Kłopoty z zatrudnieniem specjalistów z IT
Branża IT od lat jest typowana jako jedna z tych, gdzie potrzebnych będzie najwięcej specjalistów. Jednocześnie jednak cały czas i profesjonaliści, i ich potencjalni pracodawcy narzekają na psucie rynku i kiepskie warunki. Jak to w ogóle możliwe?
Nadmiar rodzi przeciętność
Prawda jest taka, że również branża IT nie uchroniła się przed najpoważniejszym problemem każdej obleganej dziedziny rynku: zalewem osób, które mają doświadczenie i wiedzę, ale na zbyt niskim poziomie, by można mówić o profesjonalizmie. Uczelnie, szkoły i firmy edukacyjne – lepiej lub gorzej – wykształciły olbrzymią grupę ludzi. Niestety wielu z nich po prostu nie osiągnęło jeszcze odpowiedniego poziomu umiejętności, by pracodawcy byli zadowoleni z wyników ich pracy.
Długie poszukiwania powodują irytację
Eksperci agencji rekrutacyjnej https://dotlinkers.pl/ zwracają uwagę na jeszcze jedną przyczynę obecnych problemów. Tym razem trzeba przyjrzeć się potencjalnym pracodawcom. Po wypróbowaniu dwóch, trzech, a może i pięciu „specjalistów”, których trzeba było odprawić z kwitkiem, nie mają oni już ochoty na dalsze poszukiwania i zmieniają założenia projektowe, by można było dzięki średnio przygotowanym ludziom w ogóle ruszyć do przodu. Inna sprawa, że nie prowadzi to do ogólnego wzrostu jakości w branży, ale przy okazji spadają też wysokości wynagrodzeń.
Specjalizacja utrudnia poszukiwania
Przede wszystkim jednak należy zdać sobie sprawę z kwestii bardzo podstawowej, a mianowicie specjalizacji. Branża IT nie jest jednolita i tu pracownicy często bardzo wąsko definiują swoje kompetencje. Są genialnymi wykonawcami w jednej dziedzinie, ale niekoniecznie mistrzami w innej. Znalezienie tak wąsko specjalizowanych fachowców zawsze jest problemem – nie da się tego zrobić inaczej, niż przez klasyczny head-hunting, albo zaprzęgając do pracy rozbudowaną sieć znajomości. Poszukiwanie specjalistów IT przez ogólne portale ogłoszeniowe jest skuteczne nie zawsze jest skuteczne – najlepsi w tej branży na dobrą sprawę nie mają ani czasu, ani potrzeby, by sprawdzać ogłoszenia.
Jest to fakt, którego wielu pracodawców nadal nie rozumie. W start-upach technologicznych częściej już właściciele mają świadomość, że pod pojęciem „programisty” może się kryć wszystko i nic, ale w wielu dojrzalszych firmach już tej świadomości brakuje. Wtedy nawet nie udaje się określić precyzyjnych wymagań na dane stanowisko, a na źle sformułowanie ogłoszenie nie odpowiadają te osoby, które są potrzebne. I choć na pewno można wskazać jeszcze parę specyficznych dla IT problemów z rekrutacją, to okazuje się, że te trzy wspomniane wyżej są najczęstsze, a jednocześnie najtrudniej jest dać sobie z nimi radę.

























Dodaj komentarz