Menu
Siedlisko Milachowo
Menu

Szczepan Gorbacz – Rynek będzie potrzebował rozwiązań, które są technicznie dobre, ale jednocześnie możliwe do wdrożenia

Na co dzień ich nie widać – mowa o instalacjach wodnych i przemysłowych, które odpowiadają za ciągłość działania budynków i zakładów. Spadki ciśnienia wody w budynkach, przeciekające zbiorniki czy przestoje produkcji to najczęściej efekt błędów popełnionych na etapie projektowania tych systemów i ich niedopasowania do realnych warunków pracy. O tym, gdzie naprawdę zaczynają się ryzyka i jak ich unikać, mówi Szczepan Gorbacz, od ponad 20 lat prezes Amargo – firmy zajmującej się projektowaniem i wdrażaniem systemów magazynowania wody oraz instalacji przemysłowych.

Szczepan Gorbacz

Jak z perspektywy CEO zmieniło się prowadzenie firmy na przestrzeni ostatnich lat?

Szczepan Gorbacz : Największa zmiana polega na tym, że dziś prowadzenie firmy inżynieryjnej nie sprowadza się już wyłącznie do zarządzania produkcją, sprzedażą czy zespołem technicznym. Coraz większe znaczenie ma umiejętność łączenia kilku perspektyw naraz: technologicznej, prawnej, środowiskowej, kosztowej i organizacyjnej.

Kiedyś wiele projektów zaczynało się od pytania: „jaki zbiornik trzeba wykonać?”. Dzisiaj coraz częściej zaczynamy od pytań: „jaki problem ma rozwiązać ta infrastruktura?”, „jak długo ma działać?”, „co się stanie, jeśli zawiedzie?” i „jakie ryzyka trzeba przewidzieć już na początku?”. To zupełnie inny poziom odpowiedzialności.

Z perspektywy CEO oznacza to konieczność budowania organizacji, która nie tylko sprawnie wykonuje zadania, ale też potrafi doradzać, analizować i brać odpowiedzialność za efekt końcowy. W branży infrastrukturalnej coraz mniej miejsca jest na myślenie wyłącznie produktowe. Liczy się całościowe podejście: od audytu i koncepcji, przez projekt, produkcję i montaż, po uruchomienie i późniejszą eksploatację.

Czy zmieniło się też podejście inwestorów do infrastruktury – co dziś zaczynają brać pod uwagę, a co nadal jest pomijane?

Szczepan Gorbacz : Tak, zmiana jest widoczna, choć nierównomierna. Coraz więcej inwestorów zaczyna rozumieć, że infrastruktura nie jest technicznym dodatkiem do budynku czy zakładu, ale warunkiem jego działania. Dotyczy to szczególnie wody, systemów przeciwpożarowych, instalacji procesowych czy układów awaryjnych.

Inwestorzy coraz częściej pytają o trwałość, bezpieczeństwo, zgodność z przepisami, możliwość serwisowania czy odporność systemu na awarie. To dobra zmiana.

Nadal jednak często pomijany jest etap wczesnej analizy – czyli pytanie, jak infrastruktura będzie działać w sytuacjach niestandardowych: przy awarii, wzroście obciążenia czy zmianie warunków pracy. I to właśnie tam najczęściej zaczynają się późniejsze problemy.

Jak w praktyce wygląda proces od audytu do wdrożenia – który etap jest dziś najbardziej niedoceniany przez inwestorów?

Szczepan Gorbacz : Najbardziej niedoceniany jest początek, czyli audyt, rozpoznanie potrzeb i koncepcja. To etap, który z zewnątrz może wyglądać najmniej spektakularnie, ale właśnie wtedy zapadają decyzje wpływające na bezpieczeństwo, koszty i trwałość całej inwestycji.

W praktyce zaczynamy od zrozumienia obiektu: jak działa, jakie ma ograniczenia, jakie są drogi transportowe, dostępne pomieszczenia, wymagania prawne, rodzaj medium, warunki pracy instalacji i oczekiwania użytkownika. Dopiero później można odpowiedzialnie zaproponować rozwiązanie. Warto podkreślić, że już na etapie audytu zazwyczaj pojawia się kilka możliwych koncepcji. To niezwykle cenny moment, dający inwestorowi możliwość skorzystania z całego spektrum doświadczenia wykonawcy w zakresie doradztwa technicznego, analiz i konsultacji.

Widać to dobrze w projektach realizowanych w istniejących budynkach. Przy modernizacji szpitali czy obiektów publicznych nie można po prostu „wstawić zbiornika”. Trzeba uwzględnić ciągłość działania placówki, ograniczenia przestrzenne i brak możliwości długich przestojów. Dlatego zbiorniki modułowe, które można budować wewnątrz obiektu i dopasować do nietypowych pomieszczeń, bywają rozwiązaniem nie dlatego, że są „nowoczesne”, ale dlatego, że odpowiadają na realny problem inwestora.

W przypadku instalacji przemysłowych audyt w praktyce oznacza przejście przez kilka kluczowych etapów: od identyfikacji problemu i celu inwestora, przez wizję lokalną i analizę infrastruktury oraz procesu technologicznego (w tym wymagania formalne, np. UDT czy TDT), aż po ocenę wykonalności i określenie standardu dalszych prac projektowych, w tym ewentualnych analiz ryzyka czy modeli 3D/BIM.

Właśnie na tym etapie często ujawniają się kwestie krytyczne, które decydują o powodzeniu inwestycji, jak choćby utrzymanie temperatury medium w granicach projektowych. Zdarza się, że zbiornik zaprojektowany na określoną temperaturę pracy musi przyjąć medium o znacznie wyższej temperaturze, co generuje dodatkowe naprężenia i ryzyka eksploatacyjne.

Na podstawie wyników takiego audytu inwestor otrzymuje koncepcję wdrożenia, w której zarekomendowane zostają optymalne rozwiązania techniczne. Taka koncepcja uwzględnia zidentyfikowane potrzeby inwestora, a także realne uwarunkowania procesu technologicznego, możliwości finansowe oraz ograniczenia logistyczne, tak aby proponowane rozwiązanie było nie tylko poprawne technicznie, ale również wykonalne i efektywne w praktyce.

Jakie są najczęstsze błędy w projektowaniu infrastruktury, które widzi Pan w swojej pracy?

Szczepan Gorbacz : Najczęstszy błąd to projektowanie „na dziś”, bez myślenia o tym, jak obiekt będzie działał za kilka czy kilkanaście lat. Dotyczy to zarówno infrastruktury wodnej, jak i przemysłowej.

W przypadku wody problemem bywa niedoszacowanie zapotrzebowania, brak bufora, zbyt duże uzależnienie od sieci zewnętrznej albo brak scenariusza awaryjnego. W przypadku instalacji przemysłowych częstym błędem jest niedopasowanie materiałów do rzeczywistych warunków pracy: temperatury, rodzaju substancji, sposobu użytkowania czy częstotliwości czyszczenia.

Czy może Pan podać przykład sytuacji, w której infrastruktura „nie wytrzymała” – i jakie były tego konsekwencje dla obiektu lub użytkowników?

Szczepan Gorbacz : Takie sytuacje zdarzają się częściej, niż mogłoby się wydawać – i zazwyczaj nie wynikają z jednej awarii, tylko z błędów na etapie projektowania lub doboru technologii.

Dobrym przykładem jest instalacja w zakładzie spożywczym, gdzie klient zgłosił się do nas z problemem przecieków w zbiorniku wykorzystywanym w procesie mycia instalacji. Problem nie polegał na samej konstrukcji, ale na niedopasowaniu materiału przez wcześniejszego producenta do rzeczywistych warunków pracy – używanych substancji, temperatury i obciążeń. W efekcie pojawiły się uszkodzenia, które mogły doprowadzić do wycieku i zatrzymania procesu produkcyjnego.

Konsekwencje w takich przypadkach są bardzo konkretne: ryzyko przestoju, straty finansowe, zagrożenie dla bezpieczeństwa i konieczność pilnej interwencji. Co istotne – tego typu sytuacje najczęściej nie wynikają z „pecha”, tylko z tego, że na początku inwestycji nie przeanalizowano dokładnie warunków, w jakich instalacja będzie pracować (poza wspomnianymi wcześniej parametrami medium i temperaturą, również ciśnienie pracy instalacji).

To pokazuje, że infrastruktura „nie wytrzymuje” nie dlatego, że jest słaba, ale dlatego, że została zaprojektowana bez pełnego zrozumienia kontekstu jej działania.

Jak zmienia się podejście inwestorów do bezpieczeństwa – czy pojawiają się konkretne wymagania, czy nadal dominuje reakcja na problem?

Szczepan Gorbacz : Widać stopniową zmianę, ale nadal zbyt często dominuje reakcja na problem. Inwestorzy podejmują działania wtedy, gdy pojawia się kontrola, awaria, wymóg formalny albo konkretne ryzyko operacyjne.

Jednocześnie rośnie grupa inwestorów, którzy zaczynają myśleć wcześniej. Dotyczy to zwłaszcza obiektów medycznych, mieszkaniowych wysokich, przemysłowych i infrastruktury krytycznej. Tam coraz częściej zadaje się pytanie nie tylko o koszt inwestycji, ale też o koszt braku zabezpieczenia.

Przykładem jest zbiornik dwukomorowy dla wysokiego budynku mieszkalnego, który łączył funkcję wody bytowej i przeciwpożarowej. W budynkach wielokondygnacyjnych problemem nie jest tylko sam dostęp do wody, ale też zapewnienie odpowiednich parametrów na wyższych piętrach i spełnienie wymagań ppoż. W tym przypadku rozwiązanie musiało odpowiadać zarówno na potrzeby mieszkańców, jak i bezpieczeństwa pożarowego.

Widać to również bardzo wyraźnie w przemyśle chemicznym i instalacjach procesowych, gdzie bezpieczeństwo nie kończy się na samej konstrukcji urządzenia, ale obejmuje również pełną zgodność formalno-prawną. Coraz częściej kluczowym pytaniem staje się nie tylko to, czy instalacja działa poprawnie, ale czy jej dokumentacja techniczna jest w pełni zgodna z aktualnymi wymaganiami UDT i TDT. Wynika to z rosnącej świadomości odpowiedzialności po stronie inwestora oraz praktyki rynkowej, w której część dostawców, zarówno zagranicznych, jak i krajowych, nie zawsze obejmuje swoim zakresem zgłoszenia urządzeń do dozoru technicznego, przenosząc ten obowiązek na użytkownika instalacji. W efekcie pojawia się ryzyko tzw. „papierowej bomby”, czyli sytuacji, w której działająca instalacja może zostać zakwestionowana podczas kontroli jako niezgodna formalnie, co w skrajnym przypadku prowadzi do wstrzymania produkcji i konsekwencji administracyjnych.

Jakie rozwiązania – które jeszcze kilka lat temu były „opcjonalne” – dziś stają się standardem?

Szczepan Gorbacz : Coraz częściej standardem stają się rozwiązania, które zapewniają ciągłość działania: rezerwowe źródła wody, zbiorniki buforowe, systemy stabilizujące ciśnienie, zabezpieczenia przeciw wyciekom, wanny wychwytowe, monitoring parametrów substancji chemicznych oraz pracy zbiornika, automatyzacja procesów zwiększająca bezpieczeństwo i optymalizująca koszty operacyjne oraz projektowanie z myślą o serwisie

Kilka lat temu wiele z tych elementów traktowano jako dodatkowe zabezpieczenie. Dzisiaj w wielu obiektach stają się warunkiem odpowiedzialnego projektowania. Szczególnie widać to tam, gdzie przerwa w działaniu infrastruktury natychmiast przekłada się na ludzi, produkcję albo bezpieczeństwo: w szpitalach, zakładach przemysłowych, budynkach wysokich, obiektach publicznych czy na lotniskach.

Ważnym trendem jest także możliwość modernizacji bez wyłączania obiektu z pracy, przy jednoczesnym holistycznym zaopiekowaniu procesu i trosce o ciągłość działania, w tym zapewnieniu instalacji tymczasowych na czas prowadzenia prac. W przypadku wielkogabarytowych zbiorników przemysłowych, które trzeba zamontować w trudno dostępnej hali, istotne staje się takie zaplanowanie konstrukcji i montażu, aby nie ingerować w istniejącą infrastrukturę budynku. Kluczowe jest również rozumienie biznesu i potrzeb inwestora – obiekt musi i powinien działać najlepiej bez przerw.

W których branżach lub typach obiektów widzi Pan dziś największą zmianę? Z czego ona wynika?

Szczepan Gorbacz : Największą zmianę widzę w czterech obszarach: medycynie, budownictwie mieszkaniowym, przemyśle oraz infrastrukturze krytycznej.

W medycynie wynika to z wymagań prawnych i kontroli, ale także z większej świadomości, że brak wody oznacza realne ryzyko dla pacjentów i funkcjonowania placówki. W budownictwie mieszkaniowym problemem są wysokie budynki, duża liczba użytkowników i rosnące wymagania dotyczące bezpieczeństwa pożarowego.  W przeszłości systemy wodociągowe w budynkach wielorodzinnych projektowano w odmiennych warunkach eksploatacyjnych. Podejście do projektowania opierało się na mniej złożonych założeniach dotyczących zmienności zużycia oraz niezawodności systemów. I choć jednostkowe zużycie wody bywało wyższe niż obecnie, to infrastruktura była projektowana z mniejszym uwzględnieniem dynamicznych obciążeń i sytuacji awaryjnych.

Obecnie obserwuje się istotne zmiany w sposobie użytkowania i zagospodarowania przestrzeni, w tym rozwój stref podmiejskich związany z procesem suburbanizacji. Zjawisko to prowadzi do rozpraszania zabudowy oraz zwiększonego obciążenia lokalnej infrastruktury technicznej, szczególnie na obszarach, które pierwotnie nie były projektowane z myślą o intensywnej zabudowie mieszkaniowej. W konsekwencji rośnie znaczenie odpowiedniego bilansowania i zabezpieczenia dostaw wody również poza ścisłymi centrami miast.

W przemyśle kluczowe są ciągłość produkcji, bezpieczne magazynowanie substancji i zgodność z przepisami. W infrastrukturze krytycznej dochodzi jeszcze kontekst odporności państwa, ochrony ludności i nowych regulacji.

Warto też wspomnieć o branżach, które na pierwszy rzut oka nie kojarzą się z takimi rozwiązaniami. W jednym z obiektów muzealnych kluczowe było zabezpieczenie instalacji chłodzenia – nie dla komfortu, ale dla ochrony eksponatów i stabilnych warunków ich przechowywania. Z kolei w lotnictwie infrastruktura techniczna, jak zbiorniki na płyn do odladzania, bezpośrednio wpływa na ciągłość operacji – jej brak oznacza realne ryzyko opóźnień i zagrożeń dla bezpieczeństwa.

Nadal jednak często pomijany jest etap wczesnej analizy – czyli pytanie, jak infrastruktura będzie działać w sytuacjach niestandardowych: przy awarii, wzroście obciążenia czy zmianie warunków pracy. I to właśnie tam najczęściej zaczynają się późniejsze problemy.

Szczepan Gorbacz

Z perspektywy CEO – co jest dziś najtrudniejsze w zarządzaniu firmą realizującą złożone projekty techniczne i infrastrukturalne?

Szczepan Gorbacz : Najtrudniejsze jest zarządzanie złożonością i dynamiką zmian oraz dużą liczbą impulsów pojawiających się w trakcie realizacji projektu. Każdy projekt łączy wiele elementów: oczekiwania klienta, wymagania prawne, technologię, logistykę, terminy, bezpieczeństwo i koszty. Rolą zarządzającego jest stworzenie takiego systemu pracy, aby te elementy nie funkcjonowały osobno i mogły być skutecznie koordynowane mimo zmiennych warunków.

Zwykle trudnością jest też szybkie znajdowanie konsensusu, prowadzenie wielu rewizji ofert i projektów oraz reagowanie na kolejne zmiany – wszystko to przy jednoczesnych, często bardzo ograniczonych harmonogramach realizacji inwestycji.

W praktyce oznacza to konieczność budowania zespołu, który potrafi myśleć całościowo. Projektant musi rozumieć, jak jego decyzje wpłyną na produkcję i montaż. Produkcja musi rozumieć ograniczenia obiektu. Zespół montażowy musi wiedzieć, jakie są warunki pracy na miejscu. Serwis powinien mieć świadomość, jak instalacja będzie eksploatowana przez kolejne lata.

To wymaga zaufania, odpowiedzialności i bardzo dobrej komunikacji. W takich projektach nie da się zarządzać wyłącznie przez procedury. Procedury są potrzebne, ale najważniejsi są ludzie, którzy potrafią właściwie ocenić sytuację i podjąć decyzję w konkretnym kontekście. Dlatego istotnym elementem jest również świadome budowanie ścieżek kariery, treningów i wdrożeń pracowników, łączących teorię z codzienną praktyką. Obejmuje to m.in. bezpośrednie zaangażowanie projektantów w realizację: wyjazdy na budowę i montaż zbiorników, wymianę doświadczeń z ekipami wykonawczymi, a czasem nawet samodzielne wykonanie wybranych czynności. Taka współpraca pozwala lepiej zrozumieć realia pracy na obiekcie i w konsekwencji projektować bardziej ergonomiczne, efektywne i wykonalne rozwiązania technologiczne.

Jakie kierunki rozwoju uważa Pan za kluczowe w najbliższych latach – zarówno dla firmy, jak i całego rynku?

Szczepan Gorbacz : Najważniejsze będą trzy kierunki: bezpieczeństwo infrastruktury, odpowiedzialne zarządzanie wodą i modernizacja istniejących obiektów.

Po pierwsze, bezpieczeństwo infrastruktury będzie coraz ważniejsze nie tylko w kontekście wojny czy kryzysów, ale również codziennego funkcjonowania miast, budynków i zakładów przemysłowych. Po drugie, woda stanie się jednym z kluczowych zasobów, który trzeba magazynować, chronić i wykorzystywać bardziej świadomie. Po trzecie, ogromna część wyzwań będzie dotyczyć nie tylko nowych inwestycji, ale modernizacji obiektów już istniejących.

Rynek będzie potrzebował rozwiązań, które są technicznie dobre, ale jednocześnie możliwe do wdrożenia w realnych warunkach: w działającym szpitalu, czynnym zakładzie, wysokim budynku mieszkalnym, muzeum czy na lotnisku. To wymaga nie tylko technologii, ale też doświadczenia, wyobraźni i umiejętności przewidywania ryzyk.

W dłuższej perspektywie przewagę będą miały firmy, które nie tylko produkują rozwiązania, ale potrafią doradzać, edukować i wspierać klientów w podejmowaniu decyzji. Dlatego tak ważne są inicjatywy edukacyjne, jak Akademia TANK Education, oraz budowanie świadomości po stronie inwestorów, projektantów i zarządców obiektów.


Mgr inż. Szczepan Gorbacz to ekspert w zakresie systemów zaopatrzenia w wodę oraz infrastruktury przemysłowej, absolwent Wydziału Inżynierii Środowiska Politechniki Warszawskiej. Od ponad 20 lat zarządza firmą Amargo – spółką doradczo-produkcyjną specjalizującą się w projektowaniu, produkcji i montażu zbiorników chemoodpornych oraz zbiorników na wodę wraz z kompletnymi instalacjami.

Pod jego kierownictwem Amargo realizuje zaawansowane technologicznie projekty dla przemysłu oraz sektora publicznego, w tym dla zakładów produkcyjnych, wodociągów, oczyszczalni ścieków, a także obiektów takich jak szpitale, hotele czy budynki mieszkalne. Firma rozwija również rozwiązania wspierające bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej, w tym obiektów ochronnych.

W swojej działalności koncentruje się na łączeniu bezpieczeństwa technologicznego, efektywności kosztowej i zgodności z regulacjami, rozwijając rozwiązania wpisujące się w gospodarkę o obiegu zamkniętym. Jest inicjatorem Akademii Tank Education TAED oraz aktywnie uczestniczy w pracach organizacji branżowych i dialogu dotyczącym rozwoju standardów technicznych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.