Fala roszczeń o dopłaty do wynagrodzeń w sektorze budowlanym
W następstwie wojny w Ukrainie gwałtownie wzrosły ceny stali, energii elektrycznej, paliw, asfaltu. Jak wynika z szacunków PSB Handel, przez pierwsze 4 miesiące br. materiały budowlane zdrożały średnio o ponad 30 proc. w porównaniu do 2021 r. W wielu przypadkach koszty realizacji wieloletnich kontraktów są znacznie wyższe od założonych. Eksperci DLA Piper spodziewają się dalszego wzrostu kosztów.
Na takie prognozy wpływają: galopująca inflacja, odpływ ukraińskich pracowników z polskich budów i zaburzenia w łańcuchach dostaw. – Wydarzenia z ostatnich miesięcy wpłynęły na pogorszenie sytuacji w branży. Wraz z silnym wzrostem cen, kłopotami z dostawami i odpływem siły roboczej koszty realizacji poszybowały, powodując w wielu przypadkach znaczne straty dla firm budowlanych – mówi Krzysztof Kycia, partner współzarządzający oraz szef praktyki postępowań sądowych i arbitrażowych w DLA Piper w Warszawie. – W związku z tym możemy spodziewać się, że coraz więcej wykonawców będzie występować z roszczeniami o dopłaty, by móc choć częściowo zrekompensować sobie ten wzrost cen.
Dynamika cen a kontrakty budowlane
Niepewność związana z dynamiką cen wpływa nie tylko na realizowane kontrakty, lecz także na planowane inwestycje. Wielu wykonawców może próbować odstępować od zawartych kontraktów, jeśli ich dalsza realizacja będzie grozić ponoszeniem strat. Ponadto firmy będą rezygnować z podpisywania umów w przetargach, które niedawno wygrały.
Aby zapobiec fali upadłości w sektorze budowalnym i zagwarantować dokończenie ważnych projektów infrastrukturalnych, jak drogi, mosty czy szpitale, branża i strona publiczna powinny wypracować systemowe rozwiązania. – Mamy do czynienia z nadzwyczajną zmianą stosunków gospodarczych, której nikt nie był w stanie przewidzieć. Otwiera to firmom drogę do sądowej waloryzacji wynagrodzeń. Konieczne jest jednak wypracowanie systemowych rozwiązań na wzór tych stosowanych w różnych sektorach w czasie pandemii, by zapobiec fali upadłości i zrywania kontraktów – mówi Paweł Bartosiewicz, radca prawny w zespole postępowań sądowych i arbitrażowych w DLA Piper.

Prawo zamówień publicznych a sektor budowlany
Jeżeli w umowie nie ma klauzuli waloryzacyjnej bądź zasady waloryzacji są niewystarczające do skompensowania wzrostu kosztów, wykonawcy mogą składać do sądów roszczenia na podstawie przepisów Kodeksu cywilnego (tzw. klauzula rebus sic stantibus). Zgodnie z dotychczasową linią orzeczniczą w tego typu sprawach sądy dążą do rozdzielenia między strony ryzyka gospodarczego związanego z nadzwyczajnym wzrostem cen. To oznacza, że wykonawcy mają szansę odzyskać przynajmniej część poniesionych strat.
W przypadku obecnie zawieranych kontraktów znajdują już zastosowanie przepisy nowej ustawy Prawo zamówień publicznych (PZP). Zakładają one, że w umowach o roboty budowlane lub usługi zawieranych na okres dłuższy niż 12 miesięcy klauzule waloryzacyjne są obowiązkowe.
Konstrukcja umowy decyduje o zasadności roszczenia
Jednak, jak wskazują prawnicy DLA Piper, ustawa PZP pozostawia zamawiającemu dużą dowolność w określaniu warunków waloryzacji wynagrodzenia. Można więc spotkać klauzule, w których podstawą podwyższenia wynagrodzenia mogą być jedynie zmiany cen materiałów budowlanych, ale nie wzrost cen innych produktów, np. paliw czy usług.
Podstawą do określenia zmiany cen mogą być wskaźniki publikowane przez Główny Urząd Statystyczny oraz inne wskaźniki, których wiarygodność i adekwatność budzi zastrzeżenia. Co więcej, zamawiający często wprowadzają niskie limity całkowitego wzrostu wynagrodzenia, które nie odzwierciedlają faktycznego wzrostu kosztów w perspektywie kilku lat. – W kontekście zgłaszania roszczeń istotne znaczenie ma to, jak zostały konstruowane umowy. Czy przewidują wynagrodzenie ryczałtowe, czy są klauzule waloryzacyjne, według jakich wskaźników ma nastąpić waloryzacja i na jakich warunkach, oraz jak skonstruowana jest klauzula siły wyższej – wylicza Krzysztof Kycia.
Źródło: materiały prasowe


























Dodaj komentarz