Menu
Siedlisko Milachowo
Menu

Niskie wpływy z opłaty recyklingowej. Foliówki w odwrocie

Z danych Ministerstwa Klimatu i Środowiska wynika, że ubiegłoroczne wpływy z tytułu opłaty recyklingowej były tylko o ponad 1 proc. większe niż w 2021 r. Przepisy dotyczące płatności za torby na zakupy z tworzywa sztucznego obowiązują od 2018 r., a w rozszerzonej wersji od września 2019 r. Przez pierwsze 5 lat do budżetu wpłynęło łącznie ok. 685 mln zł. Jednocześnie tylko za 2018 r, zakładano wpływy przekraczające 1,1 mld zł. Jak zaznaczają eksperci, doszło do błędnej oceny rynku. Ponadto znacząco spadło zużycie lekkich jednorazowych toreb z tworzyw sztucznych.

torby foliowe

Jak podaje Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ), wpływy z tytułu opłaty recyklingowej za 2022 r. wyniosły 174,5 mln zł. To o 1,2 proc. więcej niż za 2021 r. Od 2018 r., kiedy to wprowadzono płatność, stawka opłaty recyklingowej wynosi 20 groszy za torbę. Według dr Andrzeja Marii Falińskiego, byłego wieloletniego dyrektora generalnego POHID-u, reklamówki z tworzywa sztucznego są w handlu potrzebne, ale też szkodliwe. Będzie można z nich rezygnować dopiero wtedy, kiedy papier stanie się bardziej wytrzymały. A to nie nastąpi z dnia na dzień.

W ocenie eksperta trzeba ponownie przystąpić do rozmów na temat opłaty recyklingowej i przeanalizować jej możliwy pożytek dla budżetu, środowiska oraz klientów. Sieci handlowe będą się przed tym wzbraniać, a rządzący nie zechcą omawiać tego przed wyborami. – Z danych MKiŚ wynika, że popyt na torby z tworzywa sztucznego ustabilizował się na niskim poziomie. Różnice rzędu niewiele powyżej 1 proc. są w granicach normy i nie mają istotnego znaczenia dla tak dużego rynku jak Polska. Według statystyk zużycie toreb, zarówno wielorazowych, jak i jednorazowych, wynosi ok. 23 szt. rocznie na osobę. To niezbyt dużo − mniej niż 2 sztuki miesięcznie – komentuje Robert Szyman, dyrektor generalny Polskiego Związku Przetwórców Tworzyw Sztucznych (PZPTS).

Spadek zużycia toreb foliowych

Resort informuje, że wpływy z tytułu opłaty recyklingowej za 2018 r. wyniosły ok. 71 mln zł. Wówczas objęte nią były lekkie torby na zakupy z tworzywa sztucznego. Od 1 września 2019 r. płatność dotyczy również toreb. o grubości 50 mikrometrów i więcej. Ponadto od 1 stycznia 2020 r. system rozliczania zmieniono na kwartalny. W związku z tym opłata za 2019 r. oraz wpływy za I kwartał 2020 r. niejako nałożyły się na siebie. Dodatkowo wpływy mogły zawierać zaległości z tytułu opłaty. Jednak suma dotychczasowych wpłat do budżetu państwa z tytułu opłaty recyklingowej za lata 2019−2020 wyniosła 266,34 mln zł. Według szacunków resortu w 2019 r. było to 89,84 mln zł, a w 2020 r. – 176,50 mln zł.

Zużycie lekkich jednorazowych toreb z tworzyw sztucznych znacząco spadło do 9 szt. na osobę. To o wiele mniej niż wyznaczone cele UE dla krajów członkowskich na 2025 r., wynoszące 40 sztuk na osobę. Wprowadzając przepisy, ministerstwo przeszacowało znacznie ilość toreb na rynku – 300 sztuk na osobę zamiast 150. Dodatkowo założyło, że spadnie ona do ok. 150 sztuk, czyli rzeczywistego zużycia w 2018 r. Stąd mamy efekt tak znacznej różnicy pomiędzy oceną a wpływami z opłaty – podkreśla ekspert z PZPTS.

Konsekwencje błędnych założeń

Ministerstwo podaje, że na podstawie Oceny Skutków Regulacji do ustawy wprowadzającej opłatę recyklingową zakładano wpływy na poziomie 1,153 mld zł za 2018 r. Za 2019 r. było to już 1,037 mld zł, za 2020 r. – 922 mln zł, za 2021 r. – 807 mln zł, a za 2022 r. – 691 mln zł. Jednocześnie po faktycznych wpływach widać, że nastąpiło drastyczne zmniejszenie zużycia toreb na zakupy. W efekcie od 2020 r. coroczne szacunki znajdują się w okolicy 175 mln zł. Według dyrektora Szymana to kolejny dowód potwierdzający zamysł fiskalny i błędną ocenę rynku, a także wpływów z tytułu opłaty. Ekspert jest zdania, że administracja próbuje uzupełnić choć w części błędnie skalkulowane szacunki kolejną opłatą.

Ludzie przerzucają się na własne oraz papierowe torby. Takie było założenie, ale jest jeszcze oczywiście sporo do zrobienia. Torby z tworzywa sztucznego i inne opakowania pomocnicze, ułatwiające wyniesienie zakupionego towaru, stanowią niecały 1 proc. wyrzutu plastiku z sektora handlu. Problem ekologiczny jest więc na innych etapach opakowania półproduktów i produktów czy ostatecznego podania towaru na półce – twierdzi dr Faliński.

Możliwości na przyszłość

Robert Szyman zwraca uwagę, że na zwiększenie lub zmniejszenie zużycia toreb z tworzywa sztucznego wpływa poziom konsumpcji. Przy jej wzroście można spodziewać się nieznacznego zwiększenia zapotrzebowania. Według eksperta można też wziąć pod uwagę działania pseudośrodowiskowe, tzw. „greenwashing”. Wynikają one z faktu, że media i inne źródła promują torby papierowe i bawełniane jako dobrą opcję środowiskową. Z kolei źródła naukowe wskazują, że rotacja toreb papierowych nie przekracza półtora raza, a ich waga jest wielokrotnie wyższa od plastikowych. Przy takich danych nie ma możliwości uzyskania niższego śladu środowiskowego. Torby z bawełny mają natomiast fatalny wpływ na środowisko wynikający z produkcji surowca, głównie emisji pestycydów podczas upraw samej bawełny.

Mamy dziś ograniczony wybór między folią a papierem. Jestem zwolennikiem tego, żeby mocniej skupić się na nowych rozwiązaniach biotechnologicznych, bo one będą najskuteczniejsze. Przykładem może być plastik, który jest jadalny dla jakichś bakterii i jednocześnie nie powoduje kosztownych wydatków na uzyskanie tego materiału. Mogłoby powstać coś, co jest rzeczywistym nawozem, a nie szkodliwym odpadem. Na badania nad pozyskaniem nowych rozwiązań można byłoby przeznaczyć część środków z opłaty recyklingowej – uważa były dyrektor generalny POHID-u.

Źródło informacji; materiały prasowe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.