Menu

Menu

Cel: przyjazna przestrzeń miejska

Obok wyzwań związanych ze zmianami klimatycznymi dużym wyzwaniem dla wielkich miast jest dążenie do modyfikacji przestrzeni publicznej, aby tworzyć przyjazne i atrakcyjne miejsca do spędzania wolnego czasu – mówi Aleksandra Jadach-Sepioło*

Jakie trendy są dziś dominujące w kształtowaniu przestrzeni publicznej w światowych metropoliach i jak wpisują się one w polskie realia?

Aleksandra Jadach-Sepioło: Jednym z poważniejszych wyzwań naszych czasów są skutki nieuwzględniania wpływu zabudowy miast i rozwoju szarej infrastruktury na zmianę klimatu i brak uprzedzających działań w przeszłości, aby im przeciwdziałać. Konwencjonalna inżynieria hydrauliczna, zwana obecnie szarą infrastrukturą, miała zapewniać przemieszczanie wody, w tym jak najsprawniejsze wyprowadzanie z miasta wody deszczowej. Technologie szarej infrastruktury okazują się coraz bardziej niedostosowane do zmian klimatycznych, a ich funkcja zaczyna sprowadzać się do gospodarki wodno-kanalizacyjnej z wyłączeniem wody deszczowej. Ma to na celu uzupełnianie warstw wodonośnych i wzmocnienie potencjału rzek i strumieni w zapewnianiu usług ekosystemowych w miastach.

Miejskie upały i powodzie po ulewnych deszczach to podstawowe wyzwania związane z adaptacją do zmian klimatu, przed którymi stają współczesne miasta. Około 55 proc. ludności świata mieszka w miastach. Do 2050 r. oczekuje się, że światowa populacja miejska wzrośnie o do ok. 6,7 mld według danych United Nations (stan na 2018 r. – przyp. red.). Miasta są odpowiedzialne za 75 proc. światowego zużycia energii i 80 proc. emisji gazów cieplarnianych. Jednocześnie w wielu krajach emisje z miast są niższe od średniej dla kraju, w którym są zlokalizowane.

To od odpowiedzi na wyzwania klimatyczne zależy jakość życia mieszkańców miast już w najbliższej przyszłości. Miasto przystosowane do wzrastającej temperatury i wrażliwe na wodę to standard, którego zaczynają wymagać ekolodzy, a także mieszkańcy, nie tylko w metropoliach. To światowy trend, w który wpisują się również mieszkańcy polskich miast. Nowe budynki powinny zapewniać wymianę powietrza, a inwestycja powinna zostać tak zaplanowana, aby pozostawiać jak najwięcej biologicznie czynnej powierzchni otwartej. Zabudowa miast wymaga jednak uzupełnienia o elementy wzmacniające parowanie przy chłodzeniu. Zadanie to spełniają drzewa, miejskie mokradła, roślinność i gleby, które powinny stanowić powszechny element publicznych i prywatnych otwartych przestrzeni, a także upowszechniać się jako elementy dachów i fasad.

Błękitno-zielona infrastruktura uzupełnia, a niejednokrotnie zastępuje funkcje szarej infrastruktury. Tereny zielone mogą łączyć miejskie funkcje hydrologiczne z wprowadzaniem roślinności w miastach. Włączenie obu tych elementów do projektowania miejskiego krajobrazu przynosi efekty ekologiczne, a przy tym poprawia samopoczucie mieszkańców i pozytywnie wpływa na gospodarkę, ograniczając koszty napraw wynikających z podtopień i jeszcze bardziej dotkliwe społecznie koszty opieki lekarskiej dla osób narażonych na negatywne skutki zmian klimatycznych. Na całym świecie pojawia się coraz więcej miast gąbek, które pokazują zrównoważone gospodarowanie wodą deszczową w mieście. Stymulowanie równoważenia bilansu wodnego w mieście oznacza zatrzymanie większej ilości wody na tym terenie lub w specjalnych zbiornikach, np. na potrzeby pielęgnacji terenów zielonych. Zwiększone parowanie trwale przyczynia się do poprawy mikroklimatu poprzez chłodzenie miast jako całości i ma podobną funkcję jak pot dla człowieka.

W polskich miastach możemy znaleźć coraz więcej rozwiązań odpowiadających na te wyzwania. Duże miasta, np. Gdańsk, Bydgoszcz, Wrocław, nie tylko je wprowadzają, lecz także nakłaniają do aktywnego włączania się w przemodelowanie zielono-błękitnej infrastruktury w miastach przez programy edukacyjne i specjalne poradniki dla mieszkańców. Bardzo aktywne są także średnie i małe miasta, gdzie władze lokalne prowadzą różnorodne działania – od waloryzacji parków i skwerów po promocję małej retencji, wzmacnianie bioróżnorodności dzięki łąkom kwietnym itp.

Jednak obok zmian klimatycznych istnieją inne aspekty kreowania przestrzeni miejskiej.

Aleksandra Jadach-Sepioło: Obok wyzwań związanych ze zmianami klimatycznymi dużym wyzwaniem dla wielkich miast jest dążenie do modyfikacji przestrzeni publicznej, aby tworzyć przyjazne i atrakcyjne miejsca do spędzania wolnego czasu. Ludzka skala budynków i stymulowanie życia między budynkami, o które apeluje Jan Gehl i wielu innych architektów i urbanistów, są także wyzwaniami na polskim gruncie. Mieszkańcy nie są biernymi odbiorcami usług miast i tworzonej architektury, powinni być aktywnymi kreatorami zmian w miastach, partycypując w procesie projektowym i mając wpływ na przekształcenia, zwłaszcza przestrzeni publicznych.

Niezmiernie ważnym aspektem życia we współczesnym mieście jest ruch i mobilność miejska. Tylko miejsca przystępne dla pieszych sprzyjają relacjom międzyludzkim i są odbierane jako przestrzenie publiczne, w których można spędzić czas. Dlatego w projektowaniu przestrzeni miejskiej uwzględnia się sprzyjanie pieszym, a także rowerzystom i osobom poruszającym się na wózkach lub z wózkami. Ulice są ważnymi miejscami spotkań, rozmów i spędzania czasu wolnego. Dlatego powinny być odpowiednio zaprojektowane.

Coraz częściej budynki mają drzwi wejściowe wychodzące na ulice i małe prywatne ogródki na tyłach. Inaczej wykorzystuje się również niższe piętra, uwzględniając różnorodny potencjał tych powierzchni – prywatne przestrzenie do życia i pracy, ale też sklepy, kawiarnie, biura i salony kosmetyczne czy przedszkola lub kluby dla małych dzieci. Polskie miasta coraz bardziej wpisują się w te globalne tendencje, tworząc coraz ciekawszą i bardziej przyjazną przestrzeń publiczną.

Czy polskie miasta są otwarte na walkę z coraz częściej diagnozowaną w miastach betonozą?

Aleksandra Jadach-Sepioło: Mogę jednoznacznie odpowiedzieć twierdząco, ale z pewnymi zastrzeżeniami do tezy zawartej w brzmieniu pytania. Przede wszystkim betonoza nie jest powszechna, ale oczywiście jej przykłady są dużo bardziej widoczne i krytykowane w mediach niż pozytywne działania miast, gdzie odnawiane są parki, powstają łąki kwietne i zielone tereny rekreacyjne, uwzględniające głosy mieszkańców w procesie projektowania. Niemniej dyskusja medialna o betonozie jest potrzebna, ponieważ kształtuje oczekiwania i postawy mieszkańców polskich miast. Najczęściej betonowe rynki z miejscami parkingowymi to odpowiedź na te właśnie oczekiwania, aby było można zaparkować samochód, żeby przestrzeń publiczna była czysta i można było w niej łatwo organizować imprezy czy stawiać ogródki kawiarniane.

Te oczekiwania w kilku miastach w Polsce zostały przeniesione w procesie projektowym na rozwiązania, które z pewnością nie były naprawdę pożądane przez mieszkańców. Zachowania liderów, wśród których nie brakuje także średnich i małych miast, są coraz częściej wzorem dla miast, gdzie dopiero planowane są działania modernizacyjne w przestrzeni publicznej.

Jakie kierunki rewitalizacji polskich miast są dziś najbardziej zasadne i przyszłościowe, biorąc pod uwagę potrzeby społeczne i gospodarcze? Czy rewitalizacja uwzględnia potencjał danego miasta oraz potrzeby społeczności i gospodarki lokalnej?

Aleksandra Jadach-Sepioło: Rewitalizacja jest odpowiedzią na problemy konkretnego obszaru. Zawsze powinna być zindywidualizowana i dostosowana do konkretnej sytuacji i problemów, które zostaną zdiagnozowane. W Polsce od prawie 6 lat obowiązuje Ustawa o rewitalizacji, a ok. 1500 gmin przyjęło od tego czasu programy rewitalizacji, z których większość jest realizowana. Głównym założeniem ustawy i modelu polskiej rewitalizacji jest właśnie dostosowanie działań do problemów występujących w konkretnym miejscu. Dlatego nie ma ujednoliconej listy wskaźników, ale zakres problemów, które trzeba wziąć pod uwagę, kiedy wyznacza się obszar rewitalizacji. Podstawą jego wyznaczania jest koncentracja problemów społecznych, ale tym najczęściej towarzyszą inne – gospodarcze, środowiskowe, przestrzenne czy techniczne.

Jak dużą popularnością cieszy się model partnerstwa publiczno-prywatnego i jakie niesie korzyści dla obu stron?

Aleksandra Jadach-Sepioło: Rynek przedsięwzięć PPP w Polsce funkcjonuje niewiele ponad dekadę, od wejścia w życie Ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym. Ciągle stosunkowo niewielka liczba przedsięwzięć jest realizowana w tej formule. Od początku 2009 r. do 30 czerwca 2020 r. zawartych było 147 umów PPP, do końca 2020 r. liczba ta wzrosła do 154. Są to zwykle mikroprojekty. Do połowy 2020 r. 64 na 147 projektów miało wartość niższą niż 5 mln zł, a 50 kolejnych – między 5 a 40 mln zł. Łącznie 78 proc. projektów PPP w Polsce miało wartość poniżej 40 mln zł, co jest przyjmowane jako próg efektywnego wykorzystania formuły PPP.

W drugim półroczu 2020 r. udział w rynku mikro- i małych projektów wzrósł jeszcze bardziej. Przy niezmienionej liczbie umów o wartości powyżej 40 mln zł liczba mikroprojektów zwiększyła się do 67, a małych projektów do 53. Tak znaczny udział przedsięwzięć niskobudżetowych w rynku i niewielka ogólna suma przedsięwzięć PPP w Polsce świadczą o niskiej dojrzałości polskiego rynku.

Proces dojrzewania rynku PPP w Polsce stymuluje – podobnie jak jest to praktyką w innych krajach europejskich – Centralna Jednostka ds. PPP, która została powołana w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej w 2017 r. wraz z przyjęciem „Polityki Rządu w zakresie rozwoju partnerstwa publiczno-prywatnego”. W międzyczasie powstało zaledwie kilka publikacji naukowych charakteryzujących partnerstwo publiczno-prywatne jako formułę realizacji inwestycji, w których podjęto próbę szukania prawidłowości w funkcjonowaniu polskiego rynku. Obszerniejsza i bogatsza jest literatura ekspercka, obejmująca Biuletyny PPP, artykuły w czasopismach branżowych, podręczniki i zbiory dobrych praktyk. Ciągle jednak wiedza o prawdziwym wymiarze i niuansach przedsięwzięć PPP w Polsce jest bardzo rozproszona i posiadają ją praktycy, którzy realizują te przedsięwzięcia jako podmioty publiczne i partnerzy prywatni, doradcy, instytucje finansujące projekty. Chociaż rośnie zainteresowanie tą formułą, nie przekłada się to na liczbę przedsięwzięć.

Podstawową korzyść w przypadku zastosowania PPP odnosi społeczność, której oferowana jest konkretna usługa. Powinna ona w związku z wyborem PPP być realizowana efektywniej, a więc lepiej i taniej. Jeśli nie ma na to szans, powinna być świadczona w modelu tradycyjnym. Jeśli PPP jest właściwie zaprojektowane, gwarantuje stosowanie rozwiązań wynikających z profesjonalizmu partnera prywatnego i jego unikatowego najczęściej doświadczenia, a jednocześnie podmiot publiczny ma instrumenty kontroli jakości świadczonej usługi za optymalną cenę.

Rozmawiała Marianna Szczepańska

dr Aleksandra Jadach-Sepioło – ekonomistka, specjalizuje się w problematyce rewitalizacji miast, ekonomii rozwoju miast i polityki miejskiej. Zastępca dyrektora Instytutu Rozwoju Miast. Adiunkt w Katedrze Miasta Innowacyjnego w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, kierowniczka studiów podyplomowych „Rewitalizacja miast – organizacja i finansowanie”. Autorka kilkudziesięciu publikacji i ekspertyz z zakresu rewitalizacji miast, finansowania i programowania procesów odnowy miast, partnerstwa publiczno-prywatnego, mieszkalnictwa oraz zarządzania wartością nieruchomości na obszarach rewitalizowanych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.