Wojna przyszłości – jak kiedyś może wyglądać przemysł zbrojeniowy?
Świat się zmienia – to pewne. A wraz z nim przemysł zbrojeniowy, który już nigdy nie będzie taki sam. Sztuczna inteligencja, rozwój cyfryzacji i technologii kosmicznych, drukarki 3D – to wszystko ma wpływ nie tylko na rynek cywilny, lecz także militarny. Wojna już nigdy nie będzie wyglądała tak, jak do tej pory sobie to wyobrażaliśmy.

Perspektywy polskiej branży zbrojeniowej na ten moment wyglądają obiecująco, pod warunkiem, że najważniejsze projekty faktycznie zostaną zrealizowane. Ale nie tylko produkcja czy rozwój technologii są tu istotne, chociaż one też mają wpływ na przyszłość. Nasz kraj stanowi przede wszystkim filar bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO – Polska charakteryzuje się dobrym, geostrategicznym położeniem. Wzrastają także nakłady na obronność, które wynoszą obecnie ponad 4% PKB, stawiając Polskę w roli kluczowego hubu produkcyjnego i serwisowego w regionie Europy Środkowej. Istotną kwestię stanowią także różnego rodzaju współprace międzynarodowe, które pozwalają na transfer technologii. Partnerstwa z USA czy Koreą Południową pokazały, że współczesny przemysł zbrojeniowy wymaga aliansów.
Wspólne przedsięwzięcia (joint venture) pozwalają na skokowy transfer wiedzy inżynieryjnej do zakładów krajowych, np. do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Jednym z kluczowych celów branży militarnej w Polsce jest zwiększenie produkcji nowoczesnego sprzętu, takiego jak armatohaubice Krab, zestawy rakietowe Piorun czy BWP Borsuk, opracowanego i rozwijanego w ramach projektu Nowego Pływającego Bojowego Wozu Piechoty. Ich skalowanie wymaga jednak cyfryzacji taśm produkcyjnych oraz zabezpieczenia łańcuchów dostaw podzespołów. Nasza ojczyzna dąży również do suwerenności technologicznej, w tym uniezależnienia się od zewnętrznych dostawców w najważniejszych obszarach, takich jak amunicja wielkokalibrowa, systemy radioelektroniczne czy autonomiczne drony rozpoznawcze. Podobnie jak wzrost rodzimej produkcji, jest to cel na nadchodzące dekady.
W dzisiejszych czasach, innowacje powstają w laboratoriach i start-upach. Innowacje militarne również nie będą odbiegać od tej reguły, nie rodząc się jedynie w zakładach zbrojeniowych. Rozwiązania rynku cywilnego, jak chociażby sztuczna inteligencja i druk 3D, będą odgrywały coraz ważniejszą rolę w rozwoju technologii militarnych. Co więcej, rozwiązania Dual-use, czyli podwójnego zastosowania, już teraz są wspierane przez Unię Europejską dzięki dofinansowaniom z Europejskiego Funduszu Obronny (EDF) i programów Europejskiej Agencji Obrony (EDA). Cyfryzacja na poligonach także ulegnie poprawie. Systemy zostaną zintegrowane poprzez przejście od odizolowanych platform do koncepcji Multi-Domain Operations (MDO). W przyszłych dekadach wygra spójny system: algorytmy sztucznej inteligencji przetwarzające dane z kosmosu, dronów i czujników w czasie rzeczywistym będą wspomagać decyzje dowódcze w ułamkach sekund, co może znacznie zwiększyć efektywność obrony w przypadku konfliktu zbrojnego.
Wspomniany już druk trójwymiarowy to kolejne nieocenione rozwiązanie na polu walki, ale w nieco innym wydaniu niż np. w architekturze. To właśnie on, przy użyciu odpowiednich metali, będzie umożliwiał łatwą produkcję części zamiennych do sprzętu wojskowego, niemal na linii frontu. Nie można pominąć rozwiązania jakim jest amunicja precyzyjna. Są to m.in. inteligentne pociski z układami naprowadzania i systemem GPS. To wszystko brzmi bardzo nowocześnie, ale tego rodzaju sprzęt i strategie pokazują tylko, jak bardzo i w jak krótkim czasie ludzkość się rozwinęła. Jeszcze zaledwie 90 lat temu, były to rzeczy, o których tamtejszym załogom nawet się nie śniło. Jednak, mimo intensywnego rozwoju cyfryzacji, państwa rozwijające się, nadal będą stanowiły ważny rynek dla producentów sprzętu wojskowego; tradycyjne wyposażenie wojskowe wciąż będzie potrzebne. Można to zaobserwować na przykładzie konfliktu na Ukrainie – wykazał on, że mimo rozwoju high-tech, rynek nadal wymaga masowej produkcji klasycznego sprzętu takiego jak artyleria, broń pancerna czy amunicja. Sztuczna inteligencja i technologie komputerowe wciąż nie mają pewnej przyszłości i cały czas się rozwijają.
Kiedy myślimy o wojnie przyszłości, może pojawić się wizja III wojny światowej. To oczywiste, że konflikty zbrojne są prowadzone niemalże cały czas w różnych częściach świata, jednak jak dotąd największym i najbardziej brutalnym konfliktem była II wojna światowa, ponieważ nie wydarzyła się aż tak dawno. Przez to miała pośredni wpływ na kolejne pokolenia i nastroje społeczne wśród nich. Co więcej, rosnące w ostatnich latach napięcia geopolityczne stopniowo przełamują poczucie bezpieczeństwa. W badaniach opinii publicznej, od 2025 r. został zanotowany znaczny wzrost wskaźników niepokoju społecznego. Pokazują to przede wszystkim sondaże przeprowadzone w USA i Europie Środkowej. Za oceanem, zwłaszcza w Kanadzie, nastroje lękowe wzbudza polityka Donalda Trumpa.
W Europie katalizatorem lęku wg sondaży jest Władimir Putin, a Rosja zdaniem większości Europejczyków, stanowi obecnie największe zagrożenie dla pokoju. Co istotne, dla przeciętnego obywatela, cyberprzestrzeń i broń nuklearna to nieodkryte obszary, które naturalnie zwiększają niepokój – w szczególności przed użyciem broni masowego rażenia i jego skutkami, a także przed cyberwojną. Pojawia się tu także dylemat co do zaawansowanego uzbrojenia. Może ono bowiem zarówno odstraszyć agresora, jak i sprowokować go do eskalacji konfliktu. Do globalnego konfliktu zbrojnego być może nigdy nie dojdzie, a może nastąpić on już niebawem – tego nie wiemy. Wiemy jednak, że obronność na całym świecie, wraz z naturalnym rozwojem cywilizacji, ma się coraz lepiej.
Przemysł zbrojeniowy przyszłości to skomplikowany ekosystem, w którym granica między technologią cywilną a wojskową ulega całkowitemu zatarciu. Dla Polski i Europy sprawny sektor obronny to warunek konieczny do utrzymania pokoju. Użycie najnowszych technologii pozostaje jednak decyzją polityczną – to od odpowiedzialności liderów zależy, czy posłużą one do skutecznego odstraszania, czy doprowadzą do globalnej katastrofy.
Oliwia Wilkosz

























Dodaj komentarz