawet serwis GameIndustry.pl dający przekrojowy wgląd w polski game development, sięgając od międzynarodowych tytanów pokroju wspomnianego CD PROJEKT RED, poprzez potentatów gier mobilnych w szrankach Huuuge Games aż po studia niezależne pełne utalentowanych ludzi, na podobieństwo Ovid Works.

    Zastanówmy się pokrótce z czym wiąże się sukces Polski na arenie międzynarodowej.

    Ku gwiazdom

    Jak to się stało, że w państwie, które często jest pomijane na mapach ekonomicznej historii i które musi radzić sobie z dogonieniem rozwiniętego Zachodu w poziomie jakości życia, rynek związany z rozrywką cyfrową kwitnie w najlepsze i przegania inne szczeble

    przemysłu? Odpowiedzi można doszukiwać się w wielu wątkach – między innymi w dobrze osadzonej w polskiej ekonomii technologii informatycznej – ale polski gaming jest przede wszystkim najlepszym przykładem na to, że poświęcenie, innowacja i pracowitość przynoszą dorodne owoce.

    Za każdym sprzedającym się w milionach egzemplarzy tytułem takim jak Wiedźmin 3 czy Dead Island stoją pot i łzy programistów, grafików, artystów konceptualnych, testerów i całej rzeszy ludzi, którzy dołożyli swoją cegiełkę do stworzenia dzieł sztuki świata gier, zapewniając rozrywkę ludziom globalnie.

    Zaangażowanie twórców może rozkwitać też dzięki cyfrowej dystrybucji gier, która jeszcze paręnaście lat temu była mrzonką Valve’a, a teraz właściwie wypiera już pudełkowe wydawnictwa. Dodatkowym atutem są też modele sprzedaży we wczesnym dostępie oraz kampanie crowdfundingowe, które nie są ograniczone terytorialnie i pozwalają zagranicznym użytkownikom zapewnić zastrzyk środków potrzebny studiom deweloperskim do przetrwania w trakcie przygotowania produktu.

    Nie tylko game-dev

    Oprócz świata gigantów projektowania, tworzenia i wydawania gier pokroju, jest jeszcze wiele innych gałęzi tej branży, w których polskie firmy i spółki rosną w siłę. Nie trzeba chyba nikomu przedstawiać GOG.com, czyli Good Old Games, który stał się znaną wszem i wobec platformą do nabywania gier, które często wypadły spoza mainstreamowej dystrybucji. G2A od 10 lat handluje licencjami i kluczami do gier, a firmie udało się przebrnąć przez wiele fal hejtu i oskarżeń o nieuczciwość, by obecnie zatrważać analityków milionami klientów na całym świecie. Z kolei Skinwallet jest platformą, która pozwala upłynniać przedmioty do gier z platformy Steam, takich jak CS:GO czy Dota 2. A to tylko czubek góry lodowej usług i serwisów, które mają swoje siedziby w Polsce i zasilają polską gospodarkę dzięki użytkownikom po obu stronach Atlantyku.

    Co dalej?

    Finansiści coraz bardziej uważnym okiem patrzą na rozwój tych dziedzin sektora kreatywnego, który związany jest z tworzeniem, dystrybucją i obsługą gier komputerowych. W swojej zeszłorocznej analizie Obserwator Gospodarczy poleca pilne przyglądanie się ogólno pojętemu “gamedevovi” jako tej branży, która rośnie w trakcie, gdy inne dziedziny podupadają.

    Nawet rząd zauważył wagę polskich firm związanych z grami komputerowymi, zabezpieczając im w ostatnich latach ponad 400 mln złotych unijnych dotacji w wielokrotnych transzach. Choć Polacy bardzo lubią stawać za tradycją, najwyraźniej to rozrywka cyfrowa może okazać się naszym narodowym El Dorado.

    Gracze się cieszę, twórcy się cieszą, finansiści się cieszą. Nie trzeba być wyjadaczem gier z serii Cywilizacja, żeby wiedzieć, że Złota Era nie trwa wiecznie, ale póki hossa trwa, korzystajmy z niej, niezależnie po której stronie klawiatury się znajdujemy!

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.