Dlaczego Donald Trump chce mieć używany samolot?
Światową prasę obiegła właśnie informacja o kosztownym prezencie, jaki ma dostać amerykański prezydent Donald Trump od rodziny królewskiej rządzącej Katarem. Chodzi o luksusowy samolot, który Trump będzie używał tymczasowo jako Air Force One. Sam prezydent stwierdził, że chodzi o prezent, ale władze Kataru temu zaprzeczają. Przyznają jednak, że toczą się rozmowy w sprawie dostawy do USA luksusowego samolotu.

Jak pisze brytyjska telewizja BBC, wiadomości o przekazaniu amerykańskiemu prezydentowi samolotu pojawiły się po jego wizycie w Katarze. Trump zamieścił w mediach społecznościowych wpis o prezencie od władz Kataru. Stwierdził też, że przekazanie go nie wiąże się z ponoszeniem żadnych kosztów. Samolot ma być używany tymczasowo do czasu zastąpienia dotychczas eksploatowanych samolotów prezydenckich.
Ali Al-Ansari, attaché prasowy Kataru w Stanach Zjednoczonych powiedział, że trwają rozmowy między Ministerstwem Obrony jego kraju i amerykańskim Departamentem Obrony, ale żadna decyzja nie została jeszcze podjęta.
Gdyby nawet samolot został przekazany, nie oznacza to, że będzie on mógł być natychmiast używany przez prezydenta, musi zostać wcześniej sprawdzony i doposażony przez służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo.
Choć informacja o przekazaniu samolotu nie jest jeszcze pewna, to już wzbudza kontrowersje. Według krytyków wywołuje ona wiele wątpliwości natury prawnej i moralnej. Sekretarz prasowy Białego Domu Karoline Leavitt twierdzi jednak, że administracja prezydencka będzie przestrzegała zasady transparentności podczas całej procedury.
Chodzi o luksusowy samolot Boeing 747-8 wart 400 mln USD zwany „latającym pałacem”. Trump stwierdził, że „trzeba być głupim, żeby nie przyjąć tak drogiego prezentu” – pisze na swoim portalu telewizja Sky News. Luksusowy prezent od 3 kwietnia 2025 roku znajduje się na międzynarodowym lotnisku w San Antonio. Trump zapowiedział, że zatrzyma go po zakończeniu kadencji, a funkcję Air Force One będzie on pełnił tymczasowo do czasu zrealizowania przez Boeinga zamówienia na dwa nowe samoloty prezydenckie.
Niekończąca się budowa nowych Boeingów
Obecnie amerykański prezydent dysponuje dwoma samolotami Boeing 747-200B. oba mają po 35 lat. Pierwszy wszedł do służby w 1990 roku, drugi w 1991 roku. Samolot, który przekazałby Katar jest znacznie nowszą wersją, Boeing 747-8.
Biały dom zamówił wcześniej 2 samoloty Boeing 747-8s u producenta ze Seattle. Doszło do tego w czasie poprzedniej kadencji Donalda Trumpa. Miały być gotowe w 2024 roku, ale dostawa znacznie się opóźnia. Boeing twierdzi, że samoloty nie będą jeszcze gotowe w ciągu najbliższych 2 – 3 lat. Oznacza to, że używane obecnie samoloty prezydenckie będą miały wówczas prawie 40 lat.
W styczniu tego roku Trump stwierdził, że nie jest zadowolony z Boeinga, ponieważ firma opóźnia dostawę nowych samolotów prezydenckich. Brytyjska telewizja BBC pisała wówczas na swoim portalu, że Trump szuka innej alternatywy, by otrzymać nowe maszyny, z powodu zbyt dużego przekroczenia terminu dostawy.
Już wtedy zapowiedział, że może chodzić o inne wyjście niż zakup nowych maszyn. Wykluczył złożenie zamówienia u europejskiego konkurenta Boeinga, firmy Airbus. Zapowiedział natomiast zakup używanego samolotu i przerobienie go na Air Force One.
Działo się to kilka dni po obejrzeniu trzynastoletniego Boeinga 747-8 należącego do katarskiej rodziny panującej, znanego jako „latający pałac”.
Boeing wydał już miliardy dolarów na budowę nowych samolotów dla prezydenta. Muszą one zostać wyposażone w bardzo drogie urządzenia zapewniające bezpieczeństwo i sprawną komunikację. Jednocześnie firma ma obecnie znaczne problemy finansowe.
W 2024 roku zanotowała stratę na poziomie 11 mld USD. W grudniu 2024 roku dodatkowo miał miejsce strajk pracowników. To są powszechnie znane fakty. Nie wiadomo natomiast, jak firma radzi sobie w sektorze dostaw dla wojska. Niedawno mieliśmy do czynienia ze spektakularną porażką, gdy z powodu awarii statku kosmicznego Starliner astronauci utknęli na 3 miesiące w Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Nie wiadomo na razie, czy problemy firmy przełożą się na dalsze opóźnienia dostaw?
Wojciech Ostrowski


























Dodaj komentarz