Co Polska może zyskać na współpracy z Dalekim Wschodem?
Azja przejmuje coraz większą część globalnego PKB. Dziś odpowiada za ponad 30 proc., podczas gdy udział Europy w światowej gospodarce systematycznie maleje. W 2000 r. jej udział wynosił 21 proc., natomiast w 2025 r. spadł do szacowanych 14,7 proc. W tym samym okresie mocno zyskała Azja, szczególnie region Dalekiego Wschodu. Jej udział wzrósł z 25 proc. w 2000 r. do 31 proc. obecnie.

Fot. PAP/M. Kmieciński
O tym, jak z perspektywy Europy odnaleźć się w globalnej konkurencji, dyskutowali eksperci i praktycy biznesu w trakcie ścieżki specjalnej poświęconej stosunkom gospodarczym z Dalekim Wschodem w ramach kongresu Open Eyes Economy Summit w Krakowie.
O praktycznej stronie współpracy rozmawiali uczestnicy debaty „Szanse dla Polski ze współpracy z Dalekim Wschodem”.
Potrzebna współpraca oparta na zaufaniu
Maciej Ptaszyński, prezes zarządu Polskiej Izby Handlu, podkreślił, że Europa, która wpadła w pułapkę protekcjonizmu, przestała odgrywać kluczową rolę w globalnej gospodarce. Chińskie technologie wyprzedziły europejskie. Jednocześnie europejski przemysł wciąż w dużym stopniu opiera się na dostawach chińskich komponentów do paneli fotowoltaicznych, obwodów drukowanych czy podzespołów do produkcji urządzeń RTP. − Legislacja dotycząca cyberbezpieczeństwa sprawia, że odcina się współpracę z krajami spoza UE i NATO. W tym naszym protekcjonizmie sami podcinamy gałąź, na której siedzimy. Nikt nie chce budować długofalowych relacji z partnerem, który się zamyka, tworzy blokujące legislacje i wprowadza cła ochronne. Tymczasem potrzebne są zaufanie, współpraca i rozwijanie relacji, a nie stawianie barier. Jeżeli oni nie chcą do nas wchodzić, bo widzą te protekcjonistyczne działania, trudno oczekiwać, że ich rynki otworzą się dla nas – mówił Maciej Ptaszyński.
Ekspert dodał, że prace legislacyjne związane z krajowym systemem cyberbezpieczeństwa mogą uderzyć w kilkanaście kluczowych dla polskiej gospodarki branż, zależnych od dostaw głównie azjatyckich produktów. − Nasz przemysł również dysponuje własnymi rozwiązaniami. To produkty wysokomarżowe, które mogłyby znaleźć odbiorców na tamtych rynkach. Jednak na przeszkodzie stoją blokujące regulacje i cła, a także ograniczony apetyt na ryzyko europejskich przedsiębiorstw − zaznaczył prezes PIH.

Fot. PAP/ M/ Kmieciński
Wykorzystajmy swoje mocne strony
Również w ocenie Piotra Kamińskiego, wiceprezesa zarządu Pracodawcy RP, Europę cechują dziś silna awersja do ryzyka oraz nieumiejętność długoterminowego zarządzania nim. − UE nie jest tak innowacyjna, jakbyśmy chcieli, i choć dysponuje ponadprzeciętnym potencjałem intelektualnym, nie przekłada go na budowanie przewagi konkurencyjnej. Zamiast tego skierowała energię w stronę well-beingu. Każdy region świata ma jednak swoje mocne i słabe strony. Chiny również potrzebują rzeczy, które wytwarzamy, chociażby mleka i jego przetworów. Na tę sytuację trzeba patrzeć w szerszej perspektywie sytuacji geopolitycznej − mówił Piotr Kamiński.
Jako przykład podał działania podejmowane w ramach uruchamiania Jedwabnego Szlaku. − Mamy znakomite położenie geograficzne, mamy terminal w Małaszewicach, który działał świetnie do wybuchu wojny w Ukrainie i zamknięcia granicy. Wciąż jednak można rozwijać szlaki handlowe w oparciu o państwa regionu Morza Czarnego, gdzie nie ma działań wojennych, albo o Grecję. Nie wspominając o ostatnich doniesieniach dotyczących tras północnych − zaznaczył ekspert.
Potencjał w badaniach
Paweł Tomaszek, dyrektor ds. Komunikacji i Relacji Zewnętrznych w ElectroMobility Poland, wskazał, że Chiny i Korea odpowiednio zdefiniowały własne interesy strategiczne, m.in. rozwój przemysłu motoryzacyjnego. Niezależnie od koniunktur realizowały te strategie stabilnie, wspierając lokalne przedsięwzięcia i rozwój nowych technologii. Z kolei Wojciech Pawluś, wiceprezes wywodzącej się z Krakowa firmy Comarch, która działa w ponad 100 państwach, mówił o potencjale współpracy z państwami azjatyckimi z perspektywy sektora IT.
− Rozwijamy się dynamicznie, ponieważ dostrzegliśmy, że Europa jest opóźniona. Przespaliśmy ostatnie 20 lat, ugrzęźliśmy w nadregulacjach i rozdrobnieniu rynku. Na przykładzie naszej firmy widzimy potencjał w inwestycjach w badania i rozwój. Dzięki temu, że Comarch przeznacza na B+R 20 proc. zysków oraz stawia na jakość produktów, możemy stosunkowo łatwo i szybko nadrobić te zaległości − zapewniał Wojciech Pawluś.
Dobrać właściwych partnerów
W ocenie Liwei Cai, Senior Partnera w Hanglung Law w Szanghaju, Chińczycy mają dobre zdanie o Polsce, jej historii i kulturze, jednak polscy przedsiębiorcy często nie znają specyfiki tamtejszego rynku. − W Chinach żyje 1,4 mld ludzi. Nawet jeśli tylko 1 proc. będzie zainteresowany twoim produktem, to wciąż gigantyczny rynek. Polskie firmy, które mają ambicję wejść na chiński rynek, muszą dobrać właściwych partnerów: podmioty, które przetrwały dwie ostatnie dekady i nadal prowadzą stabilny biznes. Kluczowe jest też utrzymanie ciągłości komunikacji w całym procesie współpracy, ponieważ należy wiedzieć, co się dzieje, co myślą partnerzy i dlaczego − mówił.
Podkreślił też znaczenie stabilności otoczenia prawnego w Polsce. W jego ocenie to fundamentalna kwestia, na jaką zwraca uwagę biznes z Chin, planując inwestycje w naszym kraju.
Źródło informacji: PAP MediaRoom

























Dodaj komentarz