Każdy turysta jest na wagę złota
Inwestując w kopalnię złota, zaryzykowałam sporo, ale czułam, że nie pożałuję tej decyzji. Jako przewodnik miałam bezpośredni kontakt z turystami i widziałam ich zachwyt, gdy wychodzili z kopalni. Złoto od wieków ma magię przyciągania, więc byłam spokojna o przyszłość tego miejsca. Turyści od początku do nas wracali i kibicowali mi. To oni są moją żyłą złota – mówi Elżbieta Szumska, właścicielka Kopalni Złota Złoty Stok.

Elżbieta Szumska, właścicielka Kopalni Złota Złoty Stok
Kopalnia Złota w Złotym Stoku jest dziś jedną z większych atrakcji Dolnego Śląska, przyciągającą wielu turystów. Jak doszło do powstania tego unikalnego miejsca?
Elżbieta Szumska: Wszystko zawdzięczamy burmistrzowi Wiktorowi Lubienieckiemu, bo to on w 1995 r. uwierzył w tę dziurę w ziemi i zdecydował się wykorzystać potencjał drzemiący w podziemnych wyrobiskach, aby rozsławić Złoty Stok. Z 300 km chodników wytypował 2 trasy turystyczne: Sztolnię Gertrudę i Sztolnię Czarną. W tym celu pozyskał 12 prywatnych udziałowców, którzy wsparli finansowo tę inicjatywę. W 1996 r. pojawiła się Sztolnia Gertruda, a wraz z nią ja. Zatrudniłam się jako przewodnik, bo od małego penetrowałam z bratem te podziemia, więc dobrze znałam ich zakamarki i byłam zafascynowana tym tajemniczym miejscem. Niestety rok później miała miejsce powódź stulecia. Udziałowcy, którzy włożyli miliony w projekt, spodziewali się szybkich zwrotów; tymczasem natura pokrzyżowała im plany, bo w latach 1997−98 turystyka padła. Kiedy udziałowcy stracili wiarę w ten projekt, ja wzięłam kopalnię w dzierżawę, a po 5 latach wzięłam kredyt i zostałam głównym udziałowcem.
Co przekonało panią, by zaryzykować i zainwestować w spółkę, gdy tylu poważnych udziałowców wycofało się, nie widząc szansy na sukces przedsięwzięcia?
Elżbieta Szumska: Rzeczywiście zaryzykowałam sporo, ale czułam, że nie pożałuję tej decyzji. Jako przewodnik miałam bezpośredni kontakt z turystami i widziałam ich zachwyt, gdy wychodzili z kopalni. Złoto od wieków ma magię przyciągania, więc byłam spokojna o przyszłość tego miejsca. Miałam do spłacenia kredyt na 6 lat i w tym okresie niewiele inwestowałam, ale później podjęłam szereg działań, aby jeszcze bardziej uatrakcyjnić to wyjątkowe miejsce. Zmieniłam też formułę oprowadzania, wzbogacając fakty historyczne o żarty i anegdoty, aby zwiedzanie było po prostu rozrywką. Turyści do nas wracali i kibicowali mi. To oni są moją żyłą złota.
Siłą przedsięwzięć turystycznych są ludzie, którzy tworzą miejsce. Jak udało się pani dobrać i wyszkolić pracowników, u których widać pasję i zaangażowanie?
Elżbieta Szumska: Historia kopalni pokazuje, jak to miejsce stopniowo się rozwijało. To samo można powiedzieć o mnie – przeszłam właściwie przez każde stanowisko, bo początkowo nie mogłam pozwolić sobie na zatrudnienie tylu pracowników, ilu bym chciała. Byłam przewodniczką, bileterką, księgową, obsługiwałam sklep z pamiątkami. Dziś sama zajmuję się rekrutacją, aby poznać w rozmowie tego, kto będzie reprezentował miejsce, które stworzyłam. I chyba mam intuicję, bo zdarzało się, że ktoś zgłaszał się do pracy w kuchni, a ja robiłam z niego przewodnika. Okazywało się, że osoba ta doskonale odnajdywała się w tej pracy i kochała oprowadzanie.
Firma to ludzie. Ta zasada sprawdza się w stu procentach, zwłaszcza w usługach. Sama szkolę pracowników, aby mieli świadomość, że klient jest najważniejszy i ma wrócić do domu zadowolony. W sezonie zimowym udało mi się utrzymać zatrudnienie 111 osób, latem jest ich znacznie więcej. Niełatwo jest utrzymać tylu pracowników w sektorze turystycznym, w którym mamy do czynienia z sezonowością, jednak udaje się. Wierzę, że to zasługa odpowiedniego podejścia do naszych gości. Dbam też o to, aby co roku dochodziły nowe atrakcje. Dzięki temu kopalnia jest wciąż atrakcyjna dla osób, które już u nas były, a mimo to chętnie wracają.

Elżbieta Szumska, właścicielka Kopalni Złota Złoty Stok
Kopalnia stała się punktem wyjścia dla szerszego rodzinnego biznesu, obudowanego wokół kopalni. Jakie inne atrakcje czekają na gości?
Elżbieta Szumska: Dzieci aktywnie uczestniczyły w tworzeniu kopalni i wspierały mnie w tym przedsięwzięciu, ale chciałam, aby spełniały swoje marzenia. Dałam im swobodę wyboru i przestrzeń na rozwijanie ich własnych pasji. Ale z czasem wróciły do korzeni. Jedna córka stworzyła w pobliżu pensjonat Złoty Jar. Druga – średniowieczną Osadę Górniczą z wiernymi replikami dawnych drewnianych urządzeń górniczych, odtworzonymi na podstawie oryginalnych rycin. Syn odpowiada za część gastronomiczną, ale prowadzi też własną stolarnię, o czym zawsze marzył. Cieszę się, że są związani z kopalnią, ale realizują też indywidualne projekty i spełniają się na różnych polach.
Atutem kompleksu jest też oferta gastronomiczna w postaci restauracji i baru, doceniana przez turystów, ale nie tylko, czego dowodem jest przyznana nagroda Złotego Widelca.
Elżbieta Szumska: Z restauracją wiąże się ciekawa historia. Gdy po 10 latach nagle odszedł kucharz, zostaliśmy przed dylematem: co dalej? Był czerwiec, a w lipcu mamy szczyt sezonu turystów indywidualnych. Nasza menedżerka zdecydowała, że uratuje restaurację i wzięła na siebie przeszkolenie dziewczyn, które pracowały w kuchni, ale nie gotowały. Im też zależało, żeby utrzymać pracę. Ta motywacja przyniosła wspaniałe efekty w postaci baru szybkiej obsługi, którego formuła świetnie się sprawdza, również biznesowo. Każda z dziewczyn miała potencjał, każda umiała robić coś innego, a Kasia, nasza menedżerka, potrafiła nimi pokierować. Kluczem sukcesu jest też jakość produktów, z których dziewczyny gotują. W usługach i gastronomii znacznie łatwiej o krytykę, tymczasem my często słyszymy pochwały i słowa podziękowania.
Wszystko, o czym mówimy, jest pani dziełem. Czy słuszny jest wniosek, że kopalnia jest pani życiem i największą pasją?
Elżbieta Szumska: Tak, mam to szczęście, że podjęłam się tej inicjatywy z pełnym przekonaniem i przez lata z pasją rozwijałam to miejsce, inwestując w kolejne atrakcje, zaplecze, ludzi, którzy pracują z równie dużym oddaniem. Codziennie wstaję i cieszę się na myśl o tym, co dziś zrobię, z pomysłami, co jeszcze można udoskonalić. Jestem szczęśliwa, że daję drugie życie zapomnianym artefaktom, które wyciągam z morza niepamięci. Każdy taki skarb cieszy mnie, jakbym miała kilka lat.
Rzeczywiście kopalnia od lat mocno mnie pochłania, ale czasem wyłączam się i zapominam o kopalni. Wtedy najchętniej oddaję się nurkowaniu i żeglowaniu. Woda jest moim żywiołem. Może dlatego w kopalni oferujemy też możliwość morsowania. Pomysł zrodził się w pandemii, jako jedyne możliwe źródło zarobkowania, gdy turystyka zamarła, ale świetnie się przyjął.
Mimo że przedsięwzięcie jest komercyjne, wstęp do muzeum jest bezpłatny, podobnie jak parkingi i toalety. To mało biznesowe posunięcie.
Elżbieta Szumska: Sama byłam kiedyś w trudnej sytuacji, pracowałam na roli i pamiętam, że kiedy wybrałam się z dziećmi do Jaskini Niedźwiedziej, musiałam zrezygnować, bo po opłaceniu parkingu i toalety za kilka osób nie starczyło mi na bilety wstępu. Chciałam, żeby u mnie w kopalni było inaczej. Dlatego płatna jest główna atrakcja, która jest celem turystów. Do Muzeum Górnictwa i Historii Złotego Stoku wchodzą już za darmo. Do dyspozycji mają też parking i toalety. Stworzyłam też miejsca dla camperów, które są coraz popularniejszą formą podróżowania. Ludzie to doceniają. Co ważne, muzeum powstało dzięki zaangażowaniu mieszkańców Złotego Stoku, którzy oddawali różne przedmioty mające wartość historyczną. Każdy z nich ma swoje miejsce na liście darczyńców i może czuć się współtwórcą muzeum.
Czy przy tylu rzeczach, jakie udało się pani zrealizować w kopalni i wokół niej, jest jeszcze marzenie, które czeka na spełnienie?
Elżbieta Szumska: Tak! Marzy mi się kolejka podwieszana wzdłuż Złotego Potoku, który prowadzi od kopalni do średniowiecznej osady górniczej. Mam już namierzonego wykonawcę w Czechach, z którym prowadzę rozmowy. To uczyniłoby nasz kompleks jeszcze bardziej atrakcyjnym.
Rozmawiał Mariusz Gryżewski

























Dodaj komentarz