Menu

Menu

po pierwsze nie przeszkadzać

Data security. Information protection. Folders and key. 3dPrzez ostatnich kilka lat, gdy kryzys przenosił się przez Atlantyk do Europy, wydawało się, że niemiecki wał go zatrzyma. Częściowo tak się stało. Poza wałem były jednak także inne punkty oporu, w tym Polska. Jednak to nie mądrzy politycy, tylko praktyczni przedsiębiorcy nadali naszej gospodarce wigoru nawet wtedy, gdy wydawało się to niemożliwe. Domagają się jednak, żeby im nie przeszkadzać. Zwłaszcza w sprawie podatków. I już nie chodzi o to, żeby były niższe (bo wysokie nie są), ale żeby były sensowne

Czesław Rychlewski

Business Centre Club
Co najmniej 80 proc. kontroli prowadzonych w 2015 roku przez urzędy skarbowe ma kończyć się domiarem. Ministerstwo Finansów postawiło sprawę jasno: urzędy, które będą odstawać, zostaną ukarane, np. utratą etatów. Michał Borowski, ekspert BCC ds. podatków, komentuje to tak: „Problem kontroli podatkowych jest bardzo złożony i wielowymiarowy. Zakładam, że zamysłem Ministerstwa Finansów jest zmotywowanie organów podatkowych do efektywnego wyznaczania podatników do kontroli i przemyślanego typowania tych, którzy mogą prowadzić rozliczenia podatkowe niewłaściwie i to na dużą skalę, a nie działania na ślepo.

Z jednej strony słyszymy często doniesienia o opieszałości, czy też wręcz stronniczości urzędników skarbowych, których działania spowodowały znaczne straty u uczciwie działających podatników (często później okazuje się również, że sądy przyznają w tych sprawach rację podatnikom, a nie fiskusowi). Z drugiej jednak strony, samo Ministerstwo Finansów coraz bardziej zdaje sobie sprawę z ogromnego procederu wyłudzeń, np. z tytułu VAT w ramach tzw. karuzeli. Trzeba pamiętać, że zasoby kadrowe organów podatkowych są ograniczone i nie da się skontrolować wszystkich. Dlatego kluczem jest efektywne wykorzystywanie posiadanych zasobów, podnoszenie ich kwalifikacji oraz coraz szersze wykorzystywanie technik informatycznych do weryfikacji rozliczeń. Ale to wymaga czasu, pieniędzy, a przede wszystkim zmiany mentalności wielu urzędników.

Przecież nie chodzi chyba o to, żeby wykształceni i doświadczeni urzędnicy wyszukiwali zaległości na 1 tys. zł u drobnych przedsiębiorców, podczas gdy na wytropienie skomplikowanych karuzeli podatkowych, w których fiskus traci dziesiątki czy setki milionów złotych, nikt już nie będzie miał czasu. Moim zdaniem, Ministerstwo Finansów chciałoby, aby organy podatkowe efektywniej typowały podatników do kontroli, albo dużo szybciej i celniej reagowały na przesłanki funkcjonowania karuzeli podatkowych i eliminowały je, zanim przyniosą straty finansowe.

Chodzi o to, aby nie nastąpiła taka sytuacja, że organy podatkowe, aby wypełnić nałożone przez MF cele efektywności kontroli, będą na siłę szukać błędów tam, gdzie ich nie ma, albo interpretować wszystkie przepisy na niekorzyść podatników. W taki sposób dość łatwo uda się wypełnić założony wskaźnik MF, ale czy na pewno o to chodzi? A co w sytuacji, gdy pierwotnie wykazana przez urzędników zaległość zostanie później uznana przez sąd za niezasadną? Czy wskaźniki uwzględniające taką efektywność też są na urzędników nakładane?

W mojej ocenie, dążenie do zwiększenia efektywności kontroli podatkowych jest samo w sobie bardzo dobrym założeniem, ale wymaga dużo szerszego spojrzenia na ten problem niż sama procentowa efektywność kontroli. W taki sposób dość łatwo można wypaczyć sens ich prowadzenia, a w dłuższym horyzoncie również tracić znaczące dochody do budżetu. Ważne jest natomiast, aby efektywność działania urzędników była mierzona obiektywnymi kryteriami i rzeczywiście przekładała się na wykrywanie oszustw podatkowych, a nie nękanie uczciwych”.

W grudniu ubiegłego roku prezydent Bronisław Komorowski przesłał do Sejmu projekt zmian w ordynacji podatkowej i innych ustawach. Te propozycje należy ocenić pozytywnie. Postulowane wprowadzenie do ordynacji zasady in dubio pro tributario (wątpliwości rozstrzygać na korzyść podatnika) jest potrzebne i pożyteczne. Zasada ta obowiązuje w prawie od dawna, ale w praktyce nie zawsze była respektowana przez sądy i organy podatkowe, gdyż nie była expressis verbis wyrażona w przepisach prawa. Organy stosowały ją niezwykle rzadko, rozstrzygając z reguły wszelkie wątpliwości na niekorzyść podatników.

Pracodawcy RP
Nie tylko przedsiębiorcy borykają się z dwiema najpoważniejszymi bolączkami systemu tworzenia prawa w Polsce, którymi są nadpodaż i niska jakość legislacji. To jednak oni najczęściej cierpią z powodu niejasnych przepisów oraz mnogości ich interpretacji przez liczne urzędy oraz sądy. – Szczególną niestabilnością – twierdzi Piotr Wołejko, ekspert Pracodawców RP – cechuje się prawo podatkowe, które w przypadku niedopełnienia obowiązków nakłada na przedsiębiorców dotkliwe kary finansowe. Czy nie możemy tworzyć lepszego prawa i ułatwiać – zamiast utrudniać – prowadzenie działalności gospodarczej?

Proces legislacyjny w Polsce wymaga gruntownych zmian i dostosowania do realiów XXI wieku. Kluczowe jest zwiększenie transparentności tego procesu oraz podniesienie rangi konsultacji społecznych. Stanowią one odpowiedź na większość problemów. Im wcześniej do tworzenia prawa zostaną włączeni eksperci w danej dziedzinie, tym szybciej uda się zidentyfikować potencjalne zagrożenia. Lepsze będą wówczas także zaproponowane w projekcie rozwiązania. Konsultacje społeczne powinny zaczynać się już na etapie opracowania założeń do projektu ustawy. Należy też traktować je jako proces ciągły.

Postulujemy, aby – wzorem Unii Europejskiej – wprowadzić do polskiego systemu stanowienia prawa instytucje zielonych i białych ksiąg, które stanowią istotny etap przedlegislacyjny. Pozwala to znacznie wcześniej zidentyfikować potencjalne problemy i różnice interesów oraz wypracować najlepszy z możliwych kompromisów. Jest to postulat, który należy zrealizować podczas gruntownej reformy systemu stanowienia prawa. Już dziś można natomiast znacząco poprawić mechanizm konsultacji społecznych, przywracając mu właściwą rangę. Wystarczy, aby wszystkie ministerstwa stosowały jednolite podejście. Aktualnie bowiem każdy resort ma własne praktyki w tym zakresie – własną listę podmiotów, z którymi konsultowane są projekty, własną interpretację dotyczącą ustawowych terminów przewidzianych na konsultacje (30 dni, wyjątkowo 21 dni) etc.

Druga sprawa, którą można szybko zmienić, to zmiana podejścia do konsultacji. Zbyt często odnosimy wrażenie, że opinie z zewnątrz nie są traktowane poważnie, a interesariusze uchodzą za piąte koło u wozu. Urzędnicy uważają, że wiedzą wszystko najlepiej. Nagminna – a zarazem naganna – jest także praktyka nieodpowiadania na uwagi, przesłane w ramach konsultacji społecznych. To wyraz lekceważenia prawa i dobrych obyczajów. Widać jednak światełko w tunelu. Przygotowany pod auspicjami Ministerstwa Gospodarki projekt wytycznych konsumuje wiele z powyższych propozycji. Dokument jest skierowany do urzędników zaangażowanych w tworzenie prawa. Należy oczekiwać, że wytyczne te już wkrótce staną się wiążące. Przyczyni się do to przywrócenia odpowiedniej rangi konsultacjom społecznym, a przez to do poprawy jakości tworzonego w Polsce prawa.

Konfederacja Lewiatan
Przepisy, zawarte w nowelizacji ustawy o komornikach sądowych i egzekucji będą miały negatywny wpływ na efektywność pracy komorniczej, stracą na nich wierzyciele i budżet państwa.
Obecnie wierzycielom przysługuje wybór kancelarii komorniczych na terenie całego kraju (z wyjątkiem egzekucji z nieruchomości), co umożliwia im współpracę z najbardziej efektywnymi, najlepiej zorganizowanymi i zinformatyzowanymi komornikami. Znacznie ułatwia to wierzycielom komunikację z komornikami i ogranicza skalę korespondencji papierowej, a w konsekwencji umożliwia im składanie większej niż poprzednio liczby spraw do egzekucji. Projekt pozbawia wierzycieli tego prawa, uzależniając możliwość wyboru komornika spoza rewiru od spełnienia wskaźników skuteczności na tak wysokim poziomie, iż w praktyce eliminuje się możliwość jego wyboru na terenie Polski. Jest to powrót do rejonizacji usług komorniczych.

logo FAKTY male

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.