Opadająca fala – czy wzrośnie inflacja?
Do lata tego roku zagraniczni obserwatorzy podtrzymywali swe poprzednie opinie o dobrym stanie gospodarki polskiej. Podobnie jak wcześniej, prognozowali wzrost PKB na ponad 4 proc. (bliżej 4 proc.), a w 2020 roku na ponad 3 proc. (najczęściej ok.3,5 proc.). Spadek tempa w porównaniu z 2018 rokiem postrzega się w dużym stopniu jako efekt oddziaływań zewnętrznych.

Czym analitycy tłumaczą swoje prognozy? Komentarz raportu Komisji Europejskiej stwierdza: „Oczekuje się, że konsumpcja prywatna wzrośnie w drugiej połowie 2019 roku i na początku 2020 roku, ponieważ nowe transfery fiskalne i obniżki podatków zwiększają dochód gospodarstw domowych. Wraz z silnym wzrostem płac i korzystnymi trendami na rynku pracy, oczekuje się wzrostu zaufania konsumentów. Inflacja w drugim kwartale 2019 roku wzrosła, przy czym szybszy wzrost płac był widoczny w wielu sektorach, w szczególności w usługach i produktach spożywczych.
Z prognoz wynika, że inflacja wzrośnie z 1,2 proc. w 2018 roku do 2,1 proc. w 2019 roku, a następnie do 2,7 proc. w 2020 roku. Przewiduje się, że szybki wzrost płac będzie miał szczególnie silny wpływ na ceny usług w całym okresie prognozy. Oczekuje się, że inflacja cen energii pozostanie niska w 2019 roku i wzrośnie na początku 2020 roku, po zniesieniu kontroli administracyjnych w zakresie cen energii elektrycznej.
Wzrost inwestycji jest nadal wspierany przez fundusze UE i ma pozostać silny w 2019 roku, zanim spowolni w 2020 roku. Dynamika zarówno eksportu, jak i importu będzie stopniowo zmniejszać się w latach 2019 i 2020”.
Powody optymizmu i sygnały większości analityków są zbliżone do tych, jakie przedstawiła agencja Fitch: „Za rewizję prognoz na 2019 rok odpowiadają lepsze od oczekiwanych odczyty makro w I połowie bieżącego roku. Gospodarka będzie spowalniać wskutek ograniczenia mocy produkcyjnych oraz pogorszenia się otoczenia zewnętrznego”.
Następstwa tych dwóch czynników złagodzą konsumpcja prywatna i inwestycje. Agencja wskazała, że oddziaływanie pakietu fiskalnego oraz zapowiadana obniżka podatków w przyszłości będą czynnikami proinflacyjnymi, które zrównoważy jednak hamujący wzrost PKB. Fitch prognozuje, że wskaźnik CPI (inflacja) w 2020 i 2021 roku będzie kształtować się na poziomie celu inflacyjnego, czyli 2,5 proc.
Lipcowy raport Focus oceniał, że dobre wyniki gospodarcze w I i II kwartale 2019 r. to następstwo wzrostu zakupów wewnętrznych i pozytywnych w tym czasie czynników zewnętrznych. Rosnąca produkcja przemy-słowa wskazuje, że sektor ten uniknął słabości przemysłu w Unii Europejskiej. Wprawdzie w tym roku tempo wzrostu utraci dotychczasową parę wskutek pewnych słabości w UE, jednak rozwój Polski pozostanie solidny dzięki prężnemu popytowi krajowemu, który jest wspierany przez łagodne warunki kredytowe, kontynuację absorpcji funduszy unijnych i znaczący wzrost płac.
FocusEconomics podkreśla, że w maju inflacja doszła 2,4 proc. i tłumaczy to napięciem na rynku pracy, wewnętrznym popytem i kosztowniejszą pracą (w tym w usługach). Jednak zdaniem autorów raportu inflacja jest pod kontrolą, m.in. dzięki dalszemu napływowi Ukraińców. Dlatego w 2019 roku inflacja wzrośnie w skali roku 2 proc., a w 2020 o 2,5 proc.
Raport FocusEconomics prognozuje wzrost produkcji przemysłowej w tym roku o 5,5 proc. a w przyszłym o 4,3 proc. Sygnalizuje jednak pewne niepokoje wynikające m.in z kolejnych wskaźników PMI (poniżej 50 pkt.), ukazujących nastroje menedżerów w polskim przemyśle przetwórczym, ich oczekiwania i lęki dotyczące produkcji i sprzedaży, w tym eksportowej.
Komentarz IHS Markit, który przygotowuje wskaźnik PMI, stwierdził po ogłoszeniu ostatniego wyniku: „W połowie 2019 warunki gospodarcze w polskim sektorze przemysłowym wciąż się pogarszały. Produkcja i nowe zamówienia ponownie spadły, w dodatku szybciej niż w maju. Eksport oraz aktywność zakupowa również osłabły, aczkolwiek w wolniejszym tempie. Bardziej pozytywne wieści napłynęły z rynku pracy, gdzie poziom zatrudnienia wzrósł po raz pierwszy od pięciu miesięcy. Niepokojące jest to, że tempo spadku produkcji oraz nowych zamówień przyspieszyło, choć negatywny wpływ tych wyników na główny wskaźnik PMI złagodził nieco pierwszy od pięciu miesięcy wzrost zatrudnienia w przemyśle.
Podobamy się inwestorom
Nadal dobrze oceniają Polskę zagraniczni inwestorzy. Ranking atrakcyjności dla inwestycji 67 krajów zaprezentował jeden z czołowych magazynów – „CEO World Magazine”. Ranking ten brał pod uwagę takie czynniki z 2018 roku, jak: korupcja, wolność, siła robocza, ochrona inwestorów, podatki, jakość życia, biurokracja i przygotowanie technologiczne. Polska zajęła drugie miejsce. Na pierwszym znalazła się Malezja. Znamienne, że w czołowa dziesiątka objęła znalazło się 6 państwa azjatyckich i Australia. Europę reprezentują po Polsce tylko Czechy i Hiszpania.
Warto przypomnieć, że ostatnie badania Eurostatu ukazały, iż w 2018 roku Polska w 2018 roku rozwijała się szybciej niż Unia i osiągnęła 71 proc. unijnej średniej w PKB na mieszkańca. Do średniego poziomu Unii zbliżyliśmy się również w tzw. wskaźniku AIC, który bada zamożność gospodarstw domowych. Tu mamy 77 proc. średniej UE.
Rady i ostrzeżenia
Pozytywnym ocenom gospodarki i finansów Polski towarzyszą ostrzeżenia i sugestie konieczności zmian w polityce społecznej i gospodarczej. Zawarte są one w majowym dokumencie Komisji Europejskiej, zawierającym zalecenia dla poszczególnych państw unijnych na okres najbliższych 12–18 miesięcy.
Zalecenia dla Polski obejmują podwyższenie obowiązującego wieku emerytalnego. Obecny system będzie miał wpływ (in minus) na wysokość przyszłych świadczeń. Sprawi, że spowoduje istotne różnice między emeryturami kobiet i mężczyzn. Ponadto zagrozi rynkowi pracy. Zmaleją też wpływy do PKB.
Autorzy zaleceń są krytyczni wobec „500 plus”. Doceniają, że świadczenie to poprawia kondycję polskich rodzin, zmniejsza ubóstwo i nierówności, ale ogranicza aktywność zawodową rodziców (głównie kobiet) oraz może mieć negatywny skutek dla PKB. Zdaniem Komisji, Polska powinna wesprzeć starania o zwiększenie zatrudnienia m.in. poprawiając dostęp do opieki nad dziećmi. Autorzy rekomendacji uważają,, że „istniejące preferencyjne systemy emerytalne wiążą się z kosztami budżetowymi i zmniejszają mobilność pracowników między sektorami”, a także, iż specjalny system zabezpieczenia społecznego rolników (otrzymuje z budżetu państwa dotacje w wysokości ok. 0,8 proc. PKB) „hamuje mobilność pracowników i przyczynia się do ukrytego bezrobocia w sektorze rolnictwa”.
Bruksela rekomenduje Polsce, by zajęła się w końcu rynkiem pracy. Powód? Za dużo z nas nie ma stałego zatrudnienia, bo zbyt wielu Polaków pracuje na tzw. umowach śmieciowych (blisko 24,3 proc. Polaków pracuje w oparciu o tymczasowe kontrakty). Komisja Europejska zwraca uwagę, że rząd porzucił zapowiadaną reformę kodeksu pracy i uważa, że powinien do tematu wrócić, bowiem przyszłe emerytury osób na umowach cywilno-prawnych oraz samozatrudnionych będą po prostu niskie. Konieczne jest zapewnienie stałego zatrudnienia w szerszym zakresie.
Zdaniem autorów zaleceń, Polska powinna wzmocnić innowacyjność gospodarki m.in. przez wspieranie współpracy instytucji badawczych i przedsiębiorstw. Raport UE skrytykował rząd PiS m.in. za zamrożenie wzrostu cen prądu, ustawę o zapasach gazu i walkę z wiatrakami (dosłownie). Jej zdaniem kroki te zniechęcają do inwestowania w rozwiązania proekologiczne i negatywnie wpływają na konkurencyjność polskiego sektora energetycznego.
Komisja zaleca również ostrożność w polityce budżetowej, zwłaszcza przy planowaniu nowych wydatków publicznych. Zdaniem UE ich wzrost nominalny nie powinien w 2020 roku przekroczyć 4,4 proc.
Komisja zaleca poprawę jakości regulacji, w szczególności poprzez zwiększenie roli konsultacji społecznych i konsultacji publicznych w procesie legislacyjnym”. Zdaniem unijnych urzędników hamulcem dla rozwoju polskiej gospodarki jest sposób wprowadzania nowych przepisów prawa oraz nowelizowania już istniejących. Rząd działa chaotycznie, w pośpiechu i unika konsultacji społecznych. Powoduje to poczucie niestabilności polskiego porządku prawnego, które zniechęca potencjalnych inwestorów i zmniejsza wydajność gospodarki. Unijny raport przypomina też o zastrzeżeniach Komisji Europejskiej dotyczących stanu polskiej praworządności. Stwierdza, że sytuacja ciągle się pogarsza, bo rząd nie wycofuje się ze złych zmian i cementuje je w kolejnych przepisach.
Demografia i rozwój
Alarmują konkluzje lipcowego raportu Międzynarodowego Funduszu Walutowego: „Liczba osób w wieku produkcyjnym w Polsce spadnie do 2030 roku o 10 proc., a do 2050 roku o nieco ponad 30 proc. w stosunku do stanu wyjściowego z 2015 roku. Raport, którego treść relacjonował m.in. gospodarka-dziennik.pl i money.pl, ostrzega, że spadek ten wywoła znaczące zmiany w naszej gospodarce na gorsze.
Nie będziemy wyjątkiem w naszej części świata. Ukraina, Łotwa i Bułgaria doświadczą jeszcze większej obniżki. A w 10 innych krajach spadek siły roboczej do 2050 roku przekroczy 20 proc. Zdaniem analityków MFW pogorszenie jest nieuniknione. Dojdzie do niego niezależnie od tego, jakie kroki jako państwo podejmiemy. Jakiekolwiek reformy mogą co najwyżej lekko złagodzić kryzys demograficzny. Raport wskazuje, że konieczne są zachęty wspierające wzrost dzietności, otwarcie na imigrantów i polityka sprzyjająca wzrostowi aktywności zawodowej.
Autorzy raportu nie ukrywają, że działania na rzecz osłabienia kryzysu demograficznego wymagają dodatkowych wydatków. Oznacza to podwyższenie podatków lub wzrost deficytu budżetowego. Ale jedno i drugie zahamuje rozwój gospodarczy, który w następnych 30 latach spadnie o 1,3 proc. To więcej niż w sytuacji, w której zmian demograficznych by nie było. W rezultacie znacznie przedłuży się czas dogonienia zachodniego wskaźnika PKB.
Zygmunt Słomkowski

























Dodaj komentarz